Łabiszyn, Rada Miejska, most, Ness-Co, budowa
Most niezgody
4 kwietnia na sesję Rady Miejskiej w Łabiszynie poproszono przedstawicieli firmy Ness - Co: Mariolę Sznyrę oraz Grzegorza Walenciaka w asyście dwóch prawników, by wyjaśnili problemy związane z budową nowego mostu. Nic jednak nie zostało wyjaśnione.
Przedstawiciel firmy Ness - Co Grzegorz Walenciak :- Kwota, którą sobie zażyczyliśmy za budowę tego mostu jest bardzo niska. Pierwotna wersja zakładała koszt w granicach 1 mln zł. Jednym z argumentów jest to, że moja rodzina wywodzi się z tych okolic. Jestem zdziwiony podejściem niektórych osób, które złą robotę robią. Nikt za tak niskie pieniądze nie wybuduje tego mostu - wyjaśnił Grzegorz Walenciak.
POLEMIKA
Radny Ryszard Latowski zastanawiał się, ile lat mają elementy, z których zostanie wybudowany nowy most. Radny chciał ponadto dowiedzieć się, czy owe elementy były gdzieś wcześniej instalowane oraz ile mostów firma wybudowała. Grzegorz Walenciak: - Są to materiały państwowe, które nigdy wcześniej nie zostały wykorzystane. Są z zapasów państwowych z 1978 roku. Wykonujemy prace dla wojska. Prowadzimy szeroką działalność. Koligacje rodzinne nas tutaj przywiodły.
Wyjaśnienia przedstawiciela Ness-Co nie usatysfakcjonowały radnego Andrzeja Hłonda, który stwierdził, iż firma zbyt dużo nie powiedziała i pytał: - Jakie państwo mają doświadczenie w budowie mostów, gdzie one zostały zbudowane? Pojawiają się też różne adresy firmy. Gdzie ten materiał, z którego ma zostać wybudowany most był składowany?
Grzegorz Walenciak tak zareagował na zgłoszone przez Andrzeja Hłonda wątpliwości: - Rozumiem, że to było pytanie, a nie robienie kampanii wyborczej.
Andrzej Hłond: - Ja sobie nie pozwolę, żeby w taki sposób pan się do mnie zwracał.
Grzegorz Walenciak: - A co pan zrobił, żeby doszło do uzgodnień z gazownikami?
Andrzej Hłond: - Ten pan ma odpowiadać na pytania, a nie być tutaj prokuratorem.
Grzegorz Walenciak: - Przedstawiłem referencje: 17 obiektów budowanych dla wojska. Więcej panu na ten temat nie mogę powiedzieć.
Andrzej Hłond: - Prosiłem pana o informację, gdzie budowaliście mosty oraz adresy firmy.
- Tak naprawdę to powinniśmy burmistrzowi podziękować za to, że znalazł taką firmę, która za tak niskie pieniądze wykona ten most. Podczas prac wytrzymałościowych jako pierwsza stanę pod tym mostem - zapewniła radna Aleksandra Zielińska.
W PROKURATURZE
Szef prokuratury w Szubinie Dariusz Mańkowski powiedział nam, że trwają czynności sprawdzające mające na celu zbadania ewentualnych nieprawidłowości związanych z budową mostu w Łabiszynie. Prokurator nie chciał zdradzić kto złożył doniesienie do prokuratury.
W sprawie mostu przesłuchiwany był już burmistrz Jacek Kaczmarek.
BEZ POZWOLENIA
Podczas sesji burmistrz wyjaśnił, że w marcu gmina postanowiła wystąpić do starostwa z pismem zgłaszającym początkową rozbiórkę mostu. Zdaniem burmistrza, materiał ten pojawił się w starostwie 13 marca, a następnego dnia starostwo wystąpiło z pismem do Urzędu Wojewódzkiego.
Prowadzimy dalszą procedurę ze starostwem, które w dalszym ciągu nie wie, kto kto ma tą decyzję podjąć - uważa Jacek Kaczmarek.
NIECO ROZJAŚNIEŃ
Kierownik wydziału urbanistyki, architektury i rozwoju gospodarczego w żnińskim starostwie Teresa Grabowska przesłała do Jacka Kaczmarka list, w którym wyjaśnia, że wniosek o pozwolenie na budowę mostu do starostwa nie wpłynął, więc o pozwoleniu nie może być mowy, a nawet gdyby wpłynął, to złożenie samego wniosku nie jest równoznaczne z wydaniem pozwolenia.
Pani kierownik wydziału urbanistyki potwierdza, że do starostwa wpłynęło zgłoszenie częściowej rozbiórki mostu, jednak bez wymaganych załączników. Urzędnik składający pismo informował, że będzie to rozbiórka wraz z regulacją nabrzeża kanału. W tym przypadku ustawa mówi, że wojewoda jest organem I instancji w sprawach obiektów i robót budowlanych służących kształtowaniu zasobów wodnych i korzystaniu z nich wraz z obiektami towarzyszącymi.
W piśmie czytamy dalej: Wobec wątpliwości, do czyich kompetencji należy rozpatrzenie takiego wniosku, sprawę przesyłam do wojewody. Twierdzi pan, że wojewoda odpowiedział, iż organem kompetentnym do wydania pozwolenia jest starostwo. Do dnia dzisiejszego od wojewody takiego pisma nie otrzymałam. (...) Nie może być tak, że osoba składająca pismo bez wymaganych prawem załączników oczekuje pozytywnego rozpatrzenia sprawy. Wypowiedź na sesji traktuję jako przerzucanie własnych niekompetencji na inny organ, najlepiej nieobecny w trakcie omawiania sprawy. Proszę zatem w przyszłości nie stosować tego typu wybiegów, gdyż nie służą one wzajemnej współpracy - przestrzega Teresa Grabowska.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 581 (14/2003)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze