Reklama

Oskarżony Dariusz Kaźmierczak złożył wyjaśnienia przed sądem

- Nie przyznaję się absolutnie do niczego. Nie popełniłem żadnych z zarzuconych mi czynów (...). Dla mnie ta sprawa powinna zakończyć się już dzisiaj - stwierdził z pełną stanowczością Dariusz Kaźmierczak, oskarżony o przekroczenie uprawień, działanie na szkodę interesu publicznego oraz osiągnięcie korzyści osobistej w postaci zachowania stanowiska przewodniczącego Rady Miejskiej.

Gdy w 2024 r. Dariusz Kaźmierczak był jeszcze przewodniczącym Rady Miejskiej w Żninie, Prokuratura Okręgowa w Elblągu wszczęła przeciwko niemu śledztwo. Gotowy akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Żninie w marcu bieżącego roku. 3 października odbyła się pierwsza rozprawa, na którą stawił się w obecności swojego prawnika Patryka Łukasiaka.

Zanim jednak przejdziemy do relacji z posiedzenia sądu, przypomnijmy, że obecnie pełniący funkcję radnego Dariusz Kaźmierczak był przewodniczącym Rady Miejskiej w Żninie od 17 maja 2021 r. aż do końca poprzedniej kadencji. Stało się to w wyniku chwilowego uzyskania większości w radzie przez ówczesną opozycję wobec burmistrza. Wtedy to odwołany został z funkcji przewodniczącego Grzegorz Koziełek, lider klubu radnych popierających Roberta Luchowskiego. Po kilku miesiącach Robert Luchowski zdołał jednak ponownie przekonać do siebie radnych: Piotra Ostrowskiego, Jacka Orzechowskiego i Halinę Krygier. W rezultacie odbudował swoją większość. Następstwem tej sytuacji miało być odwołanie Dariusza Kaźmierczaka z funkcji przewodniczącego i powrót na to miejsce Grzegorza Koziełka. Tak się nie stało. Przewodniczący Dariusz Kaźmierczak poprzez swoją nieobecność i wyznaczanie w zastępstwie do prowadzenia sesji któregoś z wiceprzewodniczących, który akurat też nie mógł być obecny na obradach, skutecznie nie doprowadzał w ogóle do otwarcia sesji, na których mógłby zostać odwołany. Blokował również możliwość składania projektów uchwał przez kluby skupiające wtedy radnych koalicji popierającej Roberta Luchowskiego.

Reklama

Takie postępowanie spowodowało utratę cierpliwości przez radnych koalicji, którzy posiadając większość w Radzie Miejskiej w Żninie nie mogli jej wykorzystywać politycznie. Do organów ścigania trafiło więc zawiadomienie, którego rezultatem jest rozpoczęty proces.

Prokuratura Okręgowa w Elblągu, którą 3 października w Sądzie Rejonowym w Żninie reprezentował prokurator Łukasz Iskrzyński, oskarżyła Dariusza Kaźmierczaka o popełnienie dwóch przestępstw. Pierwsze zakwalifikowane z art. 231 § 1 i 2 kk w zw. z art. 12 § 1 kk - podlegające na niedopełnieniu jako przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie, w okresie od 2 stycznia 2023 r. do 31 marca 2024 r., działając czynem ciągłym, w krótkich odstępach czasu z góry powziętym zamiarem, ustawowego obowiązku zwoływania sesji zwyczajnych co najmniej raz na kwartał poprzez niezwołanie żadnej sesji w tym trybie, a nadto w okresie od czerwca 2023 r. do grudnia 2023 r. poprzez zaniechanie wykonywania ustawowego obowiązku prowadzenia obrad, poprzez niestawienie się na zwołane osiemnastokrotnie sesje nadzwyczajne z wniosku burmistrza Żnina, grupy radnych zrzeszonych w klubie radnych Dla Gminy Żnin oraz klubie Prawo i Sprawiedliwość, których przedmiotem miało być podjęcie uchwał w zakresie związanym z realizacją różnych zadań gminy, w tym prowadzenia gospodarki finansowej, a także odwołania dotychczasowego przewodniczącego rady i powołania nowego. Doprowadził w ten sposób do pozbawienia większości radnych możliwości kształtowania porządku obrad, czym działał na szkodę interesu publicznego oraz w celu osiągnięcia korzyści osobistej w postaci zachowania stanowiska przewodniczącego Rady Miejskiej.

Reklama

Drugi zarzut dotyczy sesji nadzwyczajnej z 30 czerwca 2023 r., podczas której Dariusz Kaźmierczak miał przekroczyć swoje uprawnienia i wyłudzić poświadczenie nieprawdy przez radnych w dokumencie z głosowania co do przyjęcia protokołów z obrad LXII, LXIV, LXV, LXVI, LXX-LXXVII sesji, poprzez podstępne wprowadzenie ich w błąd i zarządzenie głosowania, podczas gdy w rzeczywistości protokoły z sesji LXXV, LXXVI i LXXVII nie zostały sporządzone. To czyn z art. 231 § 1 kk w zb. z art. 272 kk w zw. z art. 11 § 2 kk.

Stając przed sądem Dariusz Kaźmierczak nie przyznał się do zarzuconych mu czynów. Złożył też obszerne wyjaśnienia. Już w pierwszych zdaniach nie omieszkał podważyć kompetencji prokuratora. - Zacznę od tego, że nie potrafił nawet rozróżnić sesji nadzwyczajnej od zwykłej - wybrzmiało.

Reklama

Kolejno odniósł się do drugiego z zarzutów. - Protokoły z obrad przyjmowane są kolegialnie, a nie przez przewodniczącego rady, żeby mógł je sfałszować - mówił. Podkreślił, że od kilku lat wszystkie obrady są nagrywane i można je w każdej chwili odtworzyć. - Nie ma żadnej tajemnicy i żadnego przestępstwa, bo co ja bym miał ukryć z sesji, która jest rejestrowana? - skwitował.

Następnie skupił się na pierwszym zarzucie, a mianowicie uwypuklił fakt, że zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym sesje rady gmin muszą odbywać się nie rzadziej niż raz na kwartał. - Ja ich odbyłem 115. Jaki to absurd i jaka jest wiedza prokuratora, który próbował zarzucić mi, że nie było sesji w ciągu trzech miesięcy. Liczy się każda sesja, bez względu na to czy nazwana jest nadzwyczajną, czy uroczystą. Gdyby było inaczej, a ten proceder według wnioskujących i prokuratury trwał aż trzy lata, to nadzorem jest wojewoda. Nie zanegował żadnej uchwały, nie zdjął mnie z przewodniczącego rady i nigdy nie miał do mnie uwag - kontynuował oskarżony.

Reklama

Wielokrotnie podkreślał, że nigdy nie działał na szkodę gminy, nie doprowadził do jej paraliżu ani nie spowodował strat, zaś wszystkie sformułowane wobec niego zarzuty są bezpodstawne. - Robert Luchowski z grupą ludzi, którzy nie mieli zielonego pojęcia, raz zamanipulował i nie puścił na koniec miesiąca wynagrodzenia pracownikom. Przyjechała inspekcja pracy i dostał mandat 1.500 zł za to, że pieniądze były na koncie a ich nie wypłacił. To miał być ten paraliż gminy - ciągnął Dariusz Kaźmierczak.

Opowiedział też o dublowanych sesjach. - Pan Luchowski zwoływał sesje o odwołanie mnie. Druga grupa radnych wnioskowała na podstawie tych samych uchwał o drugą sesję, która odbywała się o 9.00 w tym samym dniu. O 15.00 na sesje burmistrza nie przychodził już żaden radny z mojej grupy, a ja musiałem w tym czasie wykonywać czynności zawodowe, bo posiadam dość znaczącą firmę i pracuje na całym terenie Europy - wyjaśniał, nie ukrywając, że uchwały absurdalne były czasami eliminowane z porządku obrad. Odniósł się ponadto do działań ówczesnego włodarza, który z kolei spotykał się z radnymi w burmistrzowskim gabinecie, po to, aby na sesji zabrakło kworum.

Reklama

- Chcę dodać, że budżet gminy zawsze był uchwalany. W wyniku naszych interwencji i działania uwolniliśmy gminę Żnin (...). W wieku 29 lat po raz pierwszy zostałem przewodniczącym rady gminy i teraz powierzono mi to stanowisko po raz drugi ze względu na to, że w gminie działy się nienormatywne rzeczy, takie jak kradzież pieniędzy na garnitury za 70.000 zł, panele sobie burmistrz w domu założył, jego żona pracowała w urzędzie czego ustawa zakazuje. To wszystko było wykazywane przez nas - wyliczał oskarżony. Robertowi Luchowskiemu zarzucił m.in. także współdziałanie z bydgoskim posłem Łukaszem Schreiberem, który na jego prośbę miał interweniować w prokuraturze.

Dodajmy, że po zakończeniu składania wyjaśnień Dariusz Kazimierczak nie chciał odpowiadać na pytania prokuratora.

Reklama

W styczniu w Sądzie Rejonowym w Żninie odbędą się jeszcze trzy rozprawy, podczas których przesłuchanych zostanie 22 świadków w tym były burmistrz. Sędzia i prezes sądu Michał Kuchnicki wyznaczył je na 20, 23 i 27 stycznia.

Justyna Kulpińska

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/10/2025 15:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości