- Praca komisji została wyrzucona praktycznie do kosza - powiedział prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej. Niedługo minie rok od wymarznięć, rok od prac komisji szacujących straty, a odszkodowań rolnicy za poniesione straty nie widzą. To samo dotyczy suszy.
Na zebraniu Powiatowej Rady Izb Rolniczych w Żninie, jej prezes Ryszard Kierzek, który jednocześnie jest szefem Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej, powiedział, że praca 135 komisji jakie na początku roku szacowały straty związane z trudnymi warunkami przezimowania, została wyrzucona do kosza. Prezes dodał, że rozporządzenie ministra dotyczące pomocy klęskowej nie wymienia ujemnych skutków przezimowania. To zamknęło rolnikom drogę do uzyskania odszkodowania z tytułu wymarznięć.
Dodatkowo żadna gmina z terenu powiatu żnińskiego nie wystąpiła do wojewody o powołanie komisji szacującej straty spowodowane suszą, ponieważ według danych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) suszy nie było. IUNG podaje dane o ilościach opadów, a na tych danych opierają się samorządy występując do wojewody o powołanie komisji. Jeśli według danych suszy nie było, to nie było podstaw do powołania komisji. Nie chodzi tu tylko o powiat żniński. Susza dotknęła miejscowo rolników spod Mogilna.
Miejscami nie padało tam przez 60 dni (cały sierpień i wrzesień). Susze odnotowane zostały również późną wiosną, w czerwcu.
Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa poinformowała, że zostanie skierowana pomoc gospodarstwom rolnym, w których powstały straty spowodowane wystąpieniem w 2016 roku gradu, huraganu, deszczu nawalnego lub suszy. O taką pomoc mogli ubiegać się gdy wysokość straty w danej uprawie wyniesie co najmniej 70%, lub szkody powstały na powierzchni co najmniej 70% upraw w szklarniach i tunelach foliowych.
Producenci rolni mieli od 17 do 31 października br. składać w biurach powiatowych ARiMR wnioski o udzielenie pomocy. Do wniosku należało dołączyć m.in. kopię protokołu oszacowania szkód sporządzonego przez komisję powołaną przez wojewodę oraz kopię polisy ubezpieczeniowej, o ile w dniu wystąpienia szkody co najmniej 50% powierzchni upraw rolnych było ubezpieczonych od co najmniej jednego z ryzyk.
Stawki pomocy wyniosły 900 zł na 1 ha powierzchni upraw, w tym owocujących upraw drzew i krzewów owocowych, w których wystąpiły szkody w wysokości co najmniej 70% spowodowane przez grad, huragan, deszcz nawalny lub suszę, a także 100 zł na 100 m2 powierzchni upraw w szklarniach i tunelach foliowych, w których szkody spowodowane wystąpieniem gradu, huraganu, deszczu nawalnego lub suszy powstały na powierzchni co najmniej 70%. Pomoc byłaby udzielona, gdyby w gminach działały komisje. Skoro komisji nie było, to rolnicy nie mogli występować o odszkodowanie, nawet jeśli byli ubezpieczeni.
- Nawet jeśli takie komisje by były, to i tak rolnicy mogliby się nie załapać na pomoc, ponieważ udzielana była w ramach pomocy de minimis i że strata w danej uprawie musi wynosić 70%. Ja powiem inaczej. Ja nie znam uprawy, gdy nie łączymy wymrożenia i skutków suszy, żeby tak naprawdę po bożemu uprawa była zniszczona w 70%. Może w całym województwie znalazłoby się z dwustu rolników, którzy takie straty odnotowali, a przecież skala zjawiska była większa. Na terenie największej suszy w okolicach Brześcia Kujawskiego na taką pomoc załapało się 10 rolników - mówił Ryszard Kierzek.
Prezes KPIR napisał do ministra rolnictwa wniosek o pilną zmianę zasad dotyczących udzielania pomocy z budżetu państwa za straty powstałe w wyniku wystąpienia gradu, huraganu, deszczu nawalnego, suszy. Według niego te zasady, jakie ogłosiło ministerstwo, są nie do zaakceptowania. Taka kwalifikacja krzywdzi tych rolników, którzy ponieśli realne szkody przekraczające grubo ponad 30% średniej rocznej produkcji. Gospodarstwa takie, mimo widocznych gołym okiem objawów suszy, pomocy nie otrzymają, bo nie wypełniły kryterium 70% szkód.
To samo dotyczy ujemnych skutków przezimowania. Straty były, ale odszkodowań nie będzie, bo rozporządzenie nie mówi nic o wymarznięciach.
Zdaniem Ryszarda Kierzka taka sytuacja budzi rozgoryczenie tych rolników, którzy straty ponieśli, a na pomoc liczyć nie mogą. Dodatkowo terminy na składanie wniosków o odszkodowanie z tytułu gradu, huraganu, deszczu nawalnego lub suszy, zdaniem naszego rozmówcy, zostały tak dobrane, by odszkodowań wypłacić jak najmniej.
- Kto w październiku będzie szacował straty w zbożu - powiedział
Kujawsko-Pomorska Izba Rolnicza czeka na stanowisko ministerstwa w tej sprawie.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1291 (45/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze