Adam Jakubiak (pierwszy) i Bronisław Linetty podczas zabezpieczania rury wodociągowej
fot. Sylwia Wysocka
Flantrowo, mieszkańcy, woda, posesje
Piszą, dzwonią, sami kopią, szukają pomocy
Mieszkańcy Flantrowa, którzy już kilkakrotnie musieli zmierzyć się z zalewającą ich wodą, wykopali rów przy swoich posesjach, który miał odprowadzać wodę do nowego przepustu na drugą stronę drogi, dalej do położonego kilka metrów w bok przepustu kolejowego i pod torami do rowu. Tylko nowy przepust liczący zaledwie kilka miesięcy jest już zamulony, po drugiej stronie rów jest płytki i zarośnięty, co uniemożliwia swobodny przepływ pod przepustem.
Mieszkańcy Flantrowa wciąż w pamięci mają ubiegłoroczną powódź, kiedy w ciągu kilku godzin gwałtownej ulewy woda zalała ich podwórza, garaże, budynki gospodarcze, a nawet domy. Z wodą nie radziło sobie kilka jednostek straży pożarnej. Osiedle pięciu nieruchomości we Flantrowie położone jest w zagłębieniu i woda spływa z otaczających je pól z trzech stron, z czwartej strony jest droga powiatowa. Właściciele czterech posesji położonych na tym osiedlu najęli na własny koszt sprzęt i znacznie pogłębili rów pomiędzy ich posesjami a polem, rów, który podczas wizji lokalnej został przez fachowców nazwany rowkiem a nie rowem. Odprowadzenie z tego rowu jest wprost do nowego przepustu pod drogą powiatową, który pobudowany został w tym roku w trakcie przebudowy drogi. Przepust ten - jak opowiadają mieszkańcy - był już podczas prac budowlanych poprawiany i obniżany. - Zażądałem niższego posadowienia przepustu z uwagi na to, by zgadzała się jego rzędna z rzędną przepustu kolejowego usytuowanego obok niego po drugiej stronie drogi i to zostało wykonane - mówi Witold Swacha, szef janowieckiej spółki wodnej.
Podczas pogłębiania rowu odkryte zostały przecinające go dwa rurociągi prowadzące wodę i odprowadzające kanalizację. Mieszkańcy uważają, że podczas prac nie zostały skoordynowane wysokości położenia tych rurociągów z wysokością przepustu, przez co okazało się, że wypadają one na tej samej wysokości. W obawie o to, by mrozy nie pozbawiły ich wody czy możliwości odprowadzania nieczystości, Adam Jakubiak wraz z sąsiadem Bronisławem Linetty podjęli się zabezpieczenia tych rur. Obkopali, zabezpieczyli osłonami, obudowali styropianem, uszczelnili, przysypali ziemią. Mimo to problem widzą dalej. Nowy przepust, mimo że w ostatnich miesiącach opady były bardzo sporadyczne, jest już prawie w połowie wypełniony naniesioną ziemią i drożny w około 60%. Początkową część przepustu sami oczyścili, liczą, że pod drogą zrobi to jej zarządca, czyli Zarząd Dróg Powiatowych w Żninie. Dyrektor ZDP Jacek Mazany zapewnił, że na początku przyszłego tygodnia umówiony jest z wykonawcą tej drogi i zapozna się też ze wskazanym odcinkiem.
Mieszkańcy liczą, że inwestycja zostanie dokończona zgodnie z wcześniejszymi obietnicami i przy drodze powiatowej odtworzony zostanie rów. Problem jest jednak w tym, że przy następnym zjeździe z drogi powiatowej wykonawca nie pobudował pod nim przepustu umożliwiającego spływ wody.
Mieszkańcy rów pogłębili, liczą, że nawet podczas gwałtownych opadów pomieści on znaczną część wody spływającej z pól, wyjście rowu jest na wprost nowego przepustu, który pozostało udrożnić. Kolejne zdziwienie wśród mieszkańców, którzy sami zabezpieczają się przed kolejną powodzią, wzbudził stan przepustu i rowu po drugiej stronie drogi. Rów jest płytki, zarośnięty, poziom powyżej wylotu przepustu. To tłumaczy nagromadzony w nim osad, który nie miał odpływu. A woda miała tu z przepustu drogowego zostać skierowana w lewo do oddalonego o kilka metrów przepustu kolejowego i dalej do rowu, który w ubiegłym roku pogłębiła spółka wodna. Ta koordynacja zachowana nie została i oprócz oczyszczenia przepustu konieczna jest też korekta spływu wody u jego wyjścia do przepustu kolejowego.
Po drugiej stronie tego osiedla obecnie zabudowana jest tylko jedna nieruchomość, ale różnica poziomu terenu jest tu znacznie większa i największa fala podczas ulewy szła z pola od strony Łopienna, które obecnie od Agencji Nieruchomości Rolnych dzierżawi Jan Pawlak. Po kolejnym piśmie mieszkańców ANR odpowiedziała, że po wielu konsultacjach ustalono, że najlepszym rozwiązaniem będzie wykonanie na ich działce odprowadzającego wody opadowe rowu oddzielającego pole od działek wzdłuż ich granic a następnie wzdłuż drogi, aż do przepustu. Ponadto za rowem od strony działek budowlanych usypany będzie wał ziemny stanowiący dodatkowe zabezpieczenie. Prace te zostaną wykonane przez dzierżawcę przedmiotowego gruntu i na jego koszt w możliwie najkrótszym terminie dostosowanym do warunków agrotechnicznych. Takie zapewnienie pisemne mieszkańcy otrzymali od zastępcy dyrektora bydgoskiego oddziału ANR Mieczysława Ruszkowskiego.
W tym tygodniu Jan Pawlak zbierał z tego pola kukurydzę i zapewnił, że po zbiorze udostępni pole spółce wodnej do przeprowadzenia prac. Witold Swacha powiedział, że w najbliższych dniach prace te zostaną przeprowadzone.
O dalszych działaniach w związku z tą sprawą będziemy informowali.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr1182 (41/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze