"W celu prowadzenia prac w niskich temperaturach, musieliśmy sprowadzić specjalny sprzęt" - powiedział mistrz budowy Mirosław Chryścina. Za nim widoczny sprzęt do kruszenia zamarzniętej ziemi. fot. Remigiusz Konieczka
Żnin, Netto, budowa, parking, drzewa, 700-lecia, parking
Netto na ukończeniu
Niejasna jest sprawa, ile metrów szerokości będzie mieć wjazd do Netto: czterometrową drogę poszerzono o dwa metry, co dało na mapce siedem - a i to nie wiadomo, czy z chodnikiem, czy bez. Chorują drzewa, w niedozwolonych miejscach parkują samochody. I straż miejska i Burmistrz zapowiadają, że wszystko będzie tak, jak ma być.
Bartosz Kokociński, kierownik rozwoju sieci detalicznej Netto powiedział, że planowane otwarcie sklepu przewidziane jest na marzec bieżącego roku.
W planach zagospodarowania przestrzennego gminy Żnin teren, na którym budowany jest market Netto przeznaczony jest pod zabudowę mieszkaniową o niskiej intensywności i usługi.
W tej chwili na działce o powierzchni 3.800 m2 wykonawca - firma Ekomor ze Szczecina - wybudował pawilon handlowy o powierzchni 870 m2. Trwają prace wykończeniowe wnętrza pawilonu. Oprócz tego pracownicy firmy kładą kostkę polbrukową przed pawilonem i wyrównują drogi wokół budynku. Kierownik budowy Robert Kuchnio powiedział, że główną przeszkodą w wykonywaniu prac jest niska temperatura.
POSZERZENIE DROGI
W listopadzie ubiegłego roku burmistrz Andrzej Rosiak wyraził zgodę na poszerzenie drogi wjazdowej z ulicy 700-lecia na działkę budowlaną marketu Netto. Wcześniej przedstawiciele marketu zwrócili się do burmistrza z wnioskiem o poszerzenie drogi. Wjazd do pawilonu handlowego Netto poszerzono o 2 m. Licząc od płotu salonu samochodowego Daewoo droga ta ma mieć 6 m szerokości.
Z mapki geodezyjnej, którą otrzymaliśmy od burmistrza Andrzeja Rosiaka wynika, że droga ta będzie poszerzona do 7 m. Ponadto z mapki wynika, że pas o szerokości 1,5 m zostanie przeznaczony na chodnik. Andrzej Rosiak nie wie skąd na kserokopii mapki, którą nam wręczył wzięła się siódemka.
- Sama jezdnia będzie poszerzona do 6 m. Było 4 m, będzie 6 m - wyjaśnia burmistrz.
Andrzej Rosiak wyjaśnił nam, że droga będzie miała 6 m szerokości, a chodnik 1 m. Dodaje, że z pasa terenu zieleni parkowej zostaną wytyczone 2 m na ten cel. Cały czas nie zgadza się to z mapką, a jeśli przyjmiemy, że droga zostanie poszerzona z 4 m do 6 m, a do tego jeszcze 1 m dla chodnika, z tego jasno wynika, że poszerzenie będzie 3-metrowe.
- Pierwotny projekt też uwzględniał jakiś chodnik - wyjaśnia burmistrz.
Ustalenie szerokości drogi na podstawie map okazuje się rzeczą trudną.
- Droga nie ma numeru. Nie można ustalić jej szerokości. Wyodrębniona została z terenu gminy - wyjaśnia kierownik referatu gospodarki przestrzennej w żnińskim magistracie Krystyna Gołaszewska. Kierownik również nie wie skąd na mapce wzięła się siódemka, jeżeli chodzi o przyszłą szerokość drogi. Z jej pomiarów wynika, że jest to sześć jednostek na przyrządzie pomiarowym o jednostce 1 mm, czyli 6 milimetrów, w terenie odpowiadających sześciu metrom.
Krystyna Gołaszewska dodaje, iż droga dojazdowa do marketu Netto nie będzie posiadała numeru, ponieważ nie ma takiego wymogu.
- Droga nie będzie musiała posiadać numeru, gdyż gmina ze swojego gruntu wyznacza dojazd. Dojazd musimy zapewnić, jeżeli wydzielamy teren pod działalność usługową - wyjaśnia Krystyna Gołaszewska.
Sprawa poszerzenia drogi ujrzała światło dzienne dopiero w tym roku na spotkaniu burmistrza ze żnińskimi handlowcami. Oburzyli się, że Andrzej Rosiak nie powiadomił ich o wydanej decyzji oraz że poszedł na rękę właścicielom sieci Netto. Zdaniem handlowców powstanie kolejnego marketu podkopie i tak kiepską sytuację handlowców.
- Wniosek o poszerzenie drogi był motywowany ułatwieniem wjazdu sprzętu na plac budowy - powiedział Bartosz Kokociński.
- Dlaczego w tym kraju wszyscy utrudniają sobie życie - pyta się burmistrz - Przedstawiciele "Netto" zwrócili się o poszerzenie wjazdu i nie widziałem przyczyny dla której miałbym się nie zgodzić. Burmistrz dodał, że chodziło mu głównie o możliwości zagospodarowania wjazdu, podobnie jak to uczynił Krzysztof Kurek.
SKWER A DROGA
Poszerzenie drogi powoduje wycięcie ze skweru przy pomniku katyńskim wąskiego pasa działki. Zgodnie z planem jest to teren zieleni parkowej, na którym dopuszcza się możliwość zlokalizowania niewielkiego obiektu handlowego wykonanego z lekkich materiałów budowlanych o dużych płaszczyznach przeszklonych i wysokości do 4 m od poziomu terenu. Maksymalna powierzchnia zabudowania na tym terenie nie może przekroczyć 10% powierzchni całkowitej działki, a lokalizacja pawilonu nie może naruszać istniejącego tam drzewostanu.
Może powstać obiekt handlowy, ale czy może powstać droga? Specjaliści z zakresu planowania i zagospodarowania przestrzennego wyjaśnili nam (co jednakże wiele nie wyjaśniło), że należałoby inwestorowi udowodnić, że plan czegoś zabrania. Specjaliści dodają, że droga dojazdowa powinna taka, aby nie stanowiłaby zagrożenia dla ruchu.
SKWER CZY PARKING?
Tuż przy Netto powstanie ok. 40 nowych miejsc parkingowych. Od czasu rozpoczęcia budowy, przy pomniku katyńskim ustawiane są samochody. Powstał mały nielegalny parking. Czy mogą tu stać samochody?
Komendant Straży Miejskiej w Żninie Piotr Michalik powiedział nam, że w ubiegłym tygodniu jego pracownicy zanotowali kilka interwencji związanych z natężeniem ruchu ciężarówek przywożących materiały budowlane pod budowę marketu. Piotr Michalik zapytany czy w parku przy pomniku katyńskim mogą stać samochody dodał: - Jeżeli stoją, to nie będą mogły stać. Zrobimy z tym porządek i przyjrzymy się temu bliżej.
A czy w przyszłości, tuż za pomnikiem może powstać parking? Krystyna Gołaszewska odpowiada na to pytanie: - Czego nie zabrania zapis, to może istnieć. Trzeba by po prostu opracować koncepcję zagospodarowania tego terenu z miejscem na parkingi. Jeśli miałyby być wycinane drzewa wymagałoby to uzgodnienia z Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody oraz Państwową Służbą Ochrony Zabytków. Firma nie zgłosiła się jednak z prośbą o podjęcie decyzji w kwestii budowy parkingu w miejscu parku.
Inaczej sprawę przedstawia burmistrz: - Tam nie powstaną żadne parkingi, bo nie mogą powstać. Już to mamy ustalone. Nie wyrazimy zgody na to, żeby tam były. Teren zostanie zrekultywowany i zazieleniony - mówi Andrzej Rosiak. Rów, z którego wydobywały się zapachy nie przynoszące chluby miastu zostanie zasypany i w jego miejscu powstanie otulina zieleni. Burmistrz zapewnia, że po zakończeniu budowy marketu i rekultywacji parku zostaną posadzone krzewy i tuje. Mają też powstać żywopłoty.
Jeszcze przed pojawieniem się inwestorów z sieci Netto sporządzono plan zagospodarowania skweru przy 700-lecia. Wiceburmistrz poprzedniej kadencji Czesław Kośmicki powiedział, że był plan utworzenia za pomnikiem parkingu, wycięcia chorych drzew i zasadzenie nowych.
- Uważałem, że nie powinno być tam parkingu i z tego względu nie wyraziłem zgody na jego budowę - powiedział Czesław Kośmicki.
CHORE DRZEWA
W ubiegłym roku Urząd Miasta w Żninie otrzymał decyzję Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody o wycięciu 5 chorych drzew.
- Nakaz o wycięciu 4 chorych wiązów i 1 lipy urząd otrzymał ze żnińskiego oddziału terenowego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Bydgoszczy - wyjaśnia burmistrz. Wycięcie tych drzew pozwoliło na poszerzenie drogi do marketu.
Inspektor wydziału rolnictwa w żnińskim Urzędzie Miasta Urszula Nawrocka powiedziała nam, że - zgodnie z ekspertyzą z inspekcji ochrony roślin - wycięte 4 wiązy chorowały na holenderską chorobę wiązów, co było przyczyną choroby lipy - ekspertyza nie precyzowała.
Drzewa, które zostały wycięte zaczęły schnąć nagle wiosną ub.r., co jednak - zdaniem pani inspektor - wyklucza holenderską chorobę wiązów, gdyż atakuje ona bardzo wolno. Ukazuje się poprzez powolne i stopniowe obumieranie kory drzewnej, a dopiero później zasychanie. Tymczasem wiosną ub.r. drzewa wypuściły liście, po czym zaczęły naglę schnąć. Przyczynę choroby drzew chciał wyjaśnić poprzedni burmistrz Leszek Jakubowski, dlatego zwrócił się o wykonanie ekspertyzy do Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Roślin.
- Jedyną rzeczą jaką można zrobić, ażeby zapobiec rozprzestrzenianiu holenderskiej choroby wiązów jest ucinanie suchych gałęzi aż do zdrowego miejsca, co nie daje gwarancji, że uda się takie drzewo uratować - mówi Urszula Nawrocka.
Leszek Jakubowski: - Drzewa chorowały też w innych częściach Żnina. Chcieliśmy ustalić przyczynę ich obumierania. Należało to ustalić. Były burmistrz zaprzecza, jakoby podejrzewano, ażeby drzewa zostały skażone substancją nieznanego pochodzenia czy też kwasem. Były wiceburmistrz Czesław Kośmicki dodaje, że w całym Żninie wiązy są schorowane.
- Wszystkie drzewa należy wyciąć i spalić, gdyż jest to nieodwołalna choroba. Jest to decyzja Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Jest to grzyb, który niszczy te drzewa. W całym mieście są zaatakowane wszystkie wiązy od najmłodszych po najstarsze. Już w 2001 r. były pierwsze symptomy choroby tych drzew na terenie całego miasta. Daliśmy więc sygnały do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody - wyjaśnia Czesław Kośmicki.
Gdyby gmina Żnin podejrzewała, że drzewa zostały potraktowane jakimś środkiem, musiałaby wskazać jego nazwę i ponieść wysokie koszty za wykonanie analiz. Gmina wysyłając próbkę do zbadania musiałaby z góry wskazać nazwę środka, którym skażono drzewo.
- Jeżeli ktoś potraktowałby drzewo solą czy olejem, to i tak eksperci tego nie stwierdzą, gdyż wszystkie laboratoria, którym można by to zlecić podlegają pod Agencję Ochrony Roślin i zajmują się tylko środkami ochrony roślin. Można by przeprowadzić badania próbki ziemi, lecz analiza gleby mogłaby wykazać, że tego środka, którym skażono drzewo już tam nie ma. Ponadto wykrycie środka, którym skażono drzewo nie daje pewności, co do tego kto był sprawcą czynu. Wniosek o wszczęcie dochodzenia do policji też jest nierealny, gdyż bez świadków ustalenie sprawcy byłoby niezwykle trudne. Jedynym sposobem byłoby złapanie sprawcy na gorącym uczynku - argumentuje Urszula Nawrocka.
Wśród 5 wyciętych drzew, które rosły tuż przy sobie znajdowała się lipa. Czy to możliwe, ażeby mogła zachorować na tę samą chorobę co wiązy? Inspektor uważa, że drzewo tego gatunku nie powinno popaść w chorobę wiązów.
Właściciel Zakładu Szkółkarskiego Żywotnik Edward Tuczyński powiedział nam, że przyczyną obumierania wiązów może być holenderska choroba drzew tego gatunku, która pojawiła się 20 lat temu i rozprzestrzenia się w naszej części Europy. Dodaje, iż wiązy rosnące w naszym otoczeniu są drzewami wrażliwymi i łatwo ulegają wspomnianej chorobie naczyniowej. Edward Tuczyński wyjaśnił również, że lipa nie popada w holenderską chorobę wiązów. Jest za to drzewem krótkotrwałym, a zmiana wynikająca z pęknięcia objawi się poprzez zmurszenie podstawy.
- Jak się drzewo wytnie, to ustali się czy pień był zdrowy czy zmurszały - mówi Edward Tuczyński.
Tymczasem 30 drzew (głównie wiązy, kilka topoli i lipy), które rosną w parku ich stan zdaje się być coraz gorszy. Schną gałęzie.
- Skoro schną gałęzie, to istnieją przypuszczenia, że jest sytuacja podobna jak w przypadku wyciętych drzew, czyli że chorują - dodaje Urszula Nawrocka.
Kierownik żnińskiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Bydgoszczy Zbigniew Ochudło powiedział, że nikt nie jest w stanie zbadać od czego drzewa zachorowały.
- Szukaliśmy więc metod i przyczyn usychania drzew. Obdzwoniłem wszystkie ośrodki i instytuty ochrony roślin: w Toruniu, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, które mogłyby zbadać te drzewa. Nie ma możliwości określenia środka, którym drzewa zostały potraktowane - wyjaśnia Zbigniew Ochudło.
Inspektor do spraw leśnictwa w żnińskim starostwie Zdzisław Adamczak powiedział nam, że podczas holenderskiej choroby wiązów z drzewa odpada kora. Początek choroby ujawnia się w koronie drzewa.
- To nie jest tak, że jeśli w danym roku choroba ta zaatakuje drzewo to ono pada. Gdy pracowałem jeszcze w Urzędzie Miasta spotkałem się z takimi przypadkami, że w niechcianym drzewie wiercono otwór, przez który wlewało się roztwór soli oraz różne kwasy. Podczas ścinki gałęzi takie sprawy wychodzą na jaw. Inna z metod to sól. Gdy drzewo rośnie, przy szyi korzennej odgarnia się ziemię, sypie większą ilość soli, po czym przysypuje się to ziemią. Sól miesza się z wodą i powstaje taki roztwór, że spala korzenie. Skutki tego są takie, że drzewa same usychają. Jeśli ktoś tak zrobi, objawy będą podobne jak przy holenderskiej chorobie wiązów - wyjaśnia Zdzisław Adamczak.
Ponadto zdaniem inspektora jeśli stwierdzi się, że drzewo jest chore, wówczas osoba, która je wycina nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów.
- Gdy wycina się zdrowe drzewa, wówczas ponosi się z tego tytułu bardzo duże opłaty. Wysokie opłaty są po to, by odciągnąć imnwestorów od wycinania drzew. Znane są jednak przypadki, że celowo wykonuje się wszelkie zabiegi, by zdrowe drzewa stały się chorymi. Jest to swego rodzaju uniknięcie wysokich opłat związanych z ich wycinką. Średnio cena wynosi 80 zł za 1 cm wyciętego drzewa. Wiązy mają średnicę w granicach 1m, 1,5 m. Jeśli więc pomnożymy 80 zł razy 100 cm średnicy, wówczas wyjdzie nam 8.000 zł - mówi Zdzisław Adamczak.
PODŁĄCZENIE NIEZBĘDNYCH MEDIÓW
Osobna kwestia to sprawa podłączenia budynku do linii wodociągowej, kanalizacyjnej i elektrycznej.
Wiceprezes Zakładu Wodociągów i Kanalizacji WiK Janusz Biegański powiedział, że podłączenie nie będzie związane z rozkopywanie ulicy 700-lecia. Odbędzie się to metodą bezwykopową pod powierzchnią ulicy.
- Jedyny wykop będzie w chodniku po drugiej stronie ulicy - powiedział kierownik budowy.
Burmistrz wydał zgodę na założenie kabla energetycznego, który został puszczony pod ziemią. W zamian za wyrażenie zgody Netto przekazało nieodpłatnie kostkę polbrukową o wartości 20 tys. zł, która będzie założona przed budynkiem spółdzielni Rolnik.
Remigiusz Konieczka
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 575 (8/2003)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze