Warto było przypatrzeć się swojemu miastu nie z perspektywy ulicy, ale rzeki, która przez nie przepływa. Tę perspektywę daje Noteć, nad którą 1 maja w czasie festynu dopisała pogoda, dzięki czemu dla wielu, zwłaszcza najmłodszych barcinian będzie to długo pamiętany dzień.
Uczestnicy rajdu nordic walking w lesie krotoszyńskim fot. Karol Gapiński
Niby mamy równy miesiąc do Dnia Dziecka, ale już teraz, z okazji majówki najmłodsi barcinianie mogli poczuć radosny smak swojego święta i skorzystać z atrakcji, które zwykle kojarzą się z festynami odbywającymi się właśnie w dniu 1 czerwca. To był doskonały pomysł Barcińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Miejskiego Domu Kultury i Klubu Żeglarskiego Neptun, by zorganizować festyn dla dzieci, ale też dla starszych 1 maja. Na dodatek aura okazała się być optymalna. Było ciepło i słonecznie, ale nie upalnie. Takie wydarzenia pozwalają mieszkańcom przypatrzeć się swojemu miastu z innej perspektywy i tym bardziej docenić jego urodę. Tę perspektywę daje Noteć.
Wszystko jednak zaczęło się w innym miejscu Barcina, a mianowicie przy stadionie, skąd o 10.00 wyruszyli amatorzy marszrut z kijkami. Rajd nordic walking, w którym udział wzięło około 30 osób odbył się przez las krotoszyński w kierunku Sadłogoszczy. Nawrót nastąpił przy leśnym dukcie pożarowym, przecinającym szosę do Sadłogoszczy. Tempo marszu było dość szybkie, bo na trasie pojawili się doświadczeni miłośnicy nordic walking. Przewidywano, że pokonają oni cały dystans do ul. Wyzwolenia na starym mieście w około 2 godziny. Byli o kilkadziesiąt ładnych minut szybciej u celu.
Kościół św. Jakuba z perspektywy rzeki fot. Karol Gapiński
Na szczęście organizatorzy nie zostali zaskoczeni tak szybkim przybyciem uczestników zabawy. Na dawnym targowisku, gdzie przed około 40 laty był jeszcze grzybek dla uczestników potańcówek organizowanych przez OSP w Barcinie (w miejscu obecnej stanicy była bowiem remiza OSP Barcin), Janusz Krause rozpalił grilla. Przewidziano bowiem dla uczestników festynu pieczone kiełbaski. Do dyspozycji dzieci były też zestawy do puszczania baniek mydlanych, a animatorzy przeprowadzali zabawy sprawnościowe. Najmłodsi chętnie poddawali się również zabiegowi artystycznego malowania twarzy.
[video width="854" height="480" mp4="https://palukitv.pl/wp-content/uploads/2023/05/filmzmotorowki_f.mp4"][/video]
Jednak największe chyba kolejki i najwięcej emocji towarzyszyło atrakcji, którą przygotowali wodniacy z Klubu Żeglarskiego Neptun. Otóż zabierali młodszych i starszych mieszkańców na wycieczki łodzią z silnikiem motorowym po Noteci. Te mini rejsy odbywały się praktycznie na całej długości miejskiego odcinka rzeki, a więc najpierw pod prąd w kierunku Jeziora Sadłogoskiego, choć nawrót następował już dużo wcześniej, bo na końcu ul. Kościelnej w Barcinie. Następnie łódź wracała, a po przepłynięciu pod wszystkimi trzema mostami, płynęła jeszcze dalej, aż do wysokości rogatek miasta na ul. Żnińskiej. Tutaj następował kolejny nawrót i łódź wracała do przystani koło ul. Mostowej. A zatem taki rejs pozwalał z perspektywy rzeki obejrzeć mosty, kościół św. Jakuba, trakt spacerowy wzdłuż lewego brzegu, dawne magazyny majątku przedwojennego wójta Barcina, kamienicę ze Starym Kinem, czy dawny młyn, ujście cieku zwanego "Sraliwką" (wbrew nazwie płyną nim czyste wody kopalniane) i łąki na zachodnich rubieżach miasta. Na Noteci ruch zaś był już całkiem spory, bo z pięknej pogody i długiego weekendu korzystali nie tylko miejscowi kajakarze, ale również podróżni na większych łodziach motorowych, którzy pokonują całą lub fragmentami Wielką Pętlę Wielkopolski.
Uczestnicy jednego z kursów łodzią po Noteci fot. Karol Gapiński






























Karol Gapiński