Mieszkańcy tłumaczą, że proponowane im stawki za ogrzewanie przy dodatkowym czynszu powodują, że muszą oni płacić jak w Poznaniu
fot. Sylwia Wysocka
Lokatorzy, podwyżka, mieszkańcy, Janowiec, ogrzewanie
Podwyżka z datą wsteczną
Mieszkańcy budynku gminnego w Janowcu nie godzą się na podwyżkę ogrzewania, jaką proponuje im Lekarska Spółka Partnerska. Mieczysław Kościelniak tłumaczy, że podwyżka jest konieczna z uwagi na 23% VAT i ponowne przeliczenie metrażu mieszkań.
Na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej w Janowcu w miniony czwartek prowadząca posiedzenie radna Aleksandra Walendowska odczytała pismo skierowane do burmistrza Macieja Sobczaka przez lokatorów budynku, który wynajmuje Partnerska Spółka Lekarska Kościelniak, Usowska, Rajkowski.
Mieszkańcy ci wystąpili o umożliwienie im wzięcia udziału w sesji lub posiedzeniu komisji i możliwość przedstawienia problemu opłat za ogrzewanie po wynajęciu budynku Partnerskiej Spółce Lekarskiej. Mieszkańcy chcieli przedstawić też swoją wizję rozwiązania problemu. Ta sprawa była już, jak piszą w swym piśmie, poruszana w gabinecie burmistrza, jednak mimo zapewnień włodarza, że do końca sezonu grzewczego cena za ciepło się nie zmieni, to na początku kwietnia otrzymali od Mieczysława Kościelniaka propozycję umowy, która zawiera nowe, wyższe stawki za ogrzewanie, które miałyby obowiązywać z mocą wsteczną od listopada 2012 roku. My na te stawki i na przedmiotowe traktowanie nas przez Mieczysława Kościelniaka się nie zgadzamy, dlatego też prosimy władze gminy o pochylenie się nad naszą sytuacją, tym bardziej, że budynek, w którym mieszkamy, jest własnością gminy, a nie firmy Kościelniaka - pisali przedstawiciele trzech rodzin z tego budynku.
Za umożliwienie udziału w obradach dziękował Władysław Guziołek, który przybył z Eugeniuszem Tyrakowskim i Henrykiem Zygajem reprezentującym rodziców.
- Liczymy, że wspólnymi siłami doprowadzimy do tego, żeby nasze opłaty nie wynosiły tyle, ile życzy sobie spółka. W związku z przejęciem przez spółkę centralnego ogrzewania automatycznie nasze opłaty za CO wzrosły do 8,10 zł za 1m2. Przy tym w 2011 było 6,60 zł. My nie wiemy, czy to jest z VAT, czy bez.
- Jak przejęty został ośrodek zdrowia, to zaraz 5 stycznia dostaliśmy aneks do umowy, gdzie wyliczył 4,18 zł + VAT, czyli 5,10. 31 stycznia po niespełna miesiącu było już 5,80 zł bez określenia, czy jest to brutto czy netto. W następnym roku w grudniu 2011 zrobił już 6,60 zł i do tego doliczył VAT. My jako lokatorzy przy stawce 8,10 zł w ciągu roku zapłacimy 33.000 zł. Natomiast pomieszczenia użytkowane przez spółkę wynoszą 570 m2, co daje 55.400 zł, łącznie z naszą kwotą daje to 88.000 zł. Średnio przyjęliśmy wielkość zakupu paliwa na 19.000 litrów. Średnia cena za 1 l oleju wynosiła 3,80 zł i koszt zakupu paliwa wynosił 72.200 zł. Obsługa kotła 2.400 zł za okres grzewczy, energii elektrycznej za 1.000 zł. Nie wiemy, ile wynosi przegląd kotła, bo nie był wykonywany od 2 lat. Te wszystkie kwoty dają 75.600 zł. Czy ktoś chce na nas zarabiać? - pytał reprezentant mieszkańców.
Drugą poruszaną przez niego kwestią jest sprawa sposobu naliczania opłaty. Mieszkańcy podkreślają, że budynek ma różne kondygnacje i wysokości pomieszczeń. Lokatorzy zajmując pomieszczenia strychowe ze średnią wysokością 2,5 m. Natomiast w spółce pomieszczenia mają od ponad 3 m do 3,50 m. Lokatorzy tłumaczą, że przyjmując średnią wysokość 3,20 m, pomieszczenie spółki pomnożone przez metry kwadratowe daje kubaturę 1.800 m3. - Przy pomnożeniu naszej kubatury wychodzi, że spółka ogrzewa pomieszczenia o kubaturze 720 m. Wiadomo, że potrzebuje ona o wiele więcej energii na ogrzanie tych pomieszczeń, pomijając fakt, że jest to ośrodek zdrowia i drzwi się wciąż otwierają - tłumaczył Władysław Guziołek.
Henryk Zygaj wyjaśniał, że pomimo tej stawki w mieszkaniach jest zimno - 18-19 stopni. Tak jest u jego rodziców i konieczne jest dogrzewanie piecem kaflowym. Władysław Guziołek zapewnił, że w Wigilię miał 16 stopni, a w Sylwestra 18. To wiąże się z tym, że instalacja CO jest przestarzała i kiedy spółka skręci ogrzewanie, to nie ma przepływu i w mieszkaniach jest zimno.
Lokatorzy zapewnili, że zdają sobie sprawę, że ogrzewanie olejem opałowym jest bardzo drogie, dlatego złożyli propozycję, by w ich budynku zmienić CO z olejowego na eko-groszek. Spowoduje to automatycznie zmniejszenie kosztów ogrzewania. Wnoszą też, by wielkość ogrzewania naliczana była od kubatury pomieszczeń, a nie ich metrażu.
Lokatorzy zauważyli też, że po ostatnich przeliczeniach rzeczoznawcy metraże mieszkań wzrosły. - Miałem 63 m2, a teraz mam 75 m2, przy wysokościach od 60 cm przy skosie do 2,5 m. Do metrażu ogrzewania mam ujętą również spiżarkę, która jest nieogrzewana, a ma 4,10 m2. W pierwszym podejściu na podstawie powierzchni podłóg wyliczono mi 85 m2, pomijając powierzchnię użytkową. Ale zostało to skorygowane - mówił Eugeniusz Tyrakowski.
Reprezentanci lokatorów mówili też, że otrzymali zapowiedź, iż wszystko będzie im naliczane, łącznie z kosztami awarii. Taka informacja zawarta jest też w umowie, gdzie informuje się mieszkańców, że koszty za wszelkie awarie dzielone będą na mieszkańców w stosunku do zajmowanej przez nich powierzchni.
Zapewniali też, że po zakupie pieca przez Wandę Usowską płacili po 3,10 zł od metra, po 9 latach 5,10 zł, a po kolejnych trzech latach - kiedy rządził już Mieczysław Kościelniak - stawka wzrosła do 8,10 zł. Twierdzą, że tak dużych podwyżek ceny oleju nie było w ostatnich czasach.
- 8,10 zł za CO plus 2,70 zł czynszu daje 10,80 zł od metra miesięcznie, bo za ogrzewanie płacone jest cały rok na okrągło. Jest to 10,80 zł bez ciepłej wody, bez wywozu śmieci i innych opłat, bo płacimy to sami dodatkowo i do tego w mieszkaniach jest zimno. To są ceny Poznania - mówili mieszkańcy gminnej kamienicy.
Maciej Sobczak zapewnił, że zapadły ustalenia, na mocy których Mieczysław Kościelniak po zakończeniu sezonu grzewczego, na koniec kwietnia ma okazać się rachunkami za olej. Koszt oleju podzielony na metraż da stawkę i tak będzie trzeba zrobić, bo ten okres grzewczy musi zostać rozliczony. - Nie ma tu żadnego zysku, bo na podstawie faktur naliczona zostanie stawka. Jedynym sposobem na obniżenie kosztów ogrzewania jest zmiana systemu ogrzewania, bo olej jest drogi. Najlepszym rozwiązaniem byłaby sytuacja, by rozdzielić instalację, żeby lokatorzy mieli własne źródło ciepła - uważa burmistrz.
Lokatorzy stwierdzili, że problem leży w grzejnikach. W ośrodku są nowej generacji, a u nich u góry stare. Zapewniają, że przy ogrzewaniu węglowym w mieszkaniach mieli ciepło, teraz jest czujnik pogodowy i on decyduje, jaka temperatura ma iść do grzejników w zależności od temperatury. Mówią też, że można tę temperaturę podkręcić, ale zaraz namnaża to koszty, bo spalanie jest wyższe.
Radny Zbigniew Różnowski pytał, jak było z ciepłem, kiedy ośrodek prowadziła Wanda Usowska. Mieszkańcy zapewniali, że rewelacji nie było, ale było cieplej, bo na piecu utrzymywana była równa temperatura, a obecnie są zawory termostatyczne i kiedy ośrodek przejęła spółka, zaczęły się oszczędności.
Przybyły na posiedzenie Mieczysław Kościelniak zapewnił, że stawkę pozostawił na poziomie roku ubiegłego nie kalkulując nowej, a zwiększyła się ona z uwagi na konieczność doliczenia VAT-u i większą powierzchnię mieszkań. - Jest to kosztowne ogrzewanie, my ten sezon grzewczy skredytowaliśmy, trzeba było wyłożyć pieniądze na zakup paliwa i teraz oczekuję zwrotu proporcjonalnego do ogrzewanych powierzchni. Ustalenia były takie, że w okresie, kiedy urządzenia są nieczynne, poszukiwane będzie tańsze źródło ogrzewania. Jestem za tym, by to ogrzewanie było rozdzielone, wówczas od piątku możemy maksymalnie zniżać grzanie na weekend do 16-17 stopni, a nawet jeszcze niżej - mówił Mieczysław Kościelniak. Przyznał on też, że obecna sieć jest pogmatwana i zamknięcie kaloryfera na parterze powoduje efekty negatywne na górze. Zapewnił, że w związku z tym trzeba grzać do bólu, nawet jeśli pacjenci zauważają, że na parterze jest zbyt gorąco. - Jest to przestarzałe, duże objętościowo grzanie - stwierdził Mieczysław Kościelniak.
Przedstawiciel spółki lekarskiej zapewnił, że rozmawiał z innymi osobami sprzedającymi ciepło i stawka naliczana jest od metrów kwadratowych ogrzewanej powierzchni, nie od kubatury. - Z minionego okresu grzewczego musimy się rozliczyć i zmodernizować sieć do następnego - mówił Mieczysław Kościelniak. Mieszkańcy zapewnili, że prześledzili prawo energetyczne i nie znaleźli tam zapisu, że naliczanie musi odbywać się tylko na podstawie metrów kwadratowych powierzchni. - My wyłożyliśmy duże pieniądze na ogrzewanie, dużo za duże jak na te czasy i chcemy je odzyskać - mówił Kościelniak.
Eugeniusz Tyrakowski odniósł się do wspominanej zmiany metraży mieszkań. - Nam się zarzuca, że powierzchnia mieszkań się nie zgadza, a nikt z nas wcześniej sam tego nie mierzył, byli pracownicy z Urzędu, którzy te mieszkania mierzyli i nie czujemy się winni - mówił mieszkaniec kamienicy gminnej.
Radny Leszek Grzeczka pytał przedstawiciela spółki, czy powierzchnia wzrosła również w części budynku zajmowanej przez ośrodek zdrowia. Mieczysław Kościelniak oświadczył, że nie jest w stanie na to pytanie w obecnej chwili odpowiedzieć, ale z tego co pamięta, to tylko w mieszkaniach lokatorów i to nie we wszystkich.
Radny pytał dalej, dlaczego wcześniej VAT nie był naliczany. Sprzedający ciepło do mieszkań przyznał, że jest to kontrowersyjna sytuacja, są co do tego różne opinie, ale nawet jeśli nie jest to tylko przesył, a produkcja ciepła, to naliczanie VAT-u jest konieczne.
Maciej Sobczak tłumaczył, że kontaktował się z dyrektorem ZUM i prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej, gdzie nie jest naliczany podatek w spółdzielni, ponieważ mieszkańcy traktowani są jako współwłaściciele, ale tam gdzie powstały wspólnoty, podatek jest naliczany. Dodał, że gdyby ogrzewanie w tym budynku przejął ZUM, to również naliczałby VAT.
Radny Bartosz Bembnista podkreślił, że jeśli zmiana pieca przynieść ma oszczędności, to warto tę sprawę rozważyć. - Na pewno zamiarem zmiany władzy ośrodka nie jest to, żebyście państwo zimą marzli. Jestem za rozwiązaniem tego problemu, w aptece też jest zimą po 14 stopni - mówił radny Bembnista.
Radny Czesław Langowski zaproponował, by wspólnie z burmistrzem i dyrektorem policzyć koszty modernizacji i problem rozwiązać do następnego sezonu. Podkreślił, że w tym sezonie grzewczym w domach jednorodzinnych poszło o 30% węgla więcej niż w poprzednich i to z pewnością też miało wpływ na wzrost ceny.
Burmistrz zapewnił, że jeśli otrzyma akceptację radnych, to przystąpi do szukania środków na modernizację, bo zgodnie z umową jako reprezentant gminy jest zobowiązany do współinwestowania w obiekt.
Leszek Grzeczka proponował, by z akceptacją wstrzymać się do czasu przedstawienia kosztów modernizacji i źródła finansowania.
Radny Michał Werkowski zauważył: - Dziwnym wydaje mi się to, że pan nalicza od 30 listopada stawkę za ogrzewanie, kiedy do 15 grudnia miał to w zarządzaniu inny podmiot prawny. Mieczysław Kościelniak przyznał, że jeśli wkradł się błąd techniczny, to należy to zweryfikować.
Radna Grażyna Szafrańska pytała, czy to nie przeoczenie, że spółka lekarska jest podmiotem prywatnym i będzie musiała odprowadzać podatek VAT od ogrzewania, a teraz chce się wyręczyć lokatorami i ich za to obciążyć. Mieczysław Kościelniak tłumaczył, że status prywatny nie ma tu znaczenia.
Aleksandra Walendowska zapewniła, że pod uwagę wzięte zostaną wnioski mieszkańców, takie jak wniosek o wymianę pieca na piec na eko-groszek, naliczanie ogrzewania na metry sześcienne, dalsze rozmowy na linii dyrektor - burmistrz - mieszkańcy i sporządzenie kosztorysu modernizacji.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1106 (17/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze