Reklama

Pięć domków i pawilon

Nawałnica nie oszczędziła ośrodka wypoczynkowego w Woli. Jego dzierżawca podkreśla, że problemem zainteresowała się tylko gmina, a od strażaków delegowanych z Płocka otrzymał tylko połowiczną pomoc. Właściciel, czyli ANR, nie wykazał zainteresowania.

Włodzimierz Przyłęcki wskazuje na jeden spośród wielu uszkodzonych domków fot. Sylwia Wysocka

     - Tak naprawdę, to poza gminą Rogowo, wójtem, który wysłał sołtysów do mieszkańców, nikt inny losem poszkodowanych w nawałnicy się nie zainteresował. Nawet zlecona do mnie straż pożarna z Płocka nie zapewniła pełnego bezpieczeństwa w ośrodku turystyczno-wypoczynkowym Wola, którym zarządzam, a już w ogóle żadnej reakcji nie było od właściciela, od którego to dzierżawimy, czyli Agencji Nieruchomości Rolnych - mówi Włodzimierz Przyłęcki.
     W ośrodku podczas nawałnicy byli wczasowicze. Dzierżawca już w nocy rozpoczął usuwanie powalonych drzew, a wycinkę prowadzili najęci pilarze. Włodzimierz Przyłęcki ma żal do strażaków z Płocka. - Prosiłem, by usunęli to z dachów i usłyszałem, że muszę to zrobić własnym sumptem, że ich to nie interesuje, wyprowadzili ludzi z domków i to wszystko, reszta ich nie obchodziła i to nie byli nasi strażacy ze Żnina, tylko pomoc z Płocka. Chciałem zlecić to prywatnie, mając na uwadze bezpieczeństwo wypoczywających, ale i w ten sposób nie uzyskałem pomocy. Mam tu 17 domków małych, a 5 jest uszkodzonych. Jest drewniany pawilon, na który położyło się drzewo, jednak wszelkich usunięć dokonali mi dopiero prywatni pilarze. Uważam, że gdyby to byli strażacy ze Żnina, to właściwą pomoc bym uzyskał - mówi Włodzimierz Przyłęcki.
     Dzierżawca skierował też informację, w tym pisemną, do właściciela terenu, czyli Agencji Nieruchomości Rolnych, skąd mimo upływu kilku dni nie doczekał się żadnej reakcji. Dzierżawca zapewnia, że już kilkukrotnie zwracał się do ANR z wnioskiem o wycinkę drzew.
     - 15 lat temu uzyskał zezwolenie, gdyż korzenie wybijały w domkach. Przyjechała pracownica Agencji, zapoznała się z sytuacją i wystawiła pozwolenie na wycinkę. Z tym pozwoleniem udałem się do gminy, przyjechał przedstawiciel z Urzędu i również je zakwalifikował. Agencję nie interesowało, kto dokona wycinki. Nająłem ludzi, bo miałem dokonać wycinki drzew sięgających ponad 20 metrów, i w zamian za pracę dałem im te ścięte drzewa, bo za darmo nikt nic nie robi. O tym, że drzewo dam w rozliczeniu za pracę informowałem pisemnie ANR. Po miesiącu dostałem fakturę obciążającą mnie na 1.800 zł. Za uzyskane drzewo opałowe, pod groźbą, że jak tego nie zapłacę, to sprawa trafi na drogę sądową. Raz robiona była wycinka i przekonałem się, że Agencja w tym zakresie nic mi nie pomoże. Teraz ogromne drzewa się powaliły na dachy domków, na pawilon, na latarnie, spowodowały ogromne szkody i też nie ma żadnej pomocy z agencji - mówi Włodzimierz Przyłęcki.
     Prowadzący ośrodek w Woli, z którego wyprowadzili się już niemal wszyscy wczasowicze, bo przestraszyła ich nawałnica, docenia przy tym postawę gminy Rogowo, która rozesłała sołtysów i szybko uporała się z przywróceniem wody bieżącej.
     Adam Koc zastępca kierownika sekcji gospodarowania zasobem Agencji Nieruchomości Rolnych oddział Bydgoszcz zapewnił, że w czwartek 24 sierpnia w Woli pojawi się komisja lustracyjna składająca się z osoby odpowiedzialnej za zadrzewienia i osoba z nadzoru właścicielskiego, którzy dokonają lustracji terenu w obecności dzierżawcy. - Jeżeli komisja lustracyjna potwierdzi stan jaki określa pan Przyłęcki po nawałnicy, to zastosowana zostanie ulga w czynszu jaki uiszcza dzierżawca tej nieruchomości.
     Jak zapewniał kierownik ANR wniosek dzierżawcy ośrodka z Woli wpłynął do agencji 21 sierpnia, jednakże widnieje na nim data utworzenia wniosku z 13 sierpnia. Tu jak zapewnił kierownik należy się wyjaśnienie Poczty Polskiej, dlaczego pismo tak długo szło.
     - Takich wniosków nie brakuje po ostatniej nawałnicy w oddziale terenowym, ale zapewniam, że działamy tu bez zbędnej zwłoki. Agencja jest zwarta i gotowa a tym bardziej rozumie kwestie pogodowe nawałnic. Nie ma tu mowy o żadnych poślizgach, w ciągu trzech dni od wpłynięcia wniosku dzierżawca doczeka się lustracji - zapewnił Adam Koc.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1332 (34/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości