Reklama

Obrączka leżała w lesie ponad 23 lata. Dwa miesiące po ślubie zsunęła się z dłoni leśniczego

Szczęśliwym trafem symbol miłości, wieczności oraz nierozerwalności małżeństwa odnalazł mieszkaniec Suchoręcza w gm. Kcynia. Marek Strzyżewski jest detektorystą w Stowarzyszeniu Historyczno-Archeologicznym Bractwo z Nowej Wsi Wielkiej. Obrączka, którą po ponad dwóch dekadach odkrył w leśnych zaroślach, należy do leśniczego Adama Katy.

Stowarzyszenie Historyczno-Archeologiczne Bractwo skupia wokół siebie pasjonatów, historyków, poszukiwaczy i archeologów, którzy penetrują kujawsko-pomorskie pola, łąki i lasy w poszukiwaniu artefaktów i reliktów przeszłości. Głównymi narzędziami ich pracy są wykrywacze metali. Posługują się nimi na terenach, wskazanych im przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. - Jest to dla nas ogromna satysfakcja, kiedy udaje nam się znaleźć coś, co można później wyeksponować w muzeum. Z drugiej strony jest to też hobby, oderwanie się od rzeczywistości - mówił Pałukom prezes stowarzyszenia - Piotr Glimasiński.

Do Leśnictwa Żółwin w Nadleśnictwie Bydgoszcz pasjonatów nie przyciągnęły jednak zapomniane zabytki, lecz prośba o pomoc leśniczego Adama Katy, któremu zależało na pozbyciu się z leśnych ścieżek rozsypanych tam samowolnie gwoździ i ostrych metalowych przedmiotów. Jego zdaniem ktoś wpadł na pomysł, aby właśnie w ten sposób utrudnić życie kierowcom, korzystającym z usług stacjonujących w pobliżu pań lekkich obyczajów. Tuż przed rozpoczęciem oczyszczania lasu opowiedział członkom stowarzyszenia anegdotę o tym, jak to 23 lata temu zgubił w lesie obrączkę ślubną. Zażartował, że dobrze byłoby ją odzyskać.

Niewielka część znalezisk stowarzyszenia fot. z archiwum Stowarzyszenie Historyczno-Archeologicznego "Bractwo"

Jak wielkie było jego zdziwienie, kiedy po zakończeniu sprzątania leśnych duktów w dłoni pochodzącego z Suchoręcza Marka Stróżewskiego ujrzał dobrze mu znaną, ślubną biżuterię. - Byłem cały happy, a leśniczemu ręce się trzęsły. Był przeszczęśliwy - relacjonował znalazca, zapytany o pierwsze reakcje.

Leśniczy po raz ostatni widział obrączkę ponad dwie dekady temu. Zsunęła mu się z palca zaledwie dwa miesiące po ślubie. - Wydawałem zakupione drewno opałowe znajomemu. Założyłem robocze rękawiczki. Ściągając je, nie pomyślałem o obrączce - mówił gazecie Adam Kata. Bezskutecznie szukał jej przez długie tygodnie.

Ze względu na fakt, że w czasie minionych 23 lat właścicielowi zguby przybyło kilka kilogramów, wciśnięcie obrączki na palec, nie jest już tak proste, jak było na ślubnym kobiercu. Pomimo tego jest podwójnie zadowolony z jej odzyskania - to nie tylko pamiątka małżeńska, ale też wspomnienie o zmarłym ojcu, który podarował złote pierścionki zakochanym.

Reklama

Marek Strzyżewski z wykrywaczem metali i Andrzej Kata z odnalezioną obrączką fot. z archiwum Stowarzyszenie Historyczno-Archeologicznego "Bractwo"

 

 Justyna Kulpińska

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości