Żnin, nawałnica, zalania, woda, mieszkańcy
Pompowania i zacieki
Żnin po raz kolejny w odstępie kilku tygodni dotknęły nawałnice z silnym wiatrem i obfitymi opadami deszczu. Aura, która panowała w czwartek i piątek (21 i 22 lipca) w zeszłym tygodniu postawiła strażaków zawodowych i ochotników oraz zarządców i administratorów mieszkań na nogi. Nawałnica pokazała też, że są miejsca, w których jej skutki łatwo było przewidzieć na podstawie wcześniejszych doświadczeń.
Zaciek na suficie w łazience Grażyny Witkowskiej powiększał się po każdej, większej ulewie fot. Karol Gapiński Grażyna Witkowska mieszka wraz z mężem od blisko 45 lat w mieszkaniu na ostatniej kondygnacji bloku wielorodzinnego na ul. Mickiewicza 19. Mieszkanie to jest komunalne, ale blok tworzy wspólnotę, gdyż niektórzy mieszkańcy są właścicielami, a nie jedynie najemcami swych lokali.
Mieszkania na najwyższej kondygnacji, w tym to, które zajmuje Grażyna Witkowska - w ostatnich latach także wraz z rodziną swej córki, Agnieszki Owczarzak - w przypadku obfitych opadów deszczu są zagrożone wodą przeciekającą przez dach. Już wcześniej w łazience na suficie Grażyna Witkowska obserwowała zaciek. W ostatni czwartek i piątek po wielogodzinnej ulewie ten zaciek jeszcze się powiększył.
- Nawet specjalnie to obserwuję, bo widać ciemniejsze i jaśniejsze odcienie tego zacieku, a jak interweniowaliśmy w Przedsiębiorstwie Usług Komunalnych PUK, czy u zarządcy budynku, to kazali nam patrzeć, czy plama na suficie rośnie. A po ostatnich opadach nie tylko urosła, ale jeszcze pojawiły się dwie nowe, teraz już nie w narożniku, a na środku sufitu w łazience i kolejna nowa w narożniku już w kuchni. Co więcej, zgłaszaliśmy to w PUK i zapewnili, że przyjdą i sprawdzą, a jest już piątek po południu i nikt tu się od nich nie pojawił - opowiadały Grażyna Witkowska i Agnieszka Owczarzak w oczekiwaniu na naprawę dachu.
Kamil Grochowalski prosi o naprawę dachu willi przy ul. Gnieźnieńskiej. On i pozostałych czworo domowników cierpią na alergię lub astmę, a wszystko to - jego zdaniem - przez wilgoć w mieszkaniu. fot. Karol Gapiński Przed weekendem tego się nie doczekały, ale w poniedziałek pojawili się na miejscu pracownicy firmy Jacka Jezierskiego. Jak tłumaczy Krzysztof Jóźwiak, zarządca wspólnoty na ul. Mickiewicza 19, zgłoszeń w czwartek i piątek w związku z pojawieniem się wody w mieszkaniach było zdecydowanie więcej w różnych wspólnotach. Zresztą tylko na ul. Mickiewicza 19 zgłoszenie Grażyny Witkowskiej i Agnieszki Owczarzak nie było jedyne. Zacieki pojawiły się także na sufitach innych mieszkań i w klatce schodowej tego budynku. - Pokrycie dachu tego budynku naderwało się pod wpływem nawałnicy. To jest już naprawione - zapewnił Krzysztof Jóźwiak.
- Przyznaję, pracownicy z firmy pana Jacka Jezierskiego byli w poniedziałek i coś tam robili. Załóżmy nawet, że usterka została skutecznie usunięta i to się już nie będzie powtarzało. Oczywiście wątpię, żeby tak było, bo w naszym bloku na ostatnim piętrze, co jakiś czas do kolejnych mieszkań dostaje się woda. W jednym miejscu naprawią, a kawałek dalej za parę dni znów przecieka. Załóżmy jednak, jak mówię, że już nie będzie u nas ciekło. Oby. Tylko kto mi zapłaci za malowanie ścian i sufitów? A pomijając wszystko inne, to powiem tylko jedno. Mieszkamy tu ponad 40 lat. Przez trzydzieści kilka nic nie przeciekało, a 7 czy 8 lat temu zrobili ocieplenie tego budynku i wtedy dopiero ten problem się pojawił - podsumowała Agnieszka Owczarzak.
Tymczasem jej mama, korzystając z naszej interwencji, zwróciła się z innym problemem, który nie dotyczył już spraw związanych z silnymi opadami deszczu. Otóż kobieta kilka lat temu była ofiarą wypadku. Została na ul. Dworcowej potrącona przez samochód, gdy jechała rowerem. Odniosła poważne obrażenia ręki. W efekcie poddana została operacji, podczas której wszczepiono w układ kostny metalowy implant. Kilka dni temu Grażyna Witkowska wychodząc z klatki schodowej bloku, w którym mieszka, potknęła się o metalową wycieraczkę położoną między schodami a drzwiami. W wycieraczce tej od dłuższego czasu brakuje prętów, stąd noga łatwo może tutaj utkwić. - Gdy się to stało, to serce mi stanęło, bo przez głowę mi przeszła myśl, że zaraz mi ten drut w ręce przebije skórę, jak się przewrócę. Na szczęście nic takiego się nie stało, ale boleśnie obtarłam sobie łokieć. A przecież już wcześniej jedna z sąsiadek, o której wiem, bo może byli i inni, miała już tutaj taką samą przygodę. Dlatego już dawno temu było to zgłaszane zarządcy i w PUK, a nadal nie została ta wycieraczka wymieniona - opowiadała Grażyna Witkowska.
Krzysztof Jóźwiak zapewnił, że są zakupione 3 wycieraczki do wymiany przy wejściach do wszystkich 3 klatek schodowych w bloku na ul. Mickiewicza 19 i zostały one przekazane firmie Jacka Jezierskiego do zamontowania.
Czwartkowa ulewa tradycyjnie dała się też we znaki mieszkańcom willi na ul. Gnieźnieńskiej. Kamil Grochowalski, który jest jednym z mieszkańców lokalu komunalnego na poddaszu, żalił się nam, iż od około 7 lat, po pożarze jednego z kominów w budynku i po jego naprawie, zacieki i zalewanie pojawiają się regularnie, a remontu dachu z prawdziwego zdarzenia mieszkańcy nie mogą się doczekać.
Grażyna Witkowska na tej wycieraczce przy wejściu na klatkę schodową już się wywróciła. Kobieta bardzo się zdenerwowała, ponieważ w prawej ręce ma wszczep metalowy po wcześniejszej operacji. Obawia się, że ewentualny upadek mógłby skutkować przebiciem mięśni i skóry w ręce. fot. Karol Gapiński W czwartkowy wieczór w przybudówce do willi na ul. Gnieźnieńskiej do akcji musieli też przystąpić strażacy, ponieważ na podwórko spływała woda z ulicy, która zaczęła zagrażać lokalom mieszkalnym i piwnicom. Przypomnijmy, że 2 lata temu mieszkanie na parterze w tej przybudówce już raz zostało zalane podczas ulewy.
Przeciekanie dachów dotknęło także wiele innych budynków w Żninie. Tylko od lokatorów w zasobach mieszkaniowych Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie, jak poinformował jej prezes, Kazimierz Jańczak, w czwartek i piątek administracja odebrała 103 zgłoszenia w sprawie przeciekających dachów. - Te zgłoszenia weryfikują nasi pracownicy i następnie jest to przekazywane do realizacji przez wyłonioną wcześniej firmę, którą jest „Probud“ Gniezno. Mają te interwencje realizować jak najszybciej, ale oczywiście w rozsądnym czasie tak, aby to było porządnie zrobione. Te naprawy są realizowane z naszego funduszu konserwatorsko-remontowego - powiedział nam Kazimierz Jańczak.
Mł. kap. Mirosław Wrzesiński, rzecznik prasowy w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie poinformował, że na terenie całego powiatu w czwartek i piątek strażacy musieli pompować wodę w około 10 miejscach. Najwięcej z nich dotyczyło Żnina, a najpoważniejsze zdarzenia miały miejsce właśnie na podwórku willi przy ul. Gnieźnieńskiej oraz za budynkiem przy ul. 700-lecia 35, gdzie deszczówka spływająca od parku z oczkiem wodnym, między dworcem autobusowym a ratuszem, zaczęła zagrażać piwnicom i lokalom mieszkalnym. Mirosław Wrzesiński podkreślił, że straż pożarna pompuje wodę wyłącznie w przypadku zagrożeń budynków mieszkalnych. - Z ulic wody to my mnie pompujemy, to leży w gestii miasta - powiedział Mirosław Wrzesiński. Rzecznik straży dodał, iż wskutek nawałnicy w czwartek i piątek strażacy w całym powiecie interweniowali też ponad 50 razy w związku z wiatrołomami.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1275 (29/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze