Przypadek sprawił, że można było skonfrontować stanowisko przewodniczącego Rady Miejskiej Grzegorza Koziełka ze stanowiskiem Violetty Ratajczak, Joanny Bartkowiak i Małgorzaty Ratajczak fot. Karol Gapiński
Żnin, Wenecja, Muzeum Ziemi Pałuckiej, pracownice, zwolnienia, skarga
Muzeum musiało zapłacić zwolnionym za nadgodziny
Pracownice oddziału muzeum w Wenecji według inspektora PIP zostały zwolnione zgodnie z przepisami, ale muzeum nie wypłaciło im należnych pieniędzy za przepracowane w zeszłym roku godziny nadliczbowe. Tymczasem komisja rewizyjna Rady Miejskiej oceniła, że skarga zwolnionych pracownic złożona na burmistrza Żnina jest bezzasadna.
Na początku roku pisaliśmy o zwolnieniach, które dotknęły trzy pracownice Muzeum Ziemi Pałuckiej, dotychczas zatrudnione w weneckim oddziale tej placówki. Joanna Bartkowiak pracowała w weneckim muzeum najkrócej, ale to i tak były 22 lata. Do pracy dojeżdżała z Łysinina. Violetta Ratajczak zatrudniona była w muzeum od 28 lat, zaś Małgorzata Ratajczak od 30 lat. Obie panie mieszkają w Wenecji. Kobiety zaczynały pracę, gdy muzeum organizacyjnie nie podlegało jeszcze gminie. Miały jedne z najdłuższych staży pracy w całym Muzeum Ziemi Pałuckiej. To nie stanęło jednak na przeszkodzie, żeby tuż przed Nowym Rokiem wręczyć im wypowiedzenia z pracy. W swoich rozwiązaniach umowy o pracę panie wyczytały, że przyczyną jest likwidacja stanowiska w związku z reorganizacją Muzeum Ziemi Pałuckiej.
BURMISTRZ NIE JEST ADRESATEM SKARGI
Zwolnione z pracy napisały skargę na burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego. Powodem było to, że zwolnienia zostały im przekazane przez wówczas p.o. dyrektor, a obecnie już dyrektor MZP Krystynę Patyk w asyście radcy prawnego Urzędu Miejskiego w Żninie. Dodatkowo w tle tych zwolnień pojawiała się sprawa wniosków z audytu, który wtedy w muzeum był przeprowadzony z polecenia Urzędu Miejskiego. Skarga napisana została na burmistrza oraz na dyrektor Krystynę Patyk, choć zwolnione pracownice uważają, że wpływ na to, iż to one padły ofiarą reorganizacji, miała również księgowa muzeum Agnieszka Michalak-Żółtowska. - Myślę, że to przede wszystkim dlatego, iż się nie zgadzałyśmy, aby w kasie muzeum pracowali stażyści zatrudniani na sezon. Odpowiedzialność za kasę bowiem miałyśmy my. Dlatego nie chciałyśmy tego firmować - mówi Małgorzata Ratajczak, która pełniła funkcję kierownika oddziału. Zwolnione pracownice podkreślają, że zbiegło się to z nieobecnością w muzeum ówczesnego dyrektora Michała Woźniaka, który na kilka miesięcy zniknął. Upoważnienia do jego zastępowania miała księgowa, a dopiero później burmistrz powołał pełniącą obowiązki dyrektora Krystynę Patyk.
Skarga zwolnionych pracownic została skierowana do przewodniczącego Rady Miejskiej Grzegorza Koziełka, a także do zastępcy burmistrza Haliny Rosiak i kierownika wydziału oświaty, kultury i sportu w żnińskim ratuszu Jacka Świtały.
Po publikacjach prasowych o wyjaśnienia prosiła burmistrza na jednej z sesji radna Halina Krygier, ale włodarz nie ustosunkował się do sprawy. Skarga została skierowana przez Grzegorza Koziełka do rozpatrzenia przez komisję rewizyjną w Radzie Miejskiej. Komisję tworzą: Ireneusz Starczewski (przewodniczący), Jerzy Kowalski, Leszek Kowalski, Grzegorz Wesołek, Włodzimierz Oźminkowski, Kazimierz Jańczak i wspomniana Halina Krygier. Komisja miała zapoznać się ze sprawą i przeprowadzić wyjaśnienia. Przeprowadzone zostały rozmowy ze zwolnionymi pracownicami, a także z wówczas p.o. dyrektor muzeum Krystyną Patyk i księgową Agnieszką Michalak-Żółtowską. Komisja stwierdziła, że skarga na burmistrza jest bezzasadna, bo nie jest on bezpośrednim przełożonym zwolnionych pań.
W statucie MZP w paragrafie 12 pkt. 2 czytamy: Dyrektora Muzeum zatrudnia i zwalnia Burmistrz Żnina, który jednocześnie dokonuje czynności z zakresu prawa pracy za Muzeum (pracodawcę) wobec dyrektora Muzeum.
Ponieważ w otrzymanych wypowiedzeniach pracownice wyczytały, że zwalniając je pani dyrektor działa w imieniu pracodawcy, dlatego skargę złożyły zarówno na nią, jak i na burmistrza.
Inspektor Państwowej Inspekcji Pracy w Bydgoszczy Krzysztof Krzemień wyjaśnia, że dyrektora zatrudnia i zwalnia burmistrz, ale pracodawcą tego dyrektora jest muzeum, a nie włodarz gminy, której jednostką organizacyjną jest to muzeum. Czynności z zakresu prawa pracy burmistrz wykonuje tylko wobec dyrektora, choć jego pracodawcą jest muzeum. - Jest to na pozór dziwna sytuacja, ale inaczej tego ustawodawca rozwiązać nie mógł - zauważa Krzysztof Krzemień.
Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła kontrolę w Muzeum Ziemi Pałuckiej. Krzysztof Krzemień przekazał nam, że podane przyczyny zwolnienia pracownic nie podlegały tutaj żadnej dyskusji. - Pracodawca ma prawo zreorganizować strukturę zakładu i nawet jeśli dochodzi do przesunięć pracowników na dotychczas obsadzone, a teraz zwalniane etaty, jak było w tym przypadku, to pracodawca ma prawo do takich decyzji - mówi Krzysztof Krzemień.
Jednak ta kontrola PIP w żnińskim muzeum wykazała inne okoliczności, które teraz skutkują koniecznością wypłaty zwolnionym pracownicom ich należności. Otóż przeprowadzona przez Krzysztofa Krzemienia kontrola stwierdziła nieprawidłowości z zakresu organizacji i rozliczania czasu pracy. W rezultacie dochodziło do świadczenia pracy przez 9 i więcej godzin na dobę przez 7 dni w tygodniu. Stwierdzono również niezachowanie odpoczynków dobowych i w cyklach tygodniowych. Jako niezgodny z prawem został oceniony sposób rozliczania pracy w godzinach nadliczbowych i sposób ewidencjonowania czasu pracy. Inspektor PIP zdołał ustalić, że wszystkie trzy zwolnione pracownice przepracowały tylko w 2015 r. po kilkaset godzin nadliczbowych, w tym wiele z nich w niedziele i święta.
NAKAZY ZAPŁATY
W rezultacie inspektor pracy skierował do dyrekcji muzeum nakazy zapłaty na rzecz Violetty Ratajczak - 5.152,9 zł, Małgorzaty Ratajczak - 3.338,40 zł i Joanny Bartkowiak - 7.651,95 zł (wszystkie należności z nakazu zapłaty podajemy brutto). Dodatkowo inspektor stwierdził, że wszystkie te panie przepracowały kilka godzin w porze nocnej, więc wydał nakaz zapłaty dodatków po 15,60 zł. Ponadto w przypadku Małgorzaty Ratajczak inspektor pracy stwierdził, że pracodawca bezpodstawnie potrącał jej od września ub.r. dodatek funkcyjny, więc wydał nakaz zapłaty na jej rzecz kwoty 1.300 zł za okres od września 2015 do stycznia 2016 r. z tego tytułu. Krzysztof Krzemień zasygnalizował jednocześnie, że także za luty i marzec Małgorzacie Ratajczak należy się ten dodatek.
Przypomnijmy bowiem, że do końca marca pracownice są na wypowiedzeniu. Krzysztof Krzemień przekazał, że powinny one odebrać również odprawę w wysokości trzymiesięcznych wynagrodzeń. W najbliższych dniach inspektor planuje ponowną kontrolę w muzeum, także pod kątem sprawdzenia, czy należności wynikające z nakazu i z konieczności wypłacenia odprawy zostaną faktycznie wypłacone. Nakazy miały bowiem nadaną klauzulę natychmiastowej wykonalności. Zwolnione pracownice powiedziały, że należności za nadgodziny oraz z tytułu dodatku funkcyjnego, a także odprawy, zostały im już wypłacone. Kobiety żałują, że nie skierowały w terminie pozwów do sądu pracy. - Wszystko dlatego, że te wypowiedzenia zostały wręczone w okresie między świętami, a jak się dowiedziałyśmy później, termin na złożenie pozwu upływał po 7 dniach kalendarzowych, a nie roboczych - mówią zwolnione pracownice.
MAJĄ USUNĄĆ NIEPRAWIDŁOWOŚCI
Krzysztof Krzemień poinformował, że wobec kilku osób winnych stwierdzonych nieprawidłowości dodatkowo zostały wszczęte postępowania w sprawach o wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Nie zdradził jednak, przeciwko komu zostały te postępowania wszczęte, gdyż udzielenia takich informacji zabrania mu tajemnica służbowa. Inspektor wydał również tzw. wystąpienia wobec pracowników muzeum zobowiązujące do usunięcia nieprawidłowości i do właściwego rejestrowania i organizacji czasu pracy. W związku z wszczętymi postępowaniami grożą kary w trybie mandatowym w wysokości od 1.000 do 2.000 zł.
Należy dodać, że inspektor pracy mógł rozstrzygnąć wydając nakazy zapłaty tylko w przypadku tych kwot należności finansowych, co do których pracodawca nie wniósł zastrzeżeń. Gdyby według oceny zwolnionych pracownic liczby nierozliczonych godzin pracy były wyższe, to konieczne byłoby skierowanie spraw na drogę postępowania sądowego.
Przewodniczący komisji rewizyjnej w Radzie Miejskiej Ireneusz Starczewski powiedział, że przeprowadzone przez komisję rozmowy ze zwolnionymi pracownicami i wówczas p.o. dyrektor, a także z księgową muzeum miały miejsce jeszcze przed kontrolą PIP. Niemniej jednak - jakkolwiek komisja rewizyjna uznała skargę na włodarza za bezzasadną - wykazane zostały w muzeum rażące nieprawidłowości. Ireneusz Starczewski uważa, że winę ponosi przede wszystkim poprzedni burmistrz, ale i obecny włodarz nic nie zrobił, by naprawić nieprawidłowości. Natomiast burmistrz odpowiada za działalność tylko na swoim odcinku pracy, a dobór kadr jest w dyspozycji bezpośredniego przełożonego.
SŁUŻBOWYM AUTEM DO PRACY
Komisja rewizyjna zwróciła uwagę, że zwolnione pracownice przychodziły do pracy same, a obecnie pracujące w Wenecji są dowożone samochodem służbowym z miejsca zamieszkania do Muzeum Kolei Wąskotorowej. To zdaniem radnych z komisji rewizyjnej jest wielką nieprawidłowością.
Krystyna Patyk, dyrektor MZP w Żninie wyjaśniła, że w okresie od 1 stycznia do 31 marca br. dwie pracownice muzeum zamieszkałe w Żninie i Bożejewicach są dowożone służbowym samochodem do miejsca pracy w Wenecji, bo reguluje to kodeks pracy. Otóż pani dyrektor wyjaśnia, iż w tym okresie pracownice wykonują obowiązki w Wenecji na podstawie przeniesienia. - Kodeks pracy w przypadku oddelegowania czy przeniesienia pracownika daje mu gwarancję, że będzie on dowożony na miejsce tego oddelegowania samochodem służbowym. Od 1 kwietnia te dwie pracownice będą w Wenecji już na podstawie stałego zakresu obowiązków i będą już dojeżdżały do miejsca pracy na własny koszt - tłumaczy Krystyna Patyk.
Zdaniem komisji rewizyjnej, jest też wiele nieprawidłowości, do których przyczynili się poprzednicy Krystyny Patyk na stanowisku dyrektora MZP. Pracownicy nie posiadają zakresu obowiązków na piśmie, brak jest książeczek zdrowia i szkoleń BHP, musi nastąpić większa dbałość o finanse (taki wniosek radni wypracowali jeszcze nie wiedząc, że Państwowa Inspekcja Pracy nałożyła na muzeum nakazy zapłaty za nierozliczone nadgodziny zwolnionych pracownic). Komisja wreszcie zaproponowała, aby przy zatrudnianiu na sezon letni w weneckim muzeum brać pod uwagę zwolnione panie ze względu na ich doświadczenie.
Widząc, że temat wymaga dalszego sprawdzenia, komisja zaproponowała, aby przewodniczący Rady Miejskiej wystąpił o zlecenie komisji rewizyjnej przeprowadzenie kontroli w MZP w październiku br.
ZWOLNIONE BEZ SATYSFAKCJI
Zwolnione pracownice nie są usatysfakcjonowane wnioskami komisji rewizyjnej. Mają też żal, że nie odpowiedzieli na ich skargę zastępca burmistrza oraz kierownik wydziału kultury, sportu i rekreacji. Dziwi je, że nie zostały poinformowane o terminie sesji Rady Miejskiej, na której będzie rozpatrywana skarga, a to obiecał im przewodniczący Grzegorz Koziełek w odpowiedzi 5 lutego.
W ostatni wtorek udało się nam doprowadzić do konfrontacji przewodniczącego ze zwolnionymi pracownicami. Grzegorz Koziełek wyjaśnił im, że ostatecznie rozpatrzenie skargi nie odbyło się w trybie uchwały Rady Miejskiej, a tylko wewnątrz komisji rewizyjnej, stąd też nie było konieczności informowania ich o terminie sesji. Powtórzył im propozycję komisji rewizyjnej, że będą brane pod uwagę przy dodatkowym zatrudnianiu w Wenecji w sezonie turystycznym.
Dyrektor muzeum zapytaliśmy, z jakich środków muzeum wypłaciło należności zwolnionym pracownicom i czy ucierpi na tym merytoryczna działalność instytucji kultury. Krystyna Patyk odrzekła, iż są to pieniądze z budżetu muzeum, które wpływają w miesięcznych transzach z gminy Żnin. Muzeum poprosiło gminę o wcześniejsze przelanie kilku transzy, by wykonać nakazy płatności nałożone przez PIP i zaspokoić zwolnione pracownice. Dyrektor muzeum powiedziała, że merytoryczna działalność instytucji w związku z tym nie ucierpi. Muzeum postara się wygenerować oszczędności przed pełnią sezonu (np. na druku ulotek). Poza tym muzeum chce sprostać pozostałym wystąpieniom PIP w zakresie uporządkowania regulaminu pracy i obliczania czasu jej świadczenia. Dotychczasowy regulamin pracy był z 1996 r. Krystyna Patyk poinformowała, że 7 marca został wprowadzony nowy regulamin pracy, a już niedługo zostanie wprowadzony nowy regulamin płacowy.
KRÓCEJ OTWARTE
Zapytaliśmy Krystynę Patyk o sprawy, które wprawdzie nie zostały zasygnalizowane w opinii komisji rewizyjnej, ale również nurtują opinię publiczną. Otóż na stronie internetowej muzeum pojawiła się informacja, że od 1 maja oddział w Wenecji będzie otwarty od 9:30 do 17:30, a przecież w poprzednich latach muzeum to było czynne od 9:00 do 18:00. Komisja rewizyjna wskazywała, żeby muzeum starało się o zwiększenie ruchu turystycznego. Przypomnijmy, że rocznie muzeum w Wenecji odwiedza 50 tys. turystów. Czy zatem skrócenie godzin otwarcia sprawi, że muzeum będzie miało większe dochody z biletów? Ponadto pojawiły się też uwagi związane z zamknięciem Muzeum Kolei Wąskotorowej w ostatni poniedziałek, który był dniem wolnym od pracy, a pogoda była iście wiosenna i sporo ludzi wybrało się do Wenecji, by odwiedzić muzeum. Tymczasem odbijali się oni od zamkniętej bramy placówki. W poprzednich latach wenecki oddział muzeum był otwarty w drugi dzień świąt wielkanocnych.
- Ta zmiana godzin otwarcia w sezonie jest związana z koniecznością skorelowania czasu pracy muzeum z kursami pociągów. Oczywiście przed otwarciem też mogą się zgłaszać jakieś kursy zamówione czy przyjeżdżać mogą takowe już po oficjalnych godzinach otwarcia. Nie oznacza to, że ci turyści nie będą mogli wejść do muzeum. Po prostu wtedy będziemy otwierali je dla nich również na podstawie wcześniejszego zgłoszenia telefonicznego. Jeśli chodzi o wielkanocny poniedziałek, to nie mogliśmy przypuszczać, że aura będzie tak sprzyjająca tego dnia, a wcześniej podjęłam decyzję, że przed sezonem pracownice powinny mieć wszystkie dni świąteczne faktycznie wolne, bo kiedy ten sezon turystyczny będzie w pełni, to już dni wolnych nie przewidujemy wcale. Wiem, że komisja rewizyjna wnioskowała o zlecenie jej w październiku kontroli w muzeum, ale my mieliśmy ostatnio i audyt, i lustrację PIP, i naprawdę porządkujemy sytuację. Kontroli się nie obawiamy, choć nie wiem, co tu jeszcze kontrolować, co nie zostało skontrolowane - zakończyła Krystyna Patyk.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1259 (13/2016)
Inne teksty na ten temat:
Przyczyną zwolnienia fikcyjność zakresu obowiązków
Muzeum zapłaci zwolnionym pracownicom
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze