Na co dzień mieszkańcy Gniezna zwracają się do niego Panie sierżancie. Po godzinach pracy Marcin Niewolski ze Żnina stara się oddawać swojej pasji, jaką jest bieganie. Wśród swoich osiągnięć ma na koncie zdobycie Korony Polskich Maratonów. Kiedy zaczęła się jego pasja? Jak przygotowuje się zawodów? Jakie jeszcze wyzwania stawia przed sobą i jakie sportowe marzenie chciałby zrealizować? O tym rozmawiamy w poniższym wywiadzie.
Weronika Mistrzak: - Skąd miłość do biegania? Mówią, że to nudny sport.
Marcin Nawolski: - Do biegania namówił mnie kolega. Zaczęło się niewinnie, od biegów gąsawskich, które odbyły się w Gąsawie w 2010 roku. Swoją przygodę z bieganiem rozpocząłem na dystansie 10 kilometrów. Byłem zupełnie nieprzygotowany, w zwykłych trampkach i w stroju sportowym z szafy. Zupełnie nie wiedziałem wtedy na czym polega bieganie. Bardzo mi się to spodobało, więc postanowiłem wziąć udział w kolejnych biegach. I tak od jednego do drugiego, aż skończyło się na wyjazdach na całą Polskę.
- Co Panu daje bieganie? Dlaczego ludzi tak ciągnie do tej dyscypliny?
- Myślę, że bieganie pozwala człowiekowi przełamać wewnętrzne bariery i granice. W moim przypadku tak jest. Zwiększam swoje możliwości, pokonując osiągnięte już dystanse, ale w lepszym czasie. Cały czas się doskonalę. Bieganie - na dłuższych dystansach, 21 kilometrów i maratonach, kiedy człowiek jest sam ze sobą, biegnie i może pomyśleć nad różnymi sprawami - wtedy, kiedy człowiek skupia się na starcie - to wewnętrzne napięcie z niego uchodzi.
![]() |
| Dyplom za zdobycie Korony Polskich Maratonów fot. Marcin Niewolski |
- Czy Żnin jest miejscem w którym można trenować bieganie i dobrze przygotować się do zawodów?
- Żnin jest krainą jezior. Oprócz nich posiada lasy, łąki, trasy i szlaki turystyczne - w Żninie jest wiele pięknych miejsc, po których można biegać. Wychodzę z założenia, że wszędzie można biegać - to zależy od człowieka. Ja osobiście do zawodów przygotowuję się na bieżni, na siłowni - w Miejskim Ośrodku Sportu w Żninie. Kiedy przygotowuję się do maratonu, biegam swoją stałą trasą, około 30 kilometrów, przechodzącą przez piękne pola i łąki: Żnin - Rydlewo - Skarbienice - Wenecja - Biskupin - Gąsawa i z powrotem. Kiedy nie mam w planach maratonu, trenuję na trasie: Skarbienice - Wenecja (do Muzeum Kolei Wąskotorowej) i z powrotem. Nie patrzę już na pokonany dystans i czas. Z wyjątkiem treningów, podczas których przygotowuję się do zawodów. Ale przede wszystkim bieganie ma mi sprawiać przyjemność. W przypadku, kiedy biorę udział w półmaratonie (21 km), pokonuję 17 kilometrów, jeżeli w maratonie (42,195 km) to biegnę 30 km. Im większe zawody, tym dłuższe dystanse do przepracowania obstawiam sobie na cel.
- Jak wygląda przygotowanie do zawodów?
- Osobiście nie przygotowuję się specjalnie do zawodów. Biegam tyle, na ile pozwala mi dyspozycja, na tyle ile mam sił w nogach. Jeszcze parę lat temu przygotowywałem się na siłowni, ale od czasu założenia rodziny tego nie praktykuję. Wolę ten czas poświęcić najbliższym. Mój trening zaczyna się i kończy tylko na bieganiu.
![]() |
| Odznaka zdobyta za udział w Koronie Pięciu Maratonów fot. Marcin Niewolski |
- Czym się różni trening latem od treningu zimą?
- Wolę biegać latem, nawet w upałach, niż zimą. Lubię jak jest ciepło, tylko spodenki i koszulka, bez dodatkowych czapek, szalików i rękawiczek. Luźny strój lepiej wpływa na moje samopoczucie i kondycję.
- Jak zatem powinien ubierać się biegacz, żeby ani się nie przegrzać, ani nie zmarznąć?
- To już jest kwestia indywidualna każdego biegacza. Teoretycznie, w czasie zimy powinno się ubierać czapkę, komin, rękawiczki, kalesony, skarpety, termoaktywną bieliznę. Na mnie termoaktywna odzież nie wpływa. Niektórym to pomaga, mnie nie robi różnicy. Jedyne w co zainwestowałem, to dobre, wygodne buty. Biegam bez bidonu, na trasie mało piję. Biegnąc 10 km, nie piję wcale. Na dystansie 21 kilometrów również rzadko korzystam z wodopojów.
![]() |
| Marcin Niewolski posiada pokaźną kolekcję medali i pucharów za zdobyte osiągnięcia fot. Marcin Niewolski |
- Czym się różni półmaraton od maratonu? Kiedy trzeba zacząć przygotowania, żeby dobrze wystartować i pokonać dystans?
- Jeżeli ktoś jest doświadczonym biegaczem, może wystartować z marszu na 10 km. Na 21 kilometrów też da radę. Ale nie ma możliwości, żeby do maratonu podejść bez przygotowania. Wszystko zależy również od celu. Jeżeli ktoś stawia sobie za cel osiągnięcie dobrego wyniku, to powinien ćwiczyć na siłowni, żeby przede wszystkim wzmocnić nogi. Powinien tez biegać na różnych dystansach, na przykład sprintem. Ja jestem typem człowieka, który zapisuje się na zawody i na ostatnią chwilę się do nich przygotowuje (śmiech). Nie trenuję dużo. 18 września mam kolejny półmaraton, Bieg Lechitów w Gnieźnie, a do dzisiaj nie zrobiłem żadnego biegu (śmiech). Do półmaratonu można podejść z marszu. Do maratonu trzeba zacząć przygotowania 2-3 miesiące wcześniej, żeby przebiec i być z tego zadowolonym.
- Co konkretnie trzeba zrobić, żeby się do tego maratonu przygotować?
- Ja nie jestem profesjonalistą. Biegam amatorsko, dla przyjemności. Moje przygotowanie wygląda tak, że minimalnie dwa miesiące przed startem wyznaczam sobie dni, kiedy muszę pobiegać. Zaczynam od 10 km, potem 2x10 km, przechodzę na 15 km, 21 km, 30 km, potem 2x30 km. I jak przebiegnę 2x30 km i nie jestem zmęczony, to wiem, że tę końcówkę do 42 kilometrów dobiegnę. Emocje i tłumy kibiców są bardzo dobrym dopingiem i to mi pomaga.
- Jak wygląda dieta maratończyka?
- Nie stosuję żadnej suplementacji ani restrykcyjnych diet. W zupełności wystarcza mi samo przygotowanie na te dwa miesiące przed zawodami. Na maratonie jem jedynie żele energetyczne i piję wodę. W przeciwieństwie do wielu sportowców, nie odmawiam sobie słodkich i niezdrowych przyjemności (śmiech).
- Dziękuję bardzo za rozmowę.
Weronika Mistrzak, 9 VIII 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze