W sobotnie popołudnie, w murach Szkoły Podstawowej imienia Miłośników Przyrody w Laskownicy, miała miejsce wyjątkowa uroczystość. Zjazd absolwentów rocznika 1958, 1959, 1960. Jak podkreślała dyrektor szkoły, każde tego typu spotkanie skłania do odbycia podróży w czasie, dokonania retrospekcji, konfrontacji młodzieńczych marzeń z rzeczywistością, przywołuje wspomnienia, wywołuje przeszłość. Nie inaczej było dziś w Laskownicy. Łzy wzruszenia absolwentów szkoły mieszały się z serdecznymi, ciepłymi uśmiechami. To pierwszy zjazd absolwentów w historii szkoły.
- Drodzy absolwenci i wychowankowie, zjazd absolwentów skłania do odbycia podróży w czasie, dokonania retrospekcji - przybyłych gości witała w murach szkoły dyrektor Marzena Wessołowska - konfrontacji młodzieńczych marzeń z rzeczywistością, przywołuje wspomnienia, wywołuje przeszłość. Świadomość upływającego czasu napawa nas lękiem przed czymś bezpowrotnie utraconym, obawą, że w odmęcie czasu zagubimy coś bardzo ważnego lub w porę nie odnajdziemy tego, co bezcenne, a co na zawsze stanie się przeszłością. Marcel Proust pisał, że przeszłość jest zamknięta w miejscach i przedmiotach, a gdy znajdziemy się tam, gdy je odnajdziemy – oswobodzone wspomnienia zwyciężają czas i wracają, aby żyć z – mówiła wzruszona dyrektor - Niezależnie od tego, który to rok - tu codziennie słychać dźwięk dzwonka wzywającego na lekcje i miedzy nim a chwilą obecną jest cała przeszłość, którą każdy z Was, Drodzy Absolwenci, nosi w sobie W ciągu 65 lat czas zmieniał to miejsce, nadając mu kształt zgodny z jego duchem: klasy zmieniły się w specjalistyczne pracownie, liczydła zastąpiły komputery, tablicę i kredę – rzutnik multimedialny i telewizor, a podręczniki – Internet. Jednego tylko czas nie zmienił – magii tego miejsca, którego próg przekraczając na powrót macie kilka lub kilkanaście lat. Wystarczy usiąść w ławce, spojrzeć na tablicę i jak u Prousta w smaku magdalenki moczonej w lipowym kwiecie, odnajdziecie w mroku czasu zapomniane twarze, dawne przyjaźnie, zdarzenia. Pragnęłabym dziś dać wszystkim Państwu - radość z odzyskanego czasu.
Głos zabrał również organizator zjazdu Edmund Kroll, który podkreślił, że przez 16 lat pełnił funkcję samorządową, był sołtysem i radnym, i udało mu się tak pełnić te funkcję by walczyć o szkołę i jej kształt. Mówił o roli byłego burmistrza Piotra Hemmerlinga i jego ogromnym zaangażowaniu w rozwój szkoły.
- Składam ukłony pod adresem obecnej pani dyrektor, która kontynuuje to dzieło - mówił pan Edmund - cieszę się, że ta szkoła jest i że miałem w tym jakiś swój wkład - podsumował.
Spotkanie w szkole poprzedzone było mszą świętą w intencji absolwentów, która odprawiona została w kościele w Smogulcu, natomiast po części oficjalnej przyszedł czas na rozmowy, wspomnienia i powrót w czasie do szkolnych lat. Goście zwiedzili szkolne pomieszczenia. Jak na zjazd absolwentów przystało, na korytarzach i w salach lekcyjnych szkoły nie mogło zabraknąć zdjęć archiwalnych - szkolnych kronik, wycinków prasowych, a nawet dawnych dzienników lekcyjnych. Część oficjalna zakończyła się symbolicznym wpisem do pamiątkowej księgi zjazdowej.
- Organizacja takiego wydarzenia to zawsze wyzwanie, poświęcenie i praca, ale jakże przyjemna i satysfakcjonująca. Możliwość patrzenia na uśmiechy osób, które często nie widziały się od dziesiątek lat, które rozpoznają się, rozmawiają ze sobą, wspominają, to coś niesamowitego! - mówi dyrektor szkoły.
Ewa Hałas
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze