Agnieszka Sierszulska z synem Mateuszem
fot. Karol Gapiński
Wielkie Grillowanie 2013, akcja charytatywna, pieniądze, Mateusz Sierszulski, choroba, dziecko
Ogłosili akcję charytatywną a pieniądze nie wpłynęły
Ratusz w Żninie w 2013 r. ogłosił, że część dochodów z Family Parku podczas Wielkiego Grillowania zostanie przeznaczona na potrzeby niepełnosprawnego Mateusza z Brzyskorzystwi. Podobnie miało być ze środkami z licytacji podczas koncertu wieńczącego jubileusz 750-lecia. Ostatecznie żadne środki z tych akcji do chłopca nie trafiły.
Mateusz Sierszulski z Brzyskorzystwi obecnie ma 6 lat. Od urodzenia jest dzieckiem niepełnosprawnym. Dokładnie jego choroba do dzisiaj nie została przez lekarzy zdiagnozowana. Niewykluczone, iż jest to zespół Angelmana lub inna choroba o podłożu genetycznym. W celu dalszego zdiagnozowania musiałyby zostać przeprowadzone kolejne badania.
- Jeśli chodzi o rozwój psychoruchowy, to obecnie Mateusz jest na poziomie dziecka dziewięciomiesięcznego. Nie chodzi i nie mówi, potrzebuje bezustannie opieki drugiej osoby. No i przede wszystkim potrzebuje też systematycznej, specjalistycznej rehabilitacji. Te możliwości rehabilitacyjne, które dają nam pracownie tego typu w najbliższej okolicy, jak w Żninie lub w Barcinie, już wykorzystaliśmy w pełni. Dzięki tym zajęciom Mateusz nabył choćby zdolność do raczkowania, czego wcześniej nie potrafił. Teraz już w zasadzie - jak informowali mnie specjaliści od fizykoterapii - rehabilitację powinien odbywać w Bydgoszczy. I tego typu zajęcia: z rehabilitacji ruchowej oraz integracji sensorycznej syn odbywał w Bydgoszczy do września zeszłego roku. Wtedy, czyli około 2 lata temu, byliśmy w trudnej sytuacji materialnej. Nie mieliśmy wystarczających dochodów, by zagwarantować odpowiednią rehabilitację. Godzina zajęć w Bydgoszczy kosztuje 90-100 zł. Syn potrzebował po 2 godziny rehabilitacji i po 2 godziny integracji sensorycznej w tygodniu. Do tego dochodzą jeszcze koszty dojazdu do Bydgoszczy. Możliwości korzystania z zajęć w ramach Kasy Chorych są ograniczone. Kolejki w oczekiwaniu na takie zajęcia wynoszą około roku. Dlatego musimy korzystać z zajęć za opłatą. Co prawda od kilku miesięcy już z tego nie korzystamy, gdyż Mateusz zaczął uczęszczać na zajęcia w Zespole Szkół Specjalnych w Żninie. Nasze możliwości czasowe w związku z tym także uległy ograniczeniu - opowiada Agnieszka Sierszulska, mama Mateusza.
Dwa lata temu, gdy rodzina była w trudnej sytuacji finansowej, dzięki pośrednictwu ówczesnej sołtys Brzyskorzystwi Aurelii Janik-Walczak, wydział rozwoju, promocji i spraw społecznych w Urzędzie Miejskim w Żninie nawiązał kontakt z Agnieszką Sierszulską. Pojawiła się propozycja objęcia Mateusza jednorazową pomocą finansową na rehabilitację. Pieniądze miały pochodzić z części dochodów z żetonów do Family Parku. Taki plac zabaw na świeżym powietrzu był organizowany w 2013 r. podczas Wielkiego Grillowania nad Małym Jeziorem Żnińskim.
Wtedy Ryszard Ulatowski, szef ówczesnego wydziału rozwoju, promocji i spraw społecznych w Urzędzie Miejskim w Żninie (teraz ten wydział zmienił nazwę) zapowiedział publicznie - również na naszych łamach - że część dochodów z żetonów do Family Parku będzie przeznaczona dla Mateusza z Brzyskorzystwi. Ostatecznie jednak żadne pieniądze z tego źródła do państwa Sierszulskich nie trafiły. Mama Mateusza powiedziała, iż do tej pory nie interweniowała, bo sama nie miała pojęcia, że wtedy konkretny cel charytatywny przedsięwzięcia został ogłoszony publicznie. Dopiero teraz znajomi zaczęli ją pytać, czy i ile pieniędzy otrzymała z akcji podczas Wielkiego Grillowania 2013 na potrzeby Mateusza. - Ludzie kupowali też te żetony z myślą o tym, że wspomagają swojego sąsiada, dziecko, które znają osobiście. To stanowiło dla niektórych argument w skorzystaniu z tego placu zabaw stworzonego wtedy nad jeziorem. Stąd poczułam potrzebę wyjaśnienia, że żadne środki nie wpłynęły, mimo zapowiedzi - tłumaczy Agnieszka Sierszulska. Matka Mateusza dodaje, że w ratuszu przed całą akcją podpisała zgodę na przeprowadzenie przedsięwzięcia. Jako rodzic beneficjenta miała taki obowiązek formalny.
Aurelia Janik-Walczak powiedziała, że po Wielkim Grillowaniu 2013 sama kilka razy chodziła do wydziału RPS w ratuszu i dopytywała się o efekty akcji charytatywnej, ale informowano ją, że przedsięwzięcie się ostatecznie nie powiodło. Za to pojawiła się propozycja zorganizowania licytacji podczas koncertu zamykającego obchody 750-lecia Żnina, pod koniec 2013 r. na placu Zamkowym. Też podpisana została przez Agnieszkę Sierszulską zgoda i też do licytacji nie doszło. Jednak w trakcie ustalania planu licytacji pojawiła się jeszcze za pośrednictwem RPS jedna propozycja. Mianowicie taka, że część dochodów z imprez organizowanych przez klub Hipnoza w okresie bożonarodzeniowym w tamtym roku trafi na potrzeby Mateusza. Niestety, stąd też żadne pieniądze do chłopca z Brzyskorzystwi nie trafiły.
Jak przekazała nam Sara Otto z klubu Hipnoza, akcja charytatywna jednak wtedy w dyskotece była. - Ja jestem sama osobą niepełnosprawną i dlatego chętnie wchodzę w tego typu przedsięwzięcia, bo dodatkowo sama wiem, ile kosztuje zabezpieczenie wszystkich potrzeb dziecka niepełnosprawnego. Niestety, wtedy nikt się nie zgłosił po zebrane pieniądze. Udało się zebrać około 1.800 zł. Po pewnym czasie te środki przekazałam mamie innego dziecka niepełnosprawnego z naszej gminy, które cierpi na porażenie mózgowe - powiedziała Sara Otto. Dodała, że chętnie wejdzie w kontakt z Agnieszką Sierszulską, aby zorganizować w klubie Hipnoza jeszcze jakieś przedsięwzięcie, podczas którego zebrane zostaną jakieś środki dla Mateusza. Sara Otto chciałaby bowiem zrekompensować chłopcu i jego rodzicom zawód, który ich spotkał ponad rok temu.
Ryszard Ulatowski z końcem grudnia ub.r. odszedł z pracy w Urzędzie Miejskim w Żninie. Ustaliliśmy, że teraz jest doradcą wójta gminy Inowrocław. Udało nam się skontaktować z byłym naczelnikiem wydziału RPS w Urzędzie Miejskim w Żninie.
- Niestety, ale akcja związana z częścią dochodów z „Family Parku” podczas grillowania 2 lata temu, które miały być przeznaczone dla Mateusza, ostatecznie nie została przeprowadzona - powiedział Ryszard Ulatowski, przyznając, iż ogłoszenie tej akcji było zbyt pochopne.
- Wszystko dlatego, że rok wcześniej podczas „Wielkiego Grillowania” też był „Family Park”, ale nie na żetony. Za to za sprawą Lokalnej Grupy Działania „Pałuki - Wspólna Sprawa” była w tamtym 2012 r. prowadzona zbiórka do puszek. Natomiast w 2013 r. organizatorzy „Family Park” zdecydowali się wprowadzić żetony, ażeby nie dopłacać do całego przedsięwzięcia z własnych środków. Koszty tego parku zabaw były na tyle duże, że nie zgodzili się na przeznaczenie nawet części dochodu z żetonów na cele charytatywne. Natomiast kwesty przeprowadzać nie mogliśmy, bo tego Urząd nie może czynić. Musi to realizować jakaś organizacja, stowarzyszenie, jak. np. w 2012 r. LGD. I musi być na to wydane pozwolenie. Tych formalności rok później już nie mieliśmy. Stąd akcja się nie odbyła. Podobnie nie było możliwości prawnej przeprowadzenia licytacji planowanej wstępnie na koniec koncertu zamykającego obchody 750-lecia Żnina. Również z podobnych przyczyn, co podczas wcześniejszego grillowania. Co do akcji w „Hipnozie”, to wiedzieliśmy o takich zamiarach właścicieli klubu, ale później nie mieliśmy już od nich informacji o tym, z jakim skutkiem to się skończyło. Gdybym wiedział, że udało się zebrać jakieś pieniądze, to można było coś wtedy zrobić w kontekście pomocy dla Mateusza - tłumaczy były szef promocji żnińskiego ratusza.
- Ja już teraz wielkiego żalu nie mam o to, że rozbudzono nasze nadzieje, a nic z tego nie wyszło. Przyszłam do was, żebyście o tym napisali, bo chcę być uczciwa wobec tych, którzy wzięli w tym udział z tą myślą, że pomagają w ten sposób Mateuszowi. Bo taki cel został ogłoszony wcześniej. I należy też mieć na uwadze, że podobnie dotyczyło to jeszcze jednego dziecka niepełnosprawnego. Ono też miało być beneficjentem licytacji na koncercie grudniowym. Skończyło się tak, jak w naszym przypadku - zakończyła Agnieszka Sierszulska.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1199 (5/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze