Reklama

Od 20 lat biją krzyżaków i wciąż im mało. W czwartek znów ruszą ze Złotowa i Szczepanowa na Grunwald

12/07/2023 07:30

Nie są cieżkozbrojni, ale łuk i krótki miecz ze sobą wezmą, a Danuta Wesołowska, od kiedy dopuszczono kobiety do inscenizacji bitewnych pod Grunwaldem bywało, że do walki stawała. Może nie do walki wręcz, a w formacji łuczniczej, ale zawsze. Jeśli więc będzie trzeba, znów powalczy z krzyżakami. Ale przede wszystkim pojedzie pod Grunwald ze swoim kramem średniowiecznej odzieży, a towarzyszył będzie jej mąż i siostra, która zajmuje się zielarstwem.

Rekonstrukcjami średniowiecznymi interesują się od około 20 lat. Zainteresowanie to zbiegło się z założeniem grupy Strażnicy Kurhanu w Złotowie. Danuta i Ryszard Wesołowscy ze Złotowa oraz Lucyna Szmańda ze Szczepanowa, obok misji strzeżenia megalitycznego kurhanu, zajęli się też epoką wieków średnich. Zresztą inspiracją była dla nich wówczas Gracjana, córka Danuty i Ryszarda, która pierwsza zainteresowała się rekonstrukcjami mediewistycznymi.

Od kilkunastu lat uczestniczą w inscenizacjach rocznicowych jednej z największych bitew średniowiecza, czyli starcia między wojskiem polsko-litewskim a armią państwa zakonu krzyżackiego pod Grunwaldem. W tym roku odbędzie się jubileuszowa XXV inscenizacja bitwy stoczonej 15 lipca 1410 r. Zatem rocznica już w sobotę, a rekonstruktorzy ze Złotowa i Szczepanowa ruszają na pola Grunwaldu w czwartek, by po kolejnym pokonaniu krzyżaków, powrócić do domów w niedzielę. Tak, jak bitwa była jedna z największych swoich czasów, tak i obecnie jej inscenizacja to jedno z największych wydarzeń rekonstrukcyjnych w Europie. Ma ono również wymiar międzynarodowy, gdyż tak wśród rycerzy, jak i plebsu, handlarzy pojawią się rekonstruktorzy spoza Polski. Zresztą dotyczy to tak samo turystów przyglądających się tej wielkiej inscenizacji.

Reklama

Plan jest taki, że Danuta i Ryszard Wesołowscy oraz Lucyna Szmańda walczyć nie będą, chyba że będzie trzeba. Wybierają się tylko we troje, choć przed laty w wydarzeniu tym brało udział więcej miłośników średniowiecza z Pałuk. Istniało bowiem do niedawna Bractwo Rycerskie Ziemi Pałuckiej, ale ostatnio zostało wyrejestrowane.

Tegoroczne Dni Grunwaldu już w zasadzie trwają. Od poniedziałku na polach bitewnych rozlokowują się rekonstruktorzy, zakładają swoje stanowiska, szykują umocnienia.

Danuta i Ryszard Wesołowscy wejdą, jak co roku, w skład Chorągwi Mazowieckiej księcia Janusza.Ta formacja m.in. odpowiada za jeden z turniejów łuczniczych organizowanych podczas Dni Grunwaldu. Natomiast Lucyna Szmańda zostanie wcielona do grupy stanowiącej plebs poruszający się wraz z armią. Podstawową jednak formą działalności rekonstruktorów ze Złotowa i Szczepanowa pod Grunwaldem będzie poprowadzenie kramu z oryginalną, własnoręcznie szytą przez Danutę Wesołowską odzieżą średniowieczną. Zresztą oficjalna nazwa kramu to Stroje historyczne Danuśki, choć będą mieli też zioła oraz przedmioty wykonane na wzór tych z epoki. Same stroje są także z materiałów używanych w średniowieczu. Jak podkreślają rekonstruktorzy, wcale nie jest w nich tak gorąco podczas upału, jak by się mogło wydawać. Z reguły jest to odzież lniana.

Reklama

Dni Grunwaldu to najważniejsze wydarzenie w kalendarzu imprez rekonstrukcyjnych, w których biorą udział ci pasjonaci historii. Jak wspomina Ryszard Wesołowski, jeszcze przed pandemią były to kilkutysięczne inscenizacje. Oczywiście największy wymiar miała ta z 2010 r., w sześćsetną rocznicę słynnej bitwy. Od kilku lat uczestników jest mniej, ale być może teraz ta tendencja się odwróci. Niemniej ilość osób nie jest aż tak ważna, jak jakość przygotowania ich wyposażenia i ubioru. Chodzi o to, aby to wszystko było jak najbliższe historii, nie tylko jeśli chodzi o przebieg bitwy, ale i materialne świadectwo epoki.

Oprócz inscenizacji średniowiecznych w Polsce, Danuta i Ryszard Wesołowscy oraz Lucyna Szmańda biorą też udział w rekonstrukcjach odbywających się w Europie Zachodniej, przede wszystkim w Niemczech. Ta pod Grunwaldem jest jednak największym wydarzeniem spośród tych, w których regularnie uczestniczą. Jakkolwiek dodać trzeba, że te same grupy i te same twarze pojawiają się na różnych imprezach. Po prostu rekonstruktorzy w sezonie przemieszczają się z jednej średniowiecznej wioski, czy jednego bitewnego pola, na drugie.

Reklama

- Jest to dla nas sposób pielęgnowania tradycji, historii, chwały naszego oręża, ale też dobra zabawa, odskocznia od codziennego życia. Jesteśmy wśród łąk, ziół, charakterystycznego gwaru średniowiecznych obozowisk i poznajemy ciekawych ludzi. To jest satysfakcjonujące - powiedzieli nam na koniec.

Karol Gapiński

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości