Reklama

Nie ma składek - rów zarośnięty

Rolnik obawia się o przyszłość swojej produkcji, bo zalana łąka nie dała siana, spółka wodna rowu nie czyści, bo rolnik nie jest jej członkiem i nie płaci składek.

 

Widok Kcynki przy sąsiedniej działce graniczącej z łąką Łukasza Dalki fot. Sylwia Wysocka

     Łukasz Dalka kupił gospodarstwo rolne w Grocholinie, jednak kolejny raz zbiory niszczy mu woda wydostająca się z Kcynki i prostopadle do niej wpływającego rowu.
     W tym roku, jak zapewnia jego ojciec Józef Dalka, z łąki w pierwszym pokosie zebrali 6 przyczep siana, drugiego pokosu nie było w ogóle, jedynie w wyżej położonych partiach łąki zdołali zebrać niewielkie ilości zielonki. - Jak nie było zalewane, to zbieraliśmy po 24 przyczepy siana, cztery pokosy, trzy na siano i czwarty na kiszonkę. 24 przyczepy z 3,5 ha. Teraz trawa pod tą wodą zdziczała, szlachetnych odmian już nie ma. Wsiewaliśmy je kiedy syn kupił tę ziemię, co pociągnęło za sobą nakłady finansowe, a to wszystko poszło na marne - opowiada Józef Dalka.
     Mówi, że rów od wiosny nie był czyszczony, nie ma przepływu, wszystko wylewa się na łąkę, sąsiad po drugiej stronie ma pole wyżej, też mu zalewa, ale nie tak bardzo. Józef Dalka opowiada, że za poprzedniego burmistrza było lepiej, bo on dbał o rowy i od czasu do czasu je czyścił. Z drugiej strony wzdłuż łąki biegnie rzeczka Kcynka i na długości łąki Łukasza Dalki jest ona zarośnięta, na kilku odcinkach woda stoi i nie ma przepływu, co powoduje, że kiedy podnosi się jej stan, woda występuje z koryta na łąkę. Jednak już za granicą działki Kcynka jest wyczyszczona i biegu wody nie tamuje rosnąca w niej trzcina.
     - To, że zarośnięty jest rów i rzeka przy naszej łące, to jest zemsta obecnych władz i kierownika Gminnej Spółki Wodnej Romana Kuliga. Słyszymy, że Kcynka ma być czyszczona na tym odcinku za 3 lata, a za 3 lata nie będzie już naszego gospodarstwa przecież, bo bez siana się nie da. Teraz jeździmy po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów, by kupić siano, a za wał żądają nawet po 100, a nasze wygniło. Nie mamy już siły ręce opadają. Prowadzimy hodowlę bydła, a wtedy siano jest niezbędne - tłumaczy Józef Dalka.
     Roman Kulig zapewnił, że do końca października Kcynka zostanie wykoszona od Turzyna po Głogowiniec na odcinku 11 km, a dodatkowo na 7 km zostanie odmulona, na co Gminna Spółka wygrała przetarg. - Pytanie, czy ten rolnik wpuści do oczyszczania Kcynki, bo mimo że powinien na cele konserwacyjne udostępnić 1,5 m od koryta, to z tym rolnikiem mamy często problem - mówi Roman Kulig. Co do rowu potwierdził, że nie jest on czyszczony, gdyż ani Łukasz Dalka, ani poprzedni właściciel nie są członkami spółki, nie odprowadzają składek i w związku z tym nie mogą wymagać, by spółka dbała o ich rowy. - Mylnie rolnik uważa, że spółka jest na garnuszku gminy, jesteśmy jednostką samofinansującą się i jeśli ktoś nie płaci składek i nie jest członkiem spółki, nie będzie miał świadczonych usług, chyba że zleci to wykonanie i za to zapłaci albo sam rów wyczyści - tłumaczy kierownik kcyńskiej spółki.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1074 (37/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/02/2025 13:49
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości