Producenci mleka ponoszą duże koszty. Najwięcej wydają na żywienie krów. Przychody ze sprzedaży surowca w najlepszym razie pokrywają poniesione koszty.
fot. Remigiusz Konieczka
Żnin, mleko, ceny, spadek, dołek
Niskie ceny za mleko
Producenci mleka już nie czekają na podwyżkę cen, ale na to, by ceny nie spadały. - Jeżeli mamy do czynienia z chwilowym dołkiem cenowym, to jeszcze nie jest źle. Gorzej będzie, jak ceny zaczną znowu spadać - mówił jeden z rolników.
W tym roku został uwolniony rynek mleka. Dotychczas w Unii Europejskiej obowiązywały tzw. kwoty mleczne. Każdy kraj miał swój limit w produkcji mleka, za przekroczenie którego musiał płacić kary. Polska w roku kwotowym 2014/2015 przekroczyła limit i dlatego producenci mleka musieli płacić kary. Kwotowanie produkcji mleka zakończyło się. Teraz na rynku nie obowiązują limity. Obowiązują zasady wolnorynkowe, a producenci, przynajmniej teoretycznie, mogą zalać rynek taką ilością mleka, jaką zdołają wyprodukować. To tylko teoria. W praktyce od kilku miesięcy producenci borykają się z trudną sytuacją związaną z niską ceną w punktach skupu.
Zbigniew Dobrzykowski z Gałęzewa kilka lat temu zdecydował się na powiększenie stada krów mlecznych, wybudował nową oborę, teraz zastanawia się, jak długo potrwa niekorzystna koniunktura na rynku. Zresztą nie tylko on, ale każdy producent mleka.
- Ceny spadają tak od półtora roku - mówi Zbigniew Dobrzykowski. - Na przełomie 2013 i 2014 roku cena za litr mleka wynosiła około 1,80 zł. Potem zaczęła spadać. Spadała do połowy 2014 roku. W tym znowu leci w dół. Największy spadek był w kwietniu i lipcu. Główną tego przyczyna było uwolnienie kwot mlecznych.
Teraz, w zależności od punktu skupu, cena netto za litr wynosi od 1 zł przez 1,05 zł do 1,20 zł.
Zbigniew Dobrzykowski ma stado liczące 63 sztuki krów mlecznych. Uzyskuje ok. 40-50 tys. litrów mleka w miesiącu. Przy tej ilości surowca spadek ceny o kilka groszy na litrze urasta do kilku tysięcy złotych w miesiącu. Trzeba też dodać, że rolników dotyka nie tylko spadek ceny, ale jednocześnie wzrost kosztów produkcji. Rolnik najwięcej musi przeznaczyć na pasze, dodatki paszowe, na energię, a do tego dochodzi jeszcze spłata kredytu na budowę obory. Aby wyjść na przysłowiowe zero, Zbigniew Dobrzykowski powinien otrzymywać około 1,15 zł za litr mleka, a dostaje ok. 10 groszy mniej. To 10 groszy daje ok. 4 tys. zł miesięcznie zmniejszy przychód. Na razie zamierza czekać na rozwój sytuacji. Jeśli cena nie zacznie rosnąć, to postara się zwiększyć stado i produkować więcej mleka. Liczy na to, że dzięki temu zwiększą się przychody, które pokryją koszty produkcji mleka.
Inną strategię przyjął Bartosz Frydrych z Bielaw. Jego zdaniem sytuacja na rynku mleka dobra nie jest, ale jednocześnie nie jest aż tak zła. Ceny co prawda są niskie, bo wynoszą (w jego przypadku) 1,13 zł (brutto) i 1,08 zł (netto) za litr mleka, niemniej stawkę tę uważa za nie najgorszą. - Są tacy, co dostają o 20 groszy mniej - mówi rolnik z Bielaw.
Nasz rozmówca zamierza przeczekać trudny okres. Zapłacił w całości karę za przekroczenie kwoty mlecznej, ma zapasy paszy dla krów i ma nadzieję, że gorzej nie będzie. Jeśli po nowym roku okaże się, że ceny nadal spadają, to wtedy zdecyduje się zmniejszyć koszty produkcji wydając mniej na żywienie albo nawet zmniejszyć pogłowie. Na tę chwilę ma nadzieję, że sytuacja nie zmusi go do tak drastycznego kroku.
- Nie jest za wesoło - tak pytanie o sytuację na rynku mleczarskim kwituje Piotr Krawczak z Włoszanowa. - Przy kosztach wynoszących 90 groszy, dostają 1 zł za litr mleka.
Koszty, jakie producent mleka musi ponosić, związane są z zakupem pasz, suszu i koszty stałe. - Ceny wysłodków są horrendalne - dodaje rolnik z Włoszanowa. - Do tego w tym roku doszła susza. Ja mam krowy, teoretycznie mam dochód i według komisji nie kwalifikuję się do wypłaty odszkodowań suszowych, ale krowy też muszą coś jeść, a co im dam jak była susza, trzeba kupić.
O skali problemu mówi kwota, jaką hodowca musi przeznaczyć rocznie na pasze. To około 150 tys. zł. Producent ma stado liczące ok. 50 krów mlecznych. W miesiącu uzyskuje od nich 36-40 tys. litrów mleka.
W jego przypadku sytuację pogarsza konieczność opłaty kary za przekroczenie kwoty mlecznej, która wynosi 120 tys. zł. Spłaca ją w ratach. Jeśli sytuacja na rynku się utrzyma, zamierza ograniczyć produkcję, ale nie bydła mlecznego a opasowego. - Nie po to budowałem z takim trudem stado, by je teraz likwidować - mówi. - Tym bardziej, że mam mleko dobrej jakości. Jeżeli mamy do czynienia z chwilowym dołkiem cenowym, to jeszcze nie jest źle. Gorzej będzie, jak ceny zaczną znowu spadać. Na razie mamy stabilizację.
Piotr Krawczak uważa, że cena, przy której producenci mleka mogliby czuć się bezpiecznie, to ok. 1,20-1,40 zł od litra, a obecnie jest to złotówka. Jego zdaniem niskie ceny za mleko to trend ogólnoświatowy i trudno przewidzieć, kiedy koniunktura się polepszy.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1239 (45/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze