Dawid Nowacki, prezes „Zagłębia“ Piechcin stwierdził, że największą bolączką jest wprowadzenie opłaty za zajęcia sportowe fot. Magdalena Kruszka
Barcin, Piechcin, BOSiR, zajęcia sportowe, opłaty
Opłata na uatrakcyjnienie zajęć
Barciński Ośrodek Sportu i Rekreacji zdecydował, że uczestnicy zajęć sportowych organizowanych w klubach wchodzących w struktury spółki mają uiszczać opłatę za te zajęcia w wysokości 20 zł. Z największym oporem pomysł ten spotkał się w środowisku piechcińskim.
Minęły już ponad dwa miesiące funkcjonowania sześciu stowarzyszeń sportowych pod skrzydłami Barcińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Od marca w tych stowarzyszeniach wprowadzono opłatę za członkostwo w wysokości 20 zł miesięcznie od uczestnika zajęć. 3 marca członkowie komisji oświaty, kultury i sportu spotkali się z przedstawicielami klubów sportowych i prezesem BOSiR, aby omówić funkcjonowanie klubów sportowych działających w ramach struktury BOSiR.
- Są na pewno dobre strony, są i mankamenty, i na ten temat chcielibyśmy porozmawiać - mówił przewodniczący komisji Rafał Rydlewski.
Prezes Barcińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Beata Gaik-Mazurek tytułem wstępu wyjaśniła, że decyzją władz samorządowych BOSiR współpracuje bardzo ściśle z sześcioma organizacjami sportowymi: Ludowym Klubem Sportowym Dąb Barcin, Klubem Sportowym Zagłębie Piechcin, Uczniowskim Klubem Sportowym Barcin, Uczniowskim Klubem Sportowym Piechcin, Stowarzyszeniem Sportowym Sokół i Szkolnym Związkiem Sportowym. Na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku prowadzone były rozmowy z instruktorami poszczególnych sekcji na temat tej współpracy. Wówczas już sygnalizowali oni, że środki na działalność w 2016 roku w wysokości takiej samej jak w roku poprzedzającym, są niewystarczające. W styczniu nastąpiło ustalanie zasad ścisłej współpracy, wtedy też określono stawki dla instruktorów.
- Kiedy omawialiśmy możliwości finansowe, wspólnie stwierdziliśmy, że środki, którymi stowarzyszenia dysponują, nie są wystarczające na to, aby zabezpieczyć dodatkowe atrakcje - mówiła Beata Gaik-Mazurek. - O tych dodatkowych atrakcjach mówiliśmy w tym kontekście, aby zmobilizować uczestników zajęć do systematycznego, aktywnego uczestnictwa, bo z frekwencją bywało różnie. Omawialiśmy możliwości współpracy, jak również kwestie związane z odpłatnością.
BOSiR traktuje obecnie działania stowarzyszeń jako działania własne i wprowadził system kontroli, który ma zmobilizować do działania.
- Sukcesem jest to, że zajęcia odbywają się systematycznie, punktualnie i do tego dążymy, aby tak w konsekwencji było, bo jak zajęcia będą systematyczne i punktualne, to wtedy wyniki sportowe będą na w miarę wysokim poziomie, a właśnie do tego dążymy. Skoro mamy bazę sportową, to musimy ją odpowiednio wykorzystać, a żeby ją odpowiednio wykorzystać, to musimy mieć właściwie prowadzone sekcje sportowe i one muszą mieć określone harmonogramy - mówiła prezes BOSiR.
Marcin Kaśków, prezes Dębu Barcin, przyznał, że popierał nowy system finansowania, nawet wbrew obawom niektórych członków zarządu. Uznał, że to w dużym stopniu odciążyło klub. - Pieniądze nie będą już przechodziły przez nasze konto, przez naszego skarbnika, naszą księgową, przedstawimy tylko co trzeba kupić, czy jakich trenerów trzeba dodatkowo zatrudnić, i będzie się to odbywać sprawnie, milej i przyjemnie - powiedział Marcin Kaśków. Dodał jednak, że współpraca z BOSiR nie spełnia jego oczekiwań. Zarzucił, że nie ma umowy klubu z BOSiR, i na dobrą sprawę nie jest sprecyzowane dokładnie, kto odpowiada za merytorykę, a kto za finanse. Pytał, kto będzie odpowiedzialny w sytuacji, jeśli w październiku klubowi skończą się pieniądze. - Jeśli chodzi o sprawy, które nas dotykają od strony wewnętrznej, to mamy takie wrażenie, że niestety nie chce się korzystać z naszych dobrze wypracowanych standardów, z naszego doświadczenia i widzimy, że jest brak komunikacji i brak zaufania do nas - stwierdził Marcin Kaśków.
Beata Gaik-Mazurek wyjaśniła, że w przypadku każdego stowarzyszenia za działalność merytoryczną odpowiada zarząd stowarzyszenia i BOSiR w tę działalność nie ingeruje. Natomiast za pełną działalność finansową odpowiada BOSiR. Zaznaczyła, że nie ma na to umowy, ponieważ BOSiR ma umowę na zarządzanie z gminą i ona zobowiązuje do tego, żeby finansować sport. - Nie potrzebujemy umów z poszczególnymi stowarzyszeniami - powiedziała Beata Gaik-Mazurek. - My ją wypracujemy w momencie, kiedy już szczegółowo określimy zasady i kiedy będziemy wiedzieli, jaka jest lista uczestników na poszczególnych zajęciach, czego jeszcze nie mamy, ponieważ te deklaracje do nas nie spłynęły. Musimy się przygotować do tego formalnie, prawnie, tak, aby to wszystko miało ręce i nogi, żeby to wszystko było poukładane i żeby się nie okazało, że w pewnym momencie coś zostało wpisane, a nie jest realizowane.
Prezes BOSiR zapewniła, że chce korzystać z doświadczenia Dębu i robi to prowadząc rozmowy dotyczące chociażby najkorzystniejszych cen piłek.
Dawid Nowacki, prezes Zagłębia Piechcin, uznał, że największą bolączką nowego systemu jest wprowadzenie opłat. Przypomniał spotkanie z panią prezes, podczas którego ludzie dowiedzieli się o tej opłacie.
- Ludzie mówili, że jeżeli złotówkę zapłacą, to będzie dobrze - wspomniał Dawid Nowacki. - Całe lata nikt nigdy nie płacił, a teraz nawet za SKS-y trzeba będzie płacić. Ludzie wsiedli na panią prezes. Jak się okazało, że ludzie co miesiąc mają zapłacić 20 zł, to pani sama widziała, co było. Jak będzie to 20 zł, to w Piechcinie zginie wszystko, a wydaje mi się, że nie o to chodziło.
Michał Pipin, sekretarz Zagłębia, stwierdził, że w tej chwili ciężko jest motywować młodzież z grupy junior starszy, żeby chodzili na treningi, a jeśli będą mieli zapłacić 20 zł, to się odwrócą. - My już teraz możemy powiedzieć, że junior starszy nie wystartuje w tym sezonie, jeśli zawodnicy będą mieli płacić 20 zł - zapowiedział Michał Pipin.
Wiceburmistrz Lidia Kowal stanęła na stanowisku, że wprowadzenie opłat spowoduje większą dyscyplinę. Podała przykład ze swojej pracy zawodowej w szkole mówiąc, że jeśli dzieci płaciły za atlasy, to one były w dobrym stanie, a jeśli dostawały je w szkole, to w tych atlasach pojawiały się rysunki.
Radna Ewa Kołodziejska zasugerowała, żeby rodzicom tłumaczyć, na co opłata będzie przeznaczona, bo jeśli na wyjazdy czy spotkania integracyjne, to może ona być uzasadniona. Burmistrz Michał Pęziak zaznaczył, że te pieniądze nie są przeznaczone na to, żeby opłacić trenera czy zabezpieczyć obiekt, w którym ten trener prowadzi zajęcia, ale na uatrakcyjnienie zajęć, tak żeby dzieci przyciągnąć.
- Można na przykład zaproponować piłkarzom, którzy chodzą na sekcję, z tych środków wyjazd na jakiś mecz, na przykład „Lecha“ Poznań, tak żeby rodzic nie musiał na koniec sezonu poszukać 200 czy 300 zł na wyjazd dla dzieciaka, tylko oni sobie uzbierają z środków z opłat - przekonywał burmistrz Barcina. - Te środki jak gdyby wrócą do tych rodziców.
Jakub Wojciechowski, który prowadzi w Piechcinie sekcję bilardu, zwrócił uwagę na to, że pozytywne w nowym systemie funkcjonowania klubu jest to, że nie trzeba już składać oferty i dysponować wkładem własnym. Zaznaczył jednak, że kiedy klub przechodził pod skrzydła BOSiR, to nikt nie mówił o pomyśle wprowadzenia opłat za zajęcia.
- Jeśli mówimy o tym, że płatność przyciągnie zawodników na zajęcia, to ja muszę przyznać, że nigdy się nie spotkałem z takim problemem, żebym nie miał frekwencji na zajęciach, mimo że były one bezpłatne - powiedział Jakub Wojciechowski. - Rodzice szanowali, że są te zajęcia, sami zachęcali dzieci i przyprowadzali je. Wypracowaliśmy sobie pewne regulaminy, że dziecko musiało na zajęcia przychodzić, bo inaczej nie było powołane na mecz i nie brało udziału w wyjeździe.
Trener bilardu zauważył, że za SKS nigdy nie trzeba było płacić, więc teraz pomysł wprowadzenia opłat za zajęcia spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem rodziców w Piechcinie, którzy powiedzieli, że mogą zapłacić złotówkę, ale nie więcej.
- Nasza miejscowość jest specyficzna, będę to stale powtarzał jak mantrę - stwierdził Jakub Wojciechowski. - Różne są problemy, patologie. Plotka poszła, że każdy będzie musiał zapłacić za zajęcia, mimo że już na zebraniu pojawiła się informacja, że będzie możliwość zwolnienia z tej opłaty. Jak przychodzi mi 15 czy 16 zawodników, to jest już dużo, a na ostatnich zajęciach tyle osób już mi nie przyszło. Rodzice nie puścili, bo trzeba zapłacić. Nie wiem, czy to nie przyniesie odwrotnego skutku w przypadku Piechcina, tak że niektóre sekcje zaczną zanikać.
Jakub Wojciechowski stwierdził, że on nie jest w stanie powiedzieć, który rodzic ma zapłacić, a którego można będzie zwolnić z tej opłaty, więc pojawi się problem weryfikacji tych, którym należałyby się ulgi. Przekonywał też, że w Piechcinie atrakcją jest szkoła i zajęcia pozalekcyjne oraz orlik, co widać chociażby po tym, jak dużo czasu dzieci i młodzież spędzają na orliku, aż do samego zamknięcia. Zauważył też, że oferty z reguły przygotowywane są dla najmłodszych, a jeśli chodzi o młodzież gimnazjalną, to w ich przypadku tylko orlik spełnia swoje zadanie.
Pomysł wprowadzenia opłat za zajęcia poparł Rafał Moritz z UKS Barcin mówiąc, że w Barcinie ludzie przyzwyczaili się do dobrego. - Uświadomiliśmy rodziców, że niestety skończyły się czasy, że jest coś za darmo, a przy ośmiu treningach w miesiącu, 20 zł to jest 2,50 zł za jeden trening. Kto taką ofertę może dać? Nikt - przekonywał Rafał Moritz i podkreślał, że każdy myślący rodzic pośle swoje dziecko na zorganizowane zajęcia, na których będzie mogło się rozwijać. Stwierdził, że nie należy mylić szkolnych zajęć sportowych z klubami i łączyć w żaden sposób klubów ze szkołą.
Marcin Kaśków przyznał, że są duże dysproporcje między Barcinem i Piechcinem, i zaproponował, żeby zawodnikom z Piechcina płatności nie wprowadzać.
- Nie róbcie z Piechcina dziadowa, mnie aż podnosi na tym krześle - powiedział burmistrz Michał Pęziak. Nikt nie poparł pomysłu Marcina Kaśkowa. Rafał Rydlewski przyznał, że wprowadzanie opłat to nowa jakość i dobry pomysł, bo rodzice poślą dziecko na zajęcia, za które zapłacili. Zaproponował, żeby jednak dać czas rodzicom na oswojenie się z myślą, że będą musieli za zajęcia płacić.
- Moja propozycja byłaby taka, żeby taką opłatę wprowadzić w programie pilotażowym od miesiąca września - mówił Rafał Rydlewski. Przewodniczący komisji stwierdził, że można by wprowadzić opłatę na cztery miesiące od września do grudnia. To pozwoliłoby organizacjom funkcjonować w ramach tego systemu, ale też mogłyby one określić, czy są w stanie na tych zasadach działać pod skrzydłami BOSiR, czy występują z tej struktury.
- Jest w nas obawa przed tym, żebyśmy nie zrobili sobie krzywdy, bo jesteśmy gminą wyjątkową - mówił Rafał Rydlewski. - Nikt nie ma w powiecie basenu, nikt nie ma takiego stadionu. Nie mówię tego w uniesieniu pychy czy buty, ale mówię o tym, bo to nas zobowiązuje do tego, żeby te obiekty zapełnić.
Z kolei radny Janusz Wojtkowiak zaproponował, aby na początku opłatę zmniejszyć do 5 zł na miesiąc, a po roku czy dwóch ewentualnie tę stawkę podnosić. Uznał, że jeśli z powodu tej opłaty Piechcin sportowo przestanie istnieć, to nie będzie już można tego cofnąć.
Prezes Beata Gaik-Mazurek stwierdziła, że program pilotażowy to nie jest dobry pomysł. Zaznaczyła, że zmiany zostały wprowadzone od stycznia, a opłaty obowiązują od marca, i to właściwy moment na wprowadzanie zmian. Przyznała, że spotkanie z rodzicami w Piechcinie było bardzo trudne. Przyznała także, że największą bolączką była opłata, a na zebraniu padały pytania, skąd i kiedy to się wzięło.
- Kiedy w listopadzie i w grudniu rozmawialiśmy z instruktorami, to oni przyznawali się do tego, że mają najpierw ogromną liczbę dzieci, której nie ogarniają - mówiła Beata Gaik-Mazurek. - Potem się okazało, że tych dzieci to wcale nie ma zbyt dużo, a niektórzy to w ogóle nie uczęszczają i należy przyjąć takie założenie, żeby zajęcia uatrakcyjnić, wzbogacić, żeby zachęcić dzieci do uczestnictwa w nich. Może to nie dotyczy wszystkich dyscyplin, ale niektórych na pewno tak. Na kolejnym spotkaniu instruktorzy mówili o tym, że funkcjonują na takich zasadach, że rodzice co miesiąc mają odpłatność w wysokości 20 zł po to, żeby uatrakcyjnić zajęcia, czyli żeby wyjechać na „Zawiszę“ na jakiś mecz czy zorganizować spotkanie integracyjne, kupić koszulki. My jako BOSiR, mając wiedzę, że opłaty są pobierane, mając określoną politykę finansową, nie możemy tego puścić płazem i wyrazić zgody na to, żeby tak to funkcjonowało do tej pory, dlatego musimy to sformalizować. Długie rozmowy poświęciliśmy na to, że nie każdego będzie stać na opłaty, w związku z tym wprowadziliśmy ulgi, co zapisaliśmy w regulaminie.
W regulaminie jest zapisane, że każda osoba posiadająca kartę Duża Rodzina z Barcina lub uczestnicząca w co najmniej dwóch dyscyplinach sportowych, dla których organizatorem jest BOSiR, uprawniona jest do pięćdziesięcioprocentowej odpłatności za zajęcia piłki nożnej, piłki ręcznej, bilardu oraz lekkoatletyki. Mogą być też rodziny, które nie są w stanie uiścić tej opłaty, wiec w uzasadnionych przypadkach komisja powołana przez organizatora zajęć sportowych, po rozpatrzeniu pisemnego wniosku rodzica lub opiekuna prawnego, może obniżyć odpłatność za uczestnictwo w zajęciach.
- Wszyscy instruktorzy dokładnie wiedzieli, jakie są zapisy - mówiła prezes BOSiR. - Wszyscy instruktorzy z Piechcina również byli informowani, że będziemy uwzględniać taki zapis, żeby ci, którzy nie są w stanie uiścić tej opłaty, mogli złożyć taki wniosek, nie poparty żadnymi dowodami, PIT-ami, bo nam to jest niepotrzebne, i my będziemy go przy udziale instruktorów rozpatrywać. Co się okazuje? Kiedy na spotkaniu mówiliśmy o tym, rodzice już mieli jedną wizję, a instruktorzy ani słowa nie powiedzieli, że przecież jest taka możliwość. Nawet osoby, które stać było na to mówiły, że one dla zasady płacić nie będą.
Beata Gaik-Mazurek wyjaśniła też, że nie są to zajęcia organizowane w ramach SKS-ów czy w ramach godzin szkolnych, tylko są to zajęcia pozaszkolne realizowane teraz przez Barciński Ośrodek Sportu i Rekreacji, a wcześniej przez uczniowskie kluby sportowe. To są zajęcia, które realizują instruktorzy, którzy za godzinę mają odpłatność, więc nie można tych zajęć traktować jak SKS-ów.
Ostatecznie ustalono, że obowiązywać będą zmiany, które już zostały wprowadzone, a do komisji oświaty w czerwcu ma trafić szczegółowa informacja o tym, jak te zmiany są wdrażane, i jakie są efekty wprowadzenia opłaty za zajęcia, jaka jest ściągalność oraz ile dzieci zrezygnowało po wprowadzeniu opłaty za uczestnictwo w zajęciach.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1257 (11/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze