- Sprzeciw społeczeństwa jest tak oczywisty, że to aż bulwersuje, aż się ludzie gotują, a wy chcecie dalej to łapkami popychać - ocenił jeden z mieszkańców Grochowisk Księżych, który stanowczo sprzeciwia się wybudowaniu farmy wiatrowej na terenie gminy Rogowo. - A co z tymi mieszkańcami którzy są za? Za chwilę przyjedzie kolejna petycja, że mieliśmy szansę i okazję na dodatkowy dochód i tego nie wykorzystaliśmy - skwitował radny Szymon Kasprzak.
Ponad 3 godziny trwało posiedzenie komisji skarg, wniosków i petycji Rady Gminy Rogowo, która 20 maja spotkała się, aby pochylić się nad petycją zawiązanego w kwietniu br. Komitetu Protestacyjnego Nasza Gmina, Nasz Głos - Bez Wiatraków. Przypomnijmy, że 24 kwietnia jej przedstawiciele złożyli na ręce wójta Tomasza Michalczaka 6-stronicowy sprzeciw wobec planowanej budowy farmy wiatrowej oraz fotowoltaicznej w gminach Rogowo i Gąsawa. Podpisało się pod nią 96 mieszkańców Grochowisk Księżych. - Naszym zdaniem tego typu inwestycje - mimo że prezentowane jako ekologiczne - niosą ze sobą szereg zagrożeń, zarówno dla środowiska naturalnego, jak i dla jakości życia mieszkańców. Wskazujemy m.in. na ryzyko degradacji krajobrazu, spadek wartości nieruchomości, negatywny wpływ na zdrowie ludzi i zwierząt oraz brak realnych korzyści dla lokalnej społeczności - podkreślała Daria Kaszyńska, liderka komitetu.
W posiedzeniu udział wzięli nie tylko członkowie komisji, wójt oraz jego zastępca, ale też wielu spośród radnych, troje przedstawicieli spółki Sevivon, a co najważniejsze - mieszkańcy Grochowisk Księżych.
Zanim przejdziemy do meritum, przypomnijmy, że wspomniana wyżej firma jest zainteresowana ulokowaniem swojego kapitału w postaci odnawialnych źródeł energii w gminach Rogowo i Gąsawa. W pierwszej z nich zaprojektowała 8 turbin wiatrowych, z kolei w drugiej 3. Byłyby to siłownie skonstruowane w najnowszej technologii - o wysokiej mocy 7 MW każda, sięgające nawet 300 metrów wysokości i obracające się ok. 8-9 razy na minutę. Na przełomie lutego i marca w każdej z miejscowości, która w przyszłości może mieć bezpośredni lub pośredni kontakt z wiatrakami, a więc Złotnikach, Grochowiskach Szlacheckich i Grochowiskach Księżych, Gąsawie, Biskupinie, Szelejewie, Marcinkowie Górnym i Marcinkowie Dolnym przeprowadzono spotkania informacyjne dla mieszańców.
W czasie wtorkowego posiedzenia komisji skarg, wniosków i petycji wójt Tomasz Michalczak już w pierwszych zdaniach ocenił, że petycja sformułowana przez komitet wpłynęła zdecydowanie za wcześnie, ponieważ nie została jeszcze wszczęta jakakolwiek procedura. Rada Gminy nie podjęła nawet uchwały inicjującej sporządzenie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Postanowił odnieść się też do jednego z argumentów zawartych w sprzeciwie mieszkańców Grochowisk Księżych, a mianowicie stwierdzenia, że nie zostali oni w odpowiedni i wyczerpujący sposób poinformowani o planach związanych z inwestycją ani o jej skutkach. - To moją decyzją odbywały się spotkania w Grochowiskach Szlacheckich, Grochowiskach Księżych i Złotnikach. Przed rozpoczęciem jakichkolwiek procedur. Było to wręcz wyjście naprzeciw i poinformowanie mieszkańców sołectw, pozwolenie im na przedstawienie swoich obaw, argumentów. Z pewnych relacji i opisów wiem, że w niektórych samorządach rady wszczynają procedury nie oglądając się na mieszkańców - mówił Tomasz Michalczak.
Jego zastępca Marcin Nitka szczegółowo przybliżył wszystkie etapy skomplikowanej procedury uchwalenia planu miejscowego pod wiatraki, która jest nie tylko czasochłonna, wymaga uzgodnień i opinii licznych instytucji, ale też daje mieszkańcom wiele możliwości do składania wniosków i uwag.
W imieniu komitetu protestacyjnego kolejno wypowiedziała się jego reprezentantka Daria Kaszyńska, która podkreśliła, że w opinii mieszkańców petycja została złożona we właściwym momencie, aby zarówno wójt, jak i radni zdawali sobie sprawę z faktu, że farmy wiatrowe nie są i nie będą akceptowane przez miejscową społeczność. Zdaniem mieszkańców, którzy złożyli swoje podpisy pod petycją, turbiny będą miały negatywny wpływ zarówno na zdrowie, środowisko, rolnictwo, bezpieczeństwo, jaki i gospodarkę lokalną. Wskazywali na niekorzystne położenie wsi i akumulujący się w niej hałas, który już teraz powoduje przede wszystkim bliskość trasy S5. Dostrzegli też zagrożenia dla obszaru Natura 2000 oraz chronionych gatunków ptactwa i zwierząt. Dodatkowo obawiają się o możliwość występowania zakłóceń telekomunikacyjnych, negatywnego wpływu na zdrowie promieniowania elektromagnetycznego, zagrożenie dla systemów obronnych kraju (wpływ wiatraków na radary wojskowe i lotnictwo) czy też brak planu na utylizację po wyeksploatowaniu zarówno turbin, jak i paneli fotowoltaicznych. Istotnym punktem petycji były także konsekwencje społeczne i ekonomiczne, a wśród nich spadek wartości nieruchomości czy niszczące oddziaływanie na rolnictwo i turystykę. - Liczymy, że radni naszej gminy wsłuchają się w nasz sprzeciw i nie dopuszczą do tej szkodliwej dla gminy, jak i mieszkańców inwestycji (...). Pamiętajcie proszę, że w wyborach głosują mieszkańcy, a nie wiatraki i nas jest więcej - powiedziała Daria Kaszyńska.
Przedstawiciele spółki Sevivon zaproponowali, że odniosą się do każdego z zarzutów sformułowanych w petycji, aby móc rozwiać rodzące się wątpliwości, a także odpowiedzieć na dodatkowe pytania, na co przystano. Przekonywali, że zgodnie z polskim i unijnym prawem nie ma możliwości zbudowania farmy wiatrowej ani innej instalacji, która mogłaby szkodzić ludziom albo środowisku naturalnemu. Czuwa nad tym ponad 20 instytucji, które na każdym etapie planowania kontrolują inwestorów w sposób restrykcyjny. Zasugerowali, aby wiarygodnych informacji szukać wyłącznie w sprawdzonych źródłach, m.in. w monografii Komitetu Inżynierii Środowiska Polskiej Akademii Nauk Elektrownie wiatrowe w środowisku człowieka, a nie poddawać się internetowej dezinformacji pseudoekspertów.
Wyjaśnienia były bardzo szczegółowe. Po krótce - przedstawiciele Sevion przekonywali, że poziom dźwięku emitowany przez turbiny nie będzie wpływał na komfort życia (maksymalnie 40 decybeli), a infradźwięki w większym natężeniu wytwarzają szumiące drzewa niż same wiatraki. Zapewniali, że odpowiednio rozmieszczone turbiny nie przyczyniają się do uśmiercania ptaków (są to jednostkowe przypadki) - inwestor musi posiadać szeroko zakrojone badania ornitologiczne i środowiskowe, które weryfikuje RDOŚ. Poruszono też kwestię oddziaływania pola elektromagnetycznego, które zdaniem wypowiadających się jest tak znikome, że nie ma wpływu zarówno na ludzi, sprzęt elektroniczny czy radary i lotnictwo wojskowe. Lokalizacje wiatraków na terenie gm. Rogowo i Gąsawa zostały pozytywnie zaopiniowane przez wojsko. Jeśli mowa natomiast o demontażu elektrowni, utylizacji urządzeń i rekultywacji gruntów - zadanie to należy do inwestora, do czego zobowiązuje się podpisując umowę z właścicielami gruntów. W kwestii spadku wartości nieruchomości ocenili, że jest to kwestia subiektywna, zależąca od tego czy komuś odpowiada widok oddalonej o minimum 700 metrów turbiny czy też nie.
Żaden z tych argumentów nie przekonał uczestniczących w komisji mieszkańców Grochowisk Księżych. Domagali się dorady i wójta zablokowania planów inwestycyjnych, zanim spółka otrzyma możliwość podjęcia jakichkolwiek kroków formalnych i uzyska opinie instytucji nadzorujących. Swoje wyraźne poparcie dla obaw mieszkańców i sprzeciw wobec wiatraków wyraził radny Dariusz Kośmider. Duże wątpliwości miała także radna Julita Marciniak. - To jest ciężki temat, jednak dla mnie ta petycja jest sygnałem, że mieszkańcy nie chcą wiatraków i teraz zastanawiam się czy zasadne będzie wydać pieniądze na plan miejscowy - zauważyła. W czasie posiedzenia posługiwano się kwotą ok. 35.000 zł za jego sporządzenie. Spółka Sevivon zapewniała z kolei, że dochód z podatków, na który rocznie może liczyć gmina wyniesie blisko 3,5 mln zł. Wkład gminy stanowiłby w tym przypadku zaledwie 1% w stosunku do późniejszych korzyści.
O podsumowanie rozbudowanej dyskusji pokusił się radny Wojciech Czerwiński. - Jestem radnym, który chciałby, żeby ta gmina dalej się rozwijała. Nie możemy blokować inwestycji, gdzie realne jest ponad 3 miliony przychodu. Nie może być w tej gminie stagnacji, ona musi iść do przodu. A żeby pójść do przodu musimy wszyscy wspólnie się nad tym zastanowić. Byliśmy na farmie wiatrowej w Dzierzgoniu. Staliśmy pod wiatrakami, pytaliśmy panią burmistrz i sołtysa - dostrzegali plusy i chcieliby tych turbin jeszcze więcej, bo dzięki temu się rozwijają. Szkoda, że państwo tam nie byliście osobiście, bo zmienilibyście zdanie - zaznaczył. W podobnym tonie wypowiadał się radny Stefan Fedejko. Zauważył, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie zapoznanie się ze wszystkim opiniami ekspertów, których wydanie należy do odpowiednich instytucji, aby móc spojrzeć na inwestycję w pełni obiektywnie.
- Chcemy posiadać szeroką wiedzę, żeby podjąć dobrą decyzję. Najważniejszy jest dla nas komfort życia i zdrowie mieszańców, ale myślę, że o tym wszystkim najbardziej przekonają nas opinie tych ponad dwudziestu instytucji (...). Jest to jeden z cięższych tematów ostatnich lat - dodał przewodniczący rady Robert Wódczak.
Finalnie komisja skarg, wniosków i petycji na obecnym etapie (brak uchwały intencyjnej o sporządzeniu MPZP) uznała petycję za bezzasadną. Za jej odrzuceniem głosowali: Renata Szymaniak, Stefan Fedejko oraz Szymon Kasprzak. Z tego grona wyłamał się tylko Dariusz Kośmider. Przewodniczący komisji Artur Szymański był nieobecny.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze