Reklama

Niekulturalny spór o kulturę

Artur Jakubowski: „Ja się krytyki nie boję”

        fot. Magdalena Kruszka

Barcin, spór, kultura, MDK, opinia, Włodzimierz Osuch
     Niekulturalny spór o kulturę
    Włodzimierz Osuch przyszedł do Miejskiego Domu Kultury zapytać o koszty Dni Barcina i wyraził opinię, że w zasadzie w MDK mało się dzieje. Został wyproszony. Artur Jakubowski podkreśla, że krytyki się nie boi, ale oczekuje, że będzie ona wyrażana w sposób kulturalny, bo chamskiego zachowania nie toleruje.

     Włodzimierz Osuch jest radnym Rady Miejskiej w Barcinie i członkiem komisji oświaty, kultury i sportu. Stwierdził, że w czasie majowego długiego weekendu w Barcinie niewiele się działo, oprócz otwarcia sezonu motocyklowego. Tego typu głosy słyszał też od ludzi. Poszedł więc do Miejskiego Domu Kultury, żeby o kulturze porozmawiać.

Włodzimierz Osuch: „Powiedzieli, że mam wyjść z Domu Kultury, bo zakłócam spokój”

        fot. Magdalena Kruszka

     - Pytałem, ile kosztują Dni Barcina, powiedziałem, że 1-5 maja w Barcinie nic się nie działo, rozmawialiśmy o imprezach, a pan Jakubowski i jego żona mówią mi, że mam wyjść z Domu Kultury, bo zakłócam spokój - opowiada Włodzimierz Osuch. - Dla mnie to jest straszne, już nie tylko jako dla radnego, ale jako dla zwykłego obywatela. To bardzo przykre. Nikt nie może powiedzieć własnego zdania, bo mąż z żoną straszą policją. Jak ktoś mówi, że coś źle robią, to powinni chociaż się nad tym zastanowić.
Włodzimierz Osuch relacjonuje, że tego dnia rozmawiał między innymi z księgową, która poinformowała go, że Dni Barcina będą kosztować 90.000 zł. Uznał, że to za duża kwota, jak na jeden dzień imprez.
     - To była taka moja sugestia, że to za dużo, a wtedy mąż z żoną naskoczyli na mnie. Dla mnie to jest śmieszne, ale też mnie to zabolało, bo powiedzieli, że zadzwonią na policję, do burmistrza. Każdego tak załatwiają? - mówi Włodzimierz Osuch i podkreśla, że nie awanturował się. Stwierdził, że ma donośny głos, więc innym może wydawać się, że krzyczy, ale nie krzyczał. Chciał po prostu wyrazić swoje zdanie.
     Inaczej całą sprawę spostrzega Artur Jakubowski, dyrektor Miejskiego Domu Kultury, który twierdzi, że Włodzimierz Osuch nie pierwszy raz do Domu Kultury przyszedł i się awanturował.
     - Ubliżał pracownikom, wykrzykiwał, ile to ja zarabiam, ja na to nie pozwolę - mówi Artur Jakubowski. - Jak on chce wyrażać swoją opinię, to niech to robi w sposób parlamentarny i kulturalny, a nie chamski. Ja krytyki się nie boję. Do mnie codziennie wiele osób przychodzi i nikogo nie wypraszam. Spotykam się z negatywnymi opiniami, ludzie mówią, co im się nie podoba. Słucham tego i albo przyznaję im rację i zmieniam coś, albo nie, jeśli uważam, że nie mają racji. Mam nadzieję, że nikt ode mnie niezadowolony nie wychodzi. Każdy ma prawo do swojego zdania, ale niech je wyraża w sposób kulturalny, a nie chamski i urągający godności człowieka.
     Artur Jakubowski wyjaśnia, że w jego opinii święta majowe nie zostały zaniedbane. Podkreśla, że był złaz nordic walking, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Tłumaczy również, że większość sił pracowników MDK była skupiona na organizacji otwarcia sezonu motocyklowego, które MDK wspierał. Było to przedsięwzięcie wymagające dużego nakładu pracy.
     - My pracujemy w każdy weekend, nie uważam, żeby u nas mało się działo - podkreśla Artur Jakubowski.
Włodzimierz Osuch uważa, że biblioteka robi więcej niż Miejski Dom Kultury, twierdzi też, że z jego obserwacji wynika, iż ludzie negatywnie oceniają działalność MDK.
     - Ja już teraz do Domu Kultury nie pójdę, bo się boję, ale poruszę tę sprawę na komisji kultury - zapowiada Włodzimierz Osuch.

Reklama

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1109 (20/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości