Mieszkanka Żnina ponosi materialne konsekwencje spłaty pożyczki, której nie zaciągnęła. O tym, że jest obciążona kredytem na kwotę blisko 9.000 zł, dowiedziała się półtora roku po zawarciu umowy kredytowej.
Kto sfałszował jej podpis na umowie, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, co ustalił grafolog podczas prowadzonego przez policję postępowania - że podpis na umowie nie należy do rzekomej pożyczkobiorczyni. Mimo tego bank każe kobiecie pożyczkę spłacać. Jej konto zajął już komornik.
Bożena Kasperska często korzystała z usług działającego w Żninie Pałuckiego Centrum Kredytowego. W styczniu 2009 roku wzięła kolejną pożyczkę na osobiste potrzeby. W październiku 2010 roku zaczęła otrzymywać telefony z działu windykacji Getin Banku, że zalega ze spłatą kredytu. Dowiedziała się ponadto, iż zaciągnęła w Getin Banku kredyt na kwotę 8.491 zł.
- W Pałuckim Centrum Kredytowym udzielano kredytów z różnych banków. Owszem, ja tam wzięłam kredyt, który spłacam. Nie brałam natomiast kredytu w Getin Banku. Jak zawierałam umowę kredytu, o którym wiem, że brałam, pani skserowała sobie mój dowód osobisty i moją waloryzację renty. Nie brałam natomiast żadnego kredytu w Getin Banku. Podejrzewam, że ten kredyt wzięły na moje nazwisko osoby, które mnie w Pałuckim Centrum Kredytowym obsługiwały. Ktoś sfałszował na umowie mój podpis - opowiada Bożena Kasperska.
INNY ADRES DO KORESPONDENCJI I ZAWYŻONA UMOWA
Pani Bożena, zaskoczona telefonami z windykacji Getin Banku, sprawę zgłosiła na policję. I zwróciła się do Getin Banku z prośbą o przesłanie kopii umowy na rzekomo zaciągnięty przez nią kredyt.
Prawdopodobnie osoba, która nieuczciwie zaciągnęła kredyt na moje nazwisko i imię, podała inny adres do korespondencji i inny adres zamieszkania. Na komendzie dowiedziałam się, że nie jestem jedyną osobą, że takich osób jak ja jest więcej - czytamy w piśmie adresowanym do Getin Banku w grudniu 2010 roku.
Na to pismo Getin Bank odpowiedział, że na dzień 3 stycznia 2011 roku nie ma podstaw, aby nie uznawać Bożeny Kasperskiej za kredytobiorcę.
Zaciągnięte zobowiązanie należy spłacać w ratach, których wysokość i termin zapadalności podano w umowie. Do czasu przedstawienia prawomocnego orzeczenia potwierdzającego sytuację przedstawioną w pani piśmie, bank zgodnie z zapisami powyższej umowy będzie prowadził monitoring spłat należności oraz naliczanie odsetek karnych. Jednocześnie bank informuje, że może pani samodzielnie złożyć do właściwej prokuratury lub komendy policji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Bank zapewnia, że udzieli właściwym organom prowadzącym postępowanie w sprawie żądanych informacji - czytamy w piśmie z Getin Banku.
Bożena Kasperska zaznacza, że do października 2010 roku nie otrzymywała żadnych upomnień z tytułu niepłacenia kredytu. Przypuszcza, że do tego czasu osoba, która wzięła kredyt na jej nazwisko, spłacała zobowiązania, a kiedy przestała spłacać, odezwał się dział windykacji.
Na przesłanej przez bank kopii umowy prostej pożyczki gotówkowej jako adres korespondencyjny pani Bożeny, która mieszka w Żninie przy ulicy Gnieźnieńskiej, podano ulicę Kościuszki 3, a więc adres, pod którym mieściło się Pałuckie Centrum Kredytowe. Umowa została zawarta 2 lutego 2009 roku. Poza tym - jak relacjonuje nasza rozmówczyni - w umowie pożyczki zawyżono wysokość jej dochodów do 1.200 zł, by - jak przypuszcza - wykazać zdolność kredytową. W tym czasie emerytura pani Bożeny wynosiła około 980 zł.
- Nie podpisałam tej umowy. Zresztą nie miałabym zdolności kredytowej. Moja emerytura została zawyżona również nie przeze mnie. W umowie podano też sfałszowany adres korespondencyjny, co utwierdza mnie w przekonaniu, że kredyt wyłudził pracownik banku - nie ma wątpliwości pani Bożena.
PROWADZĄCY CENTRUM TEGO NIE PODPISALI, PANI BOŻENA TEŻ NIE
W lutym 2011 roku Bożena Kasperska zadzwoniła do pracownika Getin Banku i poinformowała, że zgłosiła na policji sprawę oszustwa i podrobienia podpisu. Mówiła również, że w sprawie toczy się postępowanie. Od pracownika banku usłyszała, iż nie ma spłacać żadnych rat kredytu.
Podjęte przez policję czynności dotyczyły sprawdzenia, czy w Pałuckim Centrum Kredytowym doszło do działań w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i wyłudzenia pożyczki gotówkowej w wysokości 8.491,51 zł oraz podrobienia podpisu Bożeny Kasperskiej. Pani Bożena podczas przesłuchania na policji wskazała, że prawdopodobnie pracownik Pałuckiego Centrum Kredytowego mógł wykorzystać jej dane osobowe, podrobić jej podpis i wyłudzić kredyt.
Przesłuchany w charakterze świadka pracownik Pałuckiego Centrum Kredytowego zeznał, iż od 2004 roku do wiosny 2009 roku przejął do prowadzenia po swojej siostrze działalność gospodarczą w Pałuckim Centrum Kredytowym. Wyjaśnił, iż kojarzy Bożenę Kasperską jako klientkę Centrum. Wskazał, że w 2009 roku jego siostra zajmowała się przygotowywaniem umów kredytowych, a on je podpisywał, by uruchomić procedurę kredytową. Na okazanej przez śledczych dokumentacji rozpoznał swój podpis i parafki. Zaprzeczył natomiast, by podrobił podpis Bożeny Kasperskiej. Jego siostra zeznała, że w 2009 roku zajmowała się przygotowywaniem umów pożyczkowych na podstawie wniosków o pożyczkę. Oświadczyła, iż kojarzy Bożenę Kasperską jako klientkę. Wyjaśniła również, że z uwagi na upływ czasu nie jest w stanie przypomnieć sobie szczegółów dotyczących kwestionowanej przez panią Bożenę umowy pożyczki gotówkowej. Na okazanych jej dokumentach pożyczkowych nie rozpoznała swoich podpisów i zaprzeczyła, by podrobiła podpis Bożeny Kasperskiej.
W toku prowadzonego przez policję postępowania zabezpieczono dokumentację bankową z kwestionowanymi podpisami pani Bożeny oraz pobrano próbki pisma ręcznego od Bożeny Kasperskiej oraz rodzeństwa prowadzącego Pałuckie Centrum Kredytowe. Próbki pisma badał biegły z dziedziny badania dokumentów. Z opinii z przeprowadzonych przez biegłego badań porównawczych dokumentów wynika, iż podpisy Bożena Kasperska i Kasperska widniejące na umowie pożyczki gotówkowej nie są autentycznymi podpisami Bożeny Kasperskiej, a także nie zostały nakreślone przez rodzeństwo prowadzące Pałuckie Centrum Kredytowe. W tej sytuacji w czerwcu 2011 roku postępowanie zostało umorzone, ponieważ dane uzyskane w toku prowadzonego dochodzenia nie dały dostatecznych podstaw do ustalenia sprawcy przestępstwa.
KOMORNIK ZAJĄŁ KONTO
Z uwagi na umorzenie postępowania i brak wykrycia sprawców, pani Bożena boleśnie odczuwa skutki oszustwa - musi spłacać nie swoje zobowiązania. Bank wyjaśnia, że do czasu prawomocnego wyroku sądu stwierdzającego, że umowa została zawarta w wyniku przestępstwa, kredytobiorca zobowiązany jest spłacać zaciągnięty kredyt. A na konto z emeryturą pani Bożeny wszedł już komornik.
- Komornik wszedł na emeryturę i ściąga mi co miesiąc 391 zł. Ja już w tej chwili nie mam na przetrwanie. O sprawie powiadomiłam prawnika. Obiecał, że się tym zajmie - mówi Bożena Kasperska. I dziwi się: - Zakładając nawet, że wzięłam ten kredyt, dlaczego nie otrzymałam harmonogramu spłaty poszczególnych rat. Do tej pory nie tego dostałam. To mi się przecież należy. Po prostu ktoś, kto sfałszował podpis, spłacał kredyt do października 2010 roku, a kiedy przestał spłacać, to bank zaczął mnie nękać.
Pani Bożena apeluje, by osoby, które zostały oszukane w podobny sposób, skontaktowały się z nią lub z naszą redakcją.
MOŻE KONTAKTOWAĆ SIĘ Z BANKIEM
Wojciech Sury, rzecznik prasowy Getin Banku wyjaśnia, że do chwili obecnej nie docierały sygnały o ewentualnych nieprawidłowościach w działalności Pałuckiego Centrum Kredytowego w Żninie. Centrum współpracowało z bankiem na zasadach pośrednika finansowego od 2008 roku. Bank wypowiedział umowę o współpracy 30 listopada 2011 roku. Co było przyczyną wypowiedzenia umowy?
- Bank wypowiedział umowę o współpracy z Pałuckim Centrum Kredytowym 30 listopada 2011 roku ze względu na niedostarczenie przez pośrednika planu ciągłości działania - odpowiada Wojciech Sury.
Według rzecznika, zgodnie z umową o współpracy pośrednik finansowy, jako samodzielny podmiot gospodarczy, jest niezależny od banku. - Dlatego obecne losy podmiotu nie są nam znane - wyjaśnia Wojciech Sury. I tłumaczy, że decyzja co do adresu korespondencyjnego wpisanego w umowie kredytowej należy wyłącznie do kredytobiorcy. Bank nie ogranicza go w żaden sposób w tym zakresie.
Wojciech Sury zachęca również, by Bożena Kasperska skontaktowała się z bankiem w celu wyjaśnienia sprawy.
- W przypadku wątpliwości pani Bożeny Kasperskiej co do treści zapisów umowy kredytowej, zachęcam do osobistego kontaktu w bankiem w celu wyjaśnienia sprawy - tłumaczy Wojciech Sury.
Na pytanie dlaczego - w obliczu faktu ustalonego podczas prowadzonego przez policję postępowania na podstawie opinii biegłego grafologa, iż podpis na umowie nie jest autentycznym podpisem Bożeny Kasperskiej - kobieta ma ponosić skutki zaciągnięcia kredytu, do czasu oddania materiału do druku, Wojciech Sury odpowiedział, że zgodnie z obowiązującym prawem bankowym nie może udzielić jakichkolwiek informacji dotyczących Bożeny Kasperskiej bez jej wyraźnej zgody wyrażonej w formie pisemnej.
NIE POWINNA PŁACIĆ
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie wyjaśnia, że poza przypadkiem Bożeny Kasperskiej policja nie otrzymała więcej zgłoszeń dotyczących podejrzenia sfałszowania i wyłudzenia kredytu w Pałuckim Centrum Kredytowym. W opinii nadkomisarza, skoro podczas policyjnego śledztwa ustalono, że podpis na umowie nie należy do Bożeny Kasperskiej, nie powinna ona ponosić konsekwencji i spłacać pożyczki. Uważa, że kobieta powinna sprawę wyjaśnić z bankiem.
Mężczyzna, który przejął po siostrze działalność w Pałuckim Centrum Kredytowym w Żninie, zapytany o to, jak to się stało, że ktoś sfałszował podpis przez co Bożena Kasperska musi spłacać nie swój kredyt, a także o to, dlaczego na umowie jako adres korespondencyjny wpisano adres siedziby Pałuckiego Centrum Kredytowego, odpowiedział: - Było prowadzone postępowanie przygotowawcze przez policję i jak się dowiaduję - zostało umorzone. Osobiście niewiele wiem w tej sprawie i trudno mi cokolwiek powiedzieć na temat okoliczności zawarcia tej umowy. Zapytany, dlaczego Pałuckie Centrum Kredytowe w Żninie już nie funkcjonuje, odpowiedział, że banki zaostrzyły procedury udzielania kredytów. Komisja Nadzoru Bankowego wprowadziła nowe regulacje dotyczące szybkich pożyczek. Odnoszą się one do głębszej analizy zdolności kredytowej klientów i noszą nazwę rekomendacji T. Efektem tych zmian było znaczne ograniczenie przyznawanych kredytów i drastyczny spadek ich sprzedaży.
- W związku z powyższym biuro kredytowe w Żninie przestało funkcjonować - tłumaczy.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1058 (21/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze