Żnin, świadczenie, referendum, odwołanie burmistrza
Nie ma dokumentów, nie ma świadczenia
Od kilku lat Jerzy Sobczak walczy o to, aby uzyskać zaległe świadczenie z zakładu pracy - Szkoły Podstawowej nr 2 w Żninie. Sprawa wyjaśniana była wielokrotnie, nie została jednak rozwiązana po jego myśli.
Jerzy Sobczak od kilku lat bezskutecznie domaga się wypłacenia świadczeń zakładowych za lata, w których przebywał na zasiłku przedemerytalnym fot. Magdalena Kruszka Jerzy Sobczak przez 12 lat był woźnym w Szkole Podstawowej nr 2 w Żninie. W 2004 roku chciał iść na emeryturę, ale zabrakło mu dwóch lat, bo - jak wspomina - nie zaliczono mu pracy u gospodarza w Gogółkowie. W związku z tym poszedł na zasiłek przedemerytalny. W dotychczasowym zakładzie pracy złożył wniosek o zasiłek socjalny z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych i taki zasiłek otrzymał. Wspomina, że świadczenie zostało wówczas wypłacone dwa razy, pierwszy raz w 2004 roku odebrał je osobiście, drugi raz w 2005 roku, jak twierdzi, świadczenie bezprawnie odebrała jego siostra. Potem już tego zasiłku nie otrzymywał do czasu, aż w 2011 roku poszedł na emeryturę.
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Żninie Jacek Otto kierując pismo wyjaśniające do Jerzego Sobczaka w połowie kwietnia ub.r. informował, że byli pracownicy szkoły, którzy po rozwiązaniu z nimi stosunku zatrudnienia przeszli na świadczenie przedemerytalne, nie posiadają prawa do korzystania ze świadczeń z Funduszu. Jerzy Sobczak, jako zatrudniony w szkole od sierpnia 1992 roku do lutego 2004 roku, otrzymał w 2004 roku należne świadczenie pieniężne, ponieważ był pracownikiem szkoły. - Na świadczeniu przedemerytalnym przebywał pan po rozwiązaniu w 2004 roku umowy o pracę w tutejszej szkole, aż do 24 sierpnia 2011 roku i tym samym za ten okres nie posiadał pan prawa do korzystania z Funduszu - informował Jacek Otto. - Z dniem 25 sierpnia 2011 roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał panu emeryturę i tym samym od tego roku korzysta pan ze świadczeń z Funduszu jako emeryt.
Dyrektor w tym samym miesiącu składał wyjaśnienia do Urzędu Miejskiego w Żninie, w których informował, że po rozwiązaniu stosunku pracy z Jerzym Sobczakiem, nie posiadał wiedzy na temat jego uprawnień do ewentualnych: emerytury, renty lub zasiłku przedemerytalnego, albowiem do informowania o tych faktach Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie był zobowiązany, a sam zainteresowany dopiero w 2011 roku przedłożył zaświadczenie z ZUS, z którego wynika, że pobrał za maj 2011 r. świadczenie przedemerytalne. W związku z tym zaświadczeniem, już w roku 2011 Jerzy Sobczak otrzymał świadczenie z ZFŚS w należnej mu wysokości. Dyrektor informował jednocześnie, że Szkoła Podstawowa nr 2 w Żninie nie dysponuje listami wypłat świadczeń z ZFŚS za 2005 rok i inne lata, albowiem listy te sporządzał Miejski Zespół Oświaty w Żninie, a po jego likwidacji Wydział Edukacji Urzędu Miejskiego w Żninie. Dyrektor Jacek Otto zapewnił też, że nie wie nic o tym, aby w 2005 roku świadczenie za Jerzego Sobczaka miała pobrać jego siostra. Przyznał także, że choć osobom przebywającym na świadczeniu przedemerytalnym nie przysługuje prawo do świadczeń z Funduszu, to szkoła zawarła porozumienie ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego Oddział w Żninie i Międzyszkolną Komisją Zakładową Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność w Żninie, w myśl którego byli pracownicy szkoły, objęci opieką socjalną tej placówki i pobierający świadczenia przedemerytalne, mają prawo do korzystania ze świadczeń z Funduszu od dnia przedłożenia szkole zaświadczenia z ZUS o pobieraniu świadczenia przedemerytalnego.
W Szkole Podstawowej nr 2 w Żninie były w takiej sytuacji trzy osoby, jedną z nich był właśnie Jerzy Sobczak, z tym że dwie pozostałe złożyły zaświadczenie z ZUS wcześniej, a Jerzy Sobczak zrobił to dopiero w 2011 roku. On sam twierdzi, że zaświadczenie z ZUS dostarczał dyrektorowi trzykrotnie. Konsultował się także z adwokatem, który poinformował go, że nie ma obowiązku dostarczania takiego zaświadczenia. - Może pani adwokat stwierdziła, że ma prawo złożyć takie zaświadczenie, z którego może skorzystać, ale nie ma takiego obowiązku - zauważył Jacek Otto. - Sprawa ta była wielokrotnie wyjaśniana. Spotykaliśmy się, rozmawialiśmy, ale pan Jerzy nie chce tych wyjaśnień przyjąć do wiadomości. W naszej szkole z funduszu korzysta około 130 osób. Jest powołana komisja, która rozpatruje wszystkie wnioski i wszystko odbywa się jak należy.
Jerzy Sobczak wsparcia szukał także u władz Żnina, jeszcze w poprzedniej kadencji. - W 2013 roku byłem u ówczesnej pani wiceburmistrz Aleksandry Nowakowskiej, żeby uzyskać świadczenie za lata wstecz, ale ona kazała mi iść do dyrektora, a ten z kolei powiedział, że ono mi się nie należy - wspomina Jerzy Sobczak. - To był czas, kiedy kończyła się kadencja i ona powiedziała, że nic nie może zrobić. Wtedy obecny pan burmistrz Robert Luchowski chodził po domach i przyszedł też do mnie. Mówiłem mu o mojej sprawie i stwierdził, że ona będzie szybko załatwiona jak tylko zostanie burmistrzem. Wiem, że dyrektor pytał obecną wiceburmistrz Halinę Rosiak o to, czy ma wypłacić pieniądze, to ona stwierdziła, że powinna to załatwiać poprzednia wiceburmistrz. U burmistrza jestem co dwa tygodnie i też nic nie mogę załatwić. On miał powyciągać dokumenty z archiwum i do dziś się tego nie mogę doprosić.
Burmistrz Żnina Robert Luchowski poinformował, że w celu rozwiązania sytuacji pana Sobczaka został podjęty cały szereg działań. Odbyło się m.in. spotkanie radców prawnych Urzędu Miejskiego i pełnomocnika pana Sobczaka, w celu znalezienia sposobu rozwiązania jego sprawy. W powyższej sprawie, w związku z oskarżeniami pana Sobczaka wobec byłego pracodawcy, została przeprowadzona konfrontacja wyżej wymienionych, jednak nie przyniosła ona rozstrzygnięć. Burmistrz uznał, że głównymi zainteresowanymi w tej sprawie są dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 i pan Jerzy Sobczak.
- Głównym źródłem problemów pana Sobczaka wydaje się być ogólnie panujący dotychczas bałagan w gminnej oświacie w zakresie przechowywania i archiwizacji dokumentów - stwierdził burmistrz. - Obecnie sytuacja zmienia się na lepsze. Brak kluczowych dla tej sprawy dokumentów uniemożliwia realizację oczekiwań pana Sobczaka, nad czym osobiście ubolewam.
Jednocześnie burmistrz Żnina za pośrednictwem swojego rzecznika Dawida Kolasy stwierdził, że Jerzy Sobczak, podobnie jak każdy mieszkaniec, ma prawo dochodzenia swoich roszczeń wobec pracodawcy w sądzie, o czym został poinformowany. Z prawa tego nie skorzystał.
Wobec niemożności załatwienia swojej sprawy Jerzy Sobczak zapowiedział, że będzie zbierał podpisy za tym, aby zwołać referendum mające odwołać burmistrza Żnina.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1274 (28/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze