Warszawa, wiatrak, Sejm, komitet, protest, stop Elektrowniom Wiatrowym
O wiatrakach w Sejmie
13 marca przedstawiciele Komitetu Protestacyjnego Stop Elektrowniom Wiatrowym w Powiecie Żnińskim wzięli udział w posiedzeniu Podkomisji Nadzwyczajnej Infrastruktury i Samorządu Terytorialnego Sejmu RP.
Przedstawiciele komitetu, Wojciech Szczęsny, Błażej Łabędzki i Marian Kawka, włączyli się do dyskusji podczas posiedzenia podkomisji,poświęconej projektowi ustawy, mającej na celu określenie minimalnej odległości turbin wiatrowych od domów mieszkalnych - 3 km.
Celem tej samej ustawy jest wprowadzenie obowiązku instalowania elektrowni wiatrowych wyłącznie w miejscach przewidzianych przez miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i po konsultacjach z lokalną społecznością, a nie według wydawanych przez wójtów i burmistrzów warunków zabudowy, co jest obecnie częstą praktyką.
Na spotkaniu, oprócz posłów, obecni byli przedstawiciele lokalnych komitetów protestacyjnych z całej Polski. Przedstawili skalę bezprawia i arogancji wójtów i burmistrzów przy wydawaniu decyzji pozwalających na budowę elektrowni wiatrowych, czasami zaledwie 200 m od domów. Podawali przykłady wycinania bez zezwolenia 2000 drzew, celem zapewnienia miejsca pod wiatraki.
Doktor Wojciech Szczęsny, na podstawie dostępnej literatury światowej, omówił negatywny wpływ turbin wiatrowych na organizm człowieka, mieszkającego w ich sąsiedztwie przez wiele lat. Problemy dla ludzi rozpoczynają się od bezsenności, której następstwem są różne choroby (np. nadciśnienie, powtarzające się infekcje, aż do depresji włącznie).
W krajach takich jak USA, Australia, Anglia, gdzie elektrownie wiatrowe budowano już kilkadziesiąt lat temu, problemy zdrowotne ludzi mieszkających w sąsiedztwie wiatraków są już dobrze znane. W Polsce naukowcy z bydgoskiego UTP prowadzili badania na zwierzętach i stwierdzili zwiększony poziom stresu u gęsi i świń umieszczonych kilometr od wiatraka, mniejsze przyrosty masy ciała i związane z tym dodatkowe koszty obniżające opłacalność hodowli zwierząt.
Marian Kawka podał przykład niezgodnego z obowiązującym prawem współfinansowania dokumentów planistycznych przez zainteresowane firmy i wskazał na dwie prawdy dotyczące elektrowni wiatrowych. Prawda pierwsza - wiatr jest darmowy. Prawda druga - są pieniądze, ale nie dla gmin (utrata janosikowego i roszczenia mieszkańców skarżących gminy za utratę wartości nieruchomości w sąsiedztwie elektrowni wiatrowych) i nie dla rolników, którzy podpisują skandaliczne umowy pozwalające firmom na interpretowanie ich z korzyścią dla siebie. Podkreślił następnie, iż zarabiają przede wszystkim producenci wiatraków (na zachodzie Europy), handlarze złomem wiatrakowym i firmy instalujące wiatraki.
Pełną relację z posiedzenia podkomisji, jak i zorganizowaną po niej konferencję prasową można zobaczyć na stronie internetowej Sejmu.
(ka)
Pałuki inr 1153 (12/2014)
Z listów
Wiatraki a cena energii
Z dużym rozbawieniem przeczytałem wypowiedź jednego z czytelników w poprzednim numerze Pałuk, uważającego, że elektrownie wiatrowe sprawią, że energia elektryczna będzie tańsza.
Otóż jest dokładnie odwrotnie jak uważa ten czytelnik. Z powodu wsparcia gwarantowanego przez państwo polskie w ustawie o OZE [odnawialnych źródłach energii - przyp. red.] ceny energii elektrycznej wzrosną. Już w tej chwili wysokość płaconych przez nas wszystkich rachunków w znacznym stopniu zależy od uzyskania tzw. zielonych certyfikatów potwierdzających, że część energii, którą przedsiębiorstwo nam dostarcza, została wyprodukowana z OZE. Przedsiębiorstwo energetyczne ponosi koszty zakupu energii wyprodukowanej przez elektrownię wiatrową (po cenie rynkowej) oraz świadectwa pochodzenia energii (tzw. zielonego certyfikatu). Zgodnie z prawami rynku, jak ktoś jest zobowiązany coś kupić, to takie koszty przenosi na klienta końcowego. Można to porównać do małego osiedlowego sklepiku, którego właściciel musi zapłacić czynsz za wynajem lokalu, wynagrodzenie pracownikom, odprowadzić składki do ZUS-u. Musi on tak ustalić ceny, aby móc opłacić te wszystkie zobowiązania i jeszcze na tym zarobić, nie może sprzedawać chleba czy wędliny po cenie, w jakiej te produkty kupuje, bo szybko by zbankrutował.
Kolejną kwestią wielokrotnie już podnoszoną w Pałukach jest konieczność zagwarantowania dostaw energii elektrycznej w momencie, gdy akurat nie ma wiatru lub gdy jest zbyt silny i ze względów bezpieczeństwa elektrownie wiatrowe muszą zostać wyłączone. Każda osoba prowadząca biznes zapewne wie, że podpisując umowę na dostawę energii elektrycznej z Eneą czy inną firmą musi zadeklarować, ile tej energii będzie pobierać w określonym czasie - obowiązek ten wynika z konieczności zbilansowania rynku energii elektrycznej. Użytkownicy domowi nie są do tego zobowiązani i płacą oni za energię faktycznie zużytą - nie muszą przewidywać, ile będą jej potrzebowali w kolejnych dniach (tygodniach, miesiącach).
Ze względu na brak technicznych możliwości magazynowania energii elektrycznej, jednostka zarządzająca częścią rynku energii elektrycznej tzw. Rynkiem Bilansującym, którą jest firma PSE S.A., zobowiązana jest w czasie rzeczywistym regulować produkcję energii elektrycznej tak, aby pokrywała ona aktualne zapotrzebowanie odbiorców. Nie może wystąpić ani deficyt energii, ani jej nadmiar; mogłoby to spowodować znaczne zakłócenia w pracy systemu elektroenergetycznego w kraju. Wbrew pozorom, zapotrzebowanie na energię nie jest stałe i jest zależne od wielu czynników, w szczególności od pogody, pory dnia oraz dnia tygodnia.
Aby zapewnić możliwość zbilansowania zapotrzebowania odbiorców i możliwości produkcyjnych w przypadkach braku możliwości dysponowania energią produkowaną przez elektrownie wiatrowe, PSE musi posiadać rezerwowe źródła energii elektrycznej. Elektrownie węglowe nie mają możliwości w krótkim czasie ani zwiększyć znacznie swojej produkcji, ani jej zmniejszyć. Wniosek z tego jest prosty: im więcej zainstalowanej mocy z elektrowni wiatrowych w systemie elektroenergetycznym, tym więcej musi być zainstalowanych rezerwowych źródeł energii na wypadek braku możliwości produkcji energii z chimerycznego źródła, jakim jest wiatr. Koszt budowy i utrzymania takich zapasowych generatorów oczywiście również zostanie przeniesiony na końcowego odbiorcę.
W przypadku awarii sieci elektroenergetycznej, np. takich jak miały miejsce w czasie huraganu Ksawery 6 grudnia ubiegłego roku, zgodnie z zapisami ustawy Prawo Energetyczne, źródła energii elektrycznej MUSZĄ zostać natychmiast wyłączone. Nie ma więc możliwości, aby w wypadku awarii sieci stojący w pobliżu wiatrak zasilał okolicznych mieszkańców. Na wypadek takich awarii źródłem zasilania może stać się mikroelektrownia, która produkuje energię elektryczną tylko dla danego gospodarstwa domowego i nie wprowadza jej do sieci (zostaje fizycznie odłączona od sieci bądź zasila wydzielone obwody w gospodarstwie domowym).
Nasze rachunki, czy to wystawiane przez Eneę, czy też innego dystrybutora, zawierają wiele różnych stawek stałych, opłat za przesył itd. Spowodowane jest to koniecznością narzuconą przez ustawodawcę, aby wykazywać, za co jest pobierana opłata. Osoby, które zmieniły dostawcę energii elektrycznej, dostają tak naprawdę dwie faktury: jedną obowiązkowo na naszym terenie od firmy Enea Operator zarządzającą siecią dystrybucyjną na naszym terenie za przesył energii elektrycznej związaną z utrzymaniem sieci elektroenergetycznych oraz fakturę od firmy, u której kupują energię za faktycznie zużytą jej ilość oraz opłaty abonamentowe związane z utrzymaniem tej firmy.
Zainteresowani mogą poszukać w internecie lub też udać się do punktu obsługi klienta, w którym uzyskają informację, co oznacza konkretna pozycja na rachunku. Z zebranych przeze mnie informacji wynika, że w innych krajach europejskich również takie pozycje w rachunkach występują. Jeśli nie są one wprost ujęte na fakturze, to w informacjach o elementach składowych opłaty za energię elektryczną można znaleźć odpowiedniki naszych opłat dystrybucyjnych i abonamentowych.
Tomasz Kawka
Pałuki inr 1153 (12/2014)
Przejdź do forum.
Inne teksty na ten temat:
Pieniądze z wiatru jak placki ze śniegu
Eksperci o wiatrakach
Głośny wiatr ze wschodu
Chcą zdmuchnąć wiatraki
Wiatraki przywiały ich do Sulinowa
List sześćdziesięciu siedmiu i kolejne spotkanie
Stop wiatrakom i politykowaniu
Debata o wiatrakach
Wiatraki w ŻDK
Debata wiatrakowa w ratuszu
Chcą 215-metrowych wiatraków
Bliżej o wiatrakach
Konfrontacja z wiatrakami
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze