11 grudnia 2025 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie odbyło się spotkanie autorskie pt. „Na góralską nutę” z góralem z Krakowa – Marianem Kowalikiem, który od kilkudziesięciu lat aktywnie realizuje swoje marzenia.
Poeta, społecznik, wielokrotny zdobywca Korony Gór Polskich urodził się w Bochni, a od lat mieszka w Krakowie. Pisze od 1972 r., choć pierwsze tomiki wierszy wydał dopiero w 2017 roku, a w 2025 ukazał się jego siódmy tomik „W rytmie pór roku”, który poeta promował w żnińskiej książnicy. Jego wiersze ukazywały się także w czasopismach literackich (m. in. w Krakowie, Kielcach i Piwnicznej) oraz w wielu almanachach wydawanych przez Związek Literatów Polskich oraz „Grupę Każdy” – Otwartego Koła Autorów przy ZLP w Krakowie, którego jest członkiem. Za swoją społeczną działalność otrzymał wiele nagród i medali, w tym w 2024 r. w Zakopanem wyróżniony został statuetką w kształcie pióra z napisem „poecie, który w górach odnajduje słowa i duszę”. Związek Podhalan zaś w 2025 r. przyznał artyście wyróżnienie za pracę społeczną.
W żnińskiej bibliotece spotkanie z Marianem Kowalikiem poprowadził jego przyjaciel i również pasjonat gór – Sławomir Chojnacki ze Żnina, który przy akompaniamencie gitary zaśpiewał dwie piosenki autorstwa pana Mariana.
Jak przystało na prawdziwego górala Marian Kowalik wystąpił w stroju góralskim, a swoją poezję recytował także w gwarze góralskiej, aby słuchacze mogli poznać to ciepełko, które jest w każdym słowie. - Mieścimy się tu, w takim pięknym miejscu, jak biblioteka. Młodzi to tylko w telefon i uważają, że wszystko jest w Internecie, a tu jednak jest dużo tego pięknego piękna, wiecie, ta książka. I trzeba te książki czytać i młodym przypominać, i o nich mówić. To też dzisiaj promujemy tą moją siódmą książkę „W rytmie pół roku”, która będzie o czterech porach roku – powiedział poeta, który przybliżył w tym tomiku piękno polskich gór i przyrody w różnych porach roku.
Poeta z Krakowa opowiedział słuchaczom o tym, jak zaczęła się jego literacka droga. - Zaczęło się, tak można powiedzieć, od takiej platonicznej miłości. Jeszcze w szkole podstawowej w 1972 roku nad taką piękną rzeką Stradomką. Jest to taka rzeczka, dopływ do rzeki Raby, która wpływa do większej rzeki Wisły. No i tam po prostu mi przyszły takie myśli, które zapisałem, można powiedzieć bardziej w formie piosenki I tak naprawdę to ja pisałem i chowałem do szuflady – powiedział pan Marian i dodał, że pisząc, dajemy z siebie to, co czujemy, a nie możemy się tym w danej chwili podzielić np. z bliską osobą lub też takiej osoby nie mamy, aby się z nią dzielić emocjami i przeżyciami, jak to było w jego przypadku. - Ja czułem taką potrzebę. I to wszystko w tych moich wierszach jest zawarte, ponieważ na początku, jak pisałem do szuflady, to wierszy było bardzo dużo. To były spięte trzy albo cztery zeszyty, takie stukartkowe w formie jakby książki. Z tym, że te wiersze nie były takie dobre. To były bardziej reportaże niż wiersze, jak później fachowcy stwierdzili – usłyszano. Uczestnictwo w poetyckiej, nieformalnej „Grupie Każdy” sprawiło, że Marian Kowalik wychodził ze swoją poezją do ludzi i jeszcze bardziej wciągnął się w wir pisania, co zaowocowało kilkoma tomikami wierszy, także w gwarze góralskiej. – Te spotkania naszej „Grupy Każdy” obecnie odbywają się w Bibliotece Wojewódzkiej w Krakowie. Spotykamy się raz w miesiącu i każdy przynosi trzy wiersze, i czyta je. Później oceniają je wszyscy, bądź też ktoś, kto chce coś na ten temat powiedzieć. I po prostu podpowiadają, jak powinno się pisać – powiedział poeta.
Pan Marian, który początkowo po górach nie chodził, z czasem pokochał piesze wędrówki i górali. - Zaczęło się po prostu od tego chodzenia po górach. Ale później, tak mi się to wszystko spodobało, że uderzyłem w te największe góry, czyli w Tatry. I tam się tak zaklimatyzowałem w tych Tatrach i polubiłem po prostu tych górali, bo to są prości ludzie. Oni tak pięknie mówią, tak po góralsku, tak śmiesznie trochę. Ale mi się to bardzo spodobało. U Słowaków też się tam z nimi zaprzyjaźniłem – stwierdził pan Marian, który po góralsku bardzo dobrze mówi. – Jak ja zachodzę tam właśnie do górali, no to mówię po góralsku – stwierdził. Wieloletnia działalność w Związku Podhalan w Krakowie oraz obcowanie w środowisku góralskim sprawiło, że bardzo dobrze poznał ich gwarę, symbolikę i codzienne życie, a więc kulturę góralską, która go urzekła.
Na zakończenie spotkania z ust krakowskiego poety popłynęły do słuchaczy życzenia w gwarze góralskiej, zaś dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk podziękowała poecie za niesamowite spotkanie życząc mu dalszej weny twórczej i wielu jeszcze pięknych wierszy o polskich górach.
Spotkaniu towarzyszyła wystawa publikacji autora, przyznanych nagród, medali i wyróżnień oraz odznak Zdobywcy Korony Gór Polski.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze