Wyśmiewane, bo gdy kończył się PRL, to aura jakie ówczesne fabryki oferowały klientom były technologicznie opóźnione do reszty świata o co najmniej 20 lat. Dziś kierowcy jeżdżą dwudziestolatkami z wyboru. Wtedy wyboru za bardzo nie mieli. Ale w ich głowach przetrwał sentyment do „maluchów”, „syrenek”, „skód”, „nys” i „wuesek”. To wszystko można było zobaczyć w Łabiszynie.
Przez dwa dni, a mianowicie 22 i 23 lipca, odbywał się cykl imprez „W klimacie PRL”. W piątek w wozowni odbyło się spotkanie z Wojciechem Przylipiakiem, który opowiedział o tym jak w PRL-u spędzano czas wolny.
W sobotę na wyspie odbył się zlot kultowych pojazdów PRL. Najwięcej było „fiatów 126p”, zwanych potocznie „maluchami”. Można było zobaczyć różne roczniki. Od tych prawdziwie wyprodukowanych w PRL, w latach 80. Aż po te z ostatnich serii produkcyjnych z końca lat 90. Nie zabrakło równie kultowych „syrenek”, które zwano wtedy „królowymi szos” lub pogardliwie „skarpetami”, a to ze względu na zapach spalin jaki wydobywał się z rury wydechowej. Doznania wizualne to jedno, ale powąchanie dymu z syrenki, to doznanie bezcenne.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| Rober Piotrowski opowiada i swojej „syrenie” fot. Remigiusz Konieczka |
Wprawne oko dostrzegło „dużego fiata”, czyli „fiata 125p” oraz „poloneza”, najbardziej prestiżowe polskie auta Polski Ludowej. Ale była również „nysa”, która służyła w tamtych czasach jako karetka pogotowia, milicyjny radiowóz, dostawczak i bus. Nowy przewoziły rodzące kobiety na porodówki i worki kartofli. Zastosowanie auta było wielorakie.
Na wyspie nie zabrakło jednośladów. Był kultowy „junak” z bocznym wózkiem, SHL i WSK. Właściciele pojazdów byli dumni ze swoich zdobyczy. Jedna pojazdy były pięknie utrzymane i odnowione, inne na odrestaurowanie czekały. Wszystkich łączyło jedno – sentyment do epoki.
Podczas zlotu pojazdów PRL zostały przyznane dwa puchary, które wręczył burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. Puchar za najładniejszy pojazd zlotu odebrał Ryszard Perliński z gminy Sicienko, który przyjechał do Łabiszyna „skodą 105” z 1987 roku. „Skoda” ma oryginalny przebieg 12.500 km, ale w dniu zakupu 2.500 km. Pan Ryszard kupił to auto w 2008 roku za – uwaga – 50 zł. – Były to czasy, kiedy za złomowanie trzeba było zapłacić 500 zł. Dziadek chciał zwolnić garaż do wypożyczenia i tak naprawdę nie chciał nic, ale w kopercie dostał symboliczne 50 zł – wyjaśnia właściciel.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| Na temat „nysy” wypowiada się Jarosław Ziółkowski fot. Remigiusz Konieczka |
Skoda sprawuje się dobrze. Nie wymaga poważnych napraw, prócz wymiany płynów eksploatacyjnych. Nawet opony ma oryginalne. Auto jeździ tylko na zloty. Przyjazd do Łabiszyna był słuszna decyzją, bo dla skody było to pierwsze wyróżnienie.
Puchar dla najstarszego pojazdu przyznano właścicielowi DKW F7 z 1938 roku. Pojazd ma dwusuwowy, dwucylindrowy silnik o pojemności 785 cm3 i mocy 20 KM. Właścicielem jest pan Nikodem z Bydgoszczy, który szukał kabrioletu i tak popularna „dekawka” trafiła w jego ręce. Miał krzywe felgi, każda opona była inna, a kołpaki właściciel musiał dopasować z pokryw od garnków. Natomiast opony zostały specjalnie dla tego auta zostały wykonane w niemieckiej fabryce. Reszta to w najczystszej postaci oryginał, który też po raz pierwszy został pokazany w Łabiszynie. Wcześniej bydgoszczanin prezentował pojazdy w ramach Łabiszyńskich Spotkań z Historią.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| O jeździe ‘maluchem” mówi Leszek Kranz fot. Remigiusz Konieczka |
W części artystycznej w amfiteatrze wystąpił zespół Gang Marcela. Formacja istnieje od 40 lat. Uprawia typowo amerykański gatunek muzyczny, a mianowicie country. W Łabiszynie wystąpił w składzie: Barbara Trojan, Jan Maliński i Marceli Trojan. Muzycy wykonali swoje najbardziej znane przeboje w tym piosenkę „Ojciec żył, tak jak chciał”.
(rk) 23 VII 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze