Reklama

Ponad 200 biogramów o łabiszynianach w Powstaniu Wielkopolskim. Historia pokazana w Wozowni (wideo + zdjęcia)

25/01/2024 13:45

Co prawda dokładna rocznica wyzwolenia Łabiszyna w czasie Powstania Wielkopolskiego przypada 11 stycznia, ale tegoroczne jej obchody są w tym mieście rozłożone na kilka wydarzeń i trwają praktycznie przez cały styczeń. W tym roku minęło już 105 lat od zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. Jedno z najistotniejszych wydarzeń w ramach obchodów rocznicowych miało miejsce w Wozowni, w środowy wieczór 24 stycznia. Pokazane zostały pamiątki po powstańcach i ich biogramy. Mówiono o planach na dalsze upamiętnianie Powstania Wielkopolskiego. Miłośnicy historii mogli posłuchać o tym, jak 105 lat temu wyzwolony został Łabiszyn.

24 stycznia w łabiszyńskiej Wozowni została otwarta wystawa Lokalni Bohaterowie Powstania Wielkopolskiego. Na tę ekspozycję składają się dokumenty, pamiątki i biogramy powstańców. Te biogramy to dzieło Piotra Szymanowskiego, który ustalił i opracował krótkie życiorysy ponad 200 powstańców wielkopolskich z Łabiszyna i okolic. W każdym biogramie znajduje się też opis bibliograficzny, na którym bazował autor tego unikatowego opracowania. W przyszłości wszystko może zostać wydane w formie albumu. Teraz można oddawać się lekturze biogramów na wydrukach upiętych w skoroszytach, które zostały zaprezentowane na wystawie w Wozowni. Co istotne, mrówcza praca Piotra Szymanowskiego w archiwach i bibliotekach nie dobiegła końca. Autor gromadzi kolejne nazwiska powstańców wielkopolskich z ziemi łabiszyńskiej.

 

Reklama

Miłośnicy historii lokalnej i potomkowie powstańców mogą przeglądać opracowane biogramy swoich przodków, którzy walczyli w Powstaniu Wielkopolskim fot. Karol Gapiński

 

POWSTAŃCY NA PATRONÓW SZKOŁY

Spotkanie w Wozowni z okazji wystawy poświęconej bohaterom Powstania Wielkopolskiego było też okazją do przypomnienia działalności upamiętniającej ten zwycięski zryw niepodległościowy, którą prowadzi łabiszyńskie koło Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego. O tych dokonaniach opowiedziała jego szefowa Ewa Leżoń. Jest ona również nauczycielką w Zespole Szkół w Łabiszynie. Przy okazji wyraziła więc nadzieję, że teraz będzie można powrócić do przygotowań i  uruchomienia procedur nadania tej placówce oświatowej imienia właśnie Powstańców Wielkopolskich. Na tym samym wernisażu taki scenariusz nakreślił również burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. Wszystko wskazuje więc na to, że wkrótce ZS w Łabiszynie będzie nosił imię Powstańców Wielkopolskich. Będzie się to musiało dokonać w drodze uchwały Rady Miejskiej.

Reklama

 

Maria Sikorska opowiedziała o wyzwoleniu Łabiszyna i o udziale miejscowych powstańców wielkopolskich w tym czynie. fot. Karol Gapiński

 

POWSTAŃCZY PLAN WYZWOLENIA ŁABISZYNA

Bardzo ciekawą prelekcję podczas tego wernisażu miała członkini TPPW w Łabiszynie, Maria Sikorska. Otóż na podstawie istniejących opracowań naukowych opowiedziała ona w sposób krótki i przejrzysty o okolicznościach wyzwolenia Łabiszyna w toku Powstania Wielkopolskiego. W dniach 9 i 10 stycznia 1919 r. niemiecki garnizon liczył 2 oficerów i 150 podoficerów i szeregowych, a także 18 koni. Mieli 110 bagnetów, 6 karabinów maszynowych i dużo amunicji do wszystkich rodzajów broni, którą dysponowali.

Reklama

Tymczasem powstańcy, a konkretnie Władysław Poczekaj z Pakości przygotowywał plan oswobodzenia Łabiszyna. Co prawda nie był on formalnie wyznaczony przez wyższe dowództwo powstania na dowódcę ataku na Łabiszyn, więc swoje plany, a następnie rozkazy uzgadniał on z komendantami oddziałów: barcińskiego i kruszwickiego, ponieważ to ci powstańcy wraz z kompanią pakoską mieli wyzwalać Łabiszyn. Przewodnim założeniem polskiego planu był zamiar zaskoczenia Niemców przez zajęcie wszystkich wylotów z Łabiszyna. Dlatego zdecydowano się na ryzykowny podział w sumie i tak dość słabych sił polskich na mniejsze grupki uderzeniowe.

Jednak dla powodzenia ataku na Łabiszyn nieodzowne było zaangażowanie jego polskich mieszkańców. Dawali oni informacje o rozmieszczeniu niemieckiej załogi w mieście. Ogromną role odegrali w tym zakresie tacy łabiszynianie, jak Tadeusz Fabian, major Jerzy Chrzanowski, który był współzałożycielem kompanii łabiszyńskiej i pierwszym jej dowódcą oraz miejscowy proboszcz, ks. Kłos.

Reklama

Trzy oddziały powstańcze, które podjęły atak na Niemców w Łabiszynie, idąc od zewnątrz, to były kompanie pakoska, barcińska i kruszwicka. W każdej grupie było po około 70-80 powstańców. Uzbrojenie mieli niejednolite. Rankiem 11 stycznia w Kani dokonano przegrupowania oddziału. Wybrano 35 żołnierzy z Łabiszyna i okolic, którzy dobrze znali teren. Dowódcą tej grupy został hallerczyk, sierżant sztabowy Jan Grabowski.

 

Koncert na pianinie zagrał Tomasz Gumiel z Akademii Muzycznej w Bydgoszczy fot. Karol Gapiński

Reklama

 

UDZIAŁ SKÓRZEWSKICH

Maria Sikorska opowiedziała uczestnikom spotkania w Wozowni także o udziale rodu Skórzewskich w Powstaniu Wielkopolskim. I tak młody wówczas hrabia Zygmunt Skórzewski był adiutantem płk. Kazimierza Grudzielskiego i w tej roli uczestniczył w w formowaniu 2. Dywizji Strzelców Wielkopolskich. Hrabia zlecił porucznikowi Tadeuszowi Fabianowi zorganizowanie ochotników, którzy 11 stycznia 1919 r. wzięli udział w wyzwoleniu Łabiszyna. Hrabia utrzymywał na swój koszt odziały wojskowe w obrębie swoich posiadłości, a także finansował leczenie rannych w powstańczym lazarecie, który z kolei zorganizowała jego matka, Maria Skórzewska.

Reklama

Co więcej, hrabina zorganizowała też miejscowy Czerwony Krzyż, także pralnię dla całego odcinka frontu północnego w Powstaniu Wielkopolskim, urządzała zbiórki na rzecz biednych rodzin, opatrywała rannych, zorganizowała kuchnię polową, w której wydano łącznie około 5 tys. obiadów, utrzymywała personel sztabu II odcinka frontu w Łabiszynie. W pewnym momencie walk nakazała też podnieść śluzy na Kanale Noteckim, zalewając przy tym uprawy należące do ordynacji Skórzewskich. Wszystko po to, aby powstrzymać niemiecką kontrofensywę.

 

Reklama

Piotr Szymanowski opracował ponad 200 biogramów powstańców wielkopolskich z Łabiszyna i okolic fot. Karol Gapiński

 

ŁABISZYNIANIE W WALCE O SWOJE MIASTO

W czasie samego wyzwolenia Łabiszyna, powstańcy z tego miasta i jego okolic zostali podzieleni na cztery grupy. Pierwszą z nich dowodził Franciszek Dziennik, a w jej składzie byli: Franciszek Błochowiak, Andrzej Rybczyński, Stanisław Kotyński, Jakub Wojciechowski, Franciszek Naszykowski i Andrzej Pliszka. Ich celem było zdobycie gorzelni i opanowanie młyna oraz likwidacja karabinów maszynowych w mieście.

Reklama

Drugą grupą dowodził sierżant Wawrzyniec Janowski a pod jego rozkazami byli: Antoni Janowski ze Smerzyna, Antoni Rybczyński, Jan Rybczyński, bracia Jan i Tadeusz Wilińscy, Władysław Barth, bracia Kazimierz i Franciszek Palkowie i Antoni Kiser. Za zadanie mieli opanować Stary Rynek i zlikwidować stanowisko karabinu maszynowego.

Trzecią grupą łabiszyńskich powstańców dowodził plutonowy Walerian Szczech, a pod jego rozkazami byli: Florian Trzaskowski, Antoni Safian, bracia Jan i Franciszek Stypczyńscy z Jabłowa, Franciszek Woś, Antoni Wudziński, Julian Murach, Józef Chlebowski i Stanisław Dolegała. Oni mieli postawione za cel zdobycie sztabu niemieckiego i odcięcie wrogowi odwrotu.

Reklama

Czwartą grupą dowodził Marian Kadow, a pod nim walczyli Franciszek i Feliks Kośmiderowie, Wincenty Sika i Jan Różański. Oni wraz z dużą grupą głównego oddziału mieli zawiązać walkę od strony przedmieścia. Wytypowany został jeszcze trzyosobowy zwiad, który miał rozpoznać sytuację u wroga w mieście. Jeden z tych zwiadowców, Stanisław Leis wpadł w ręce Niemców, którzy zaraz postawili go pod sąd polowy, gdzie zapadł wyrok - śmierć przez rozstrzelanie. Termin egzekucji był wyznaczony na 11 stycznia. Stanisław Leis przeżył, bo powstańcy uwolnili go na 2 godziny przed planowaną przez Niemców egzekucją.

Bezpośredni atak na niemieckie pozycje rozpoczął oddział Władysława Poczekaja. Atak miał charakter jednoczesny i okrążający. Kolejno padał niemieckie placówki obrony: pierwsza broniąca łabiszyńskiego dworu, następnie wylotu ul. Młyńskiej i Starego Rynku. Następnie unieszkodliwiono gniazda karabinów maszynowych przy śluzie na Noteci u wylotu ul. Poznańskiej. Idąca od Załachowa grupa uderzeniowa zajęła południowo - zachodnią część Łabiszyna, czyli Nowy Rynek i jego okolice

Reklama

Atak powstańców był bardzo skuteczny, bo tylko nielicznym Niemcom udało się uciec przez most na Noteci w kierunku Szubina. Około 70 niemieckich żołnierzy poddało się. Kilku Niemców zginęło, rannych jeńców było około 20. Powstańcy mieli tylko dwóch rannych i nikt z nich nie zginął podczas walki. Łabiszyn był wolny 11 stycznia 1919 r. około 15.00. ale oczywiście miejscowi powstańcy wraz z innymi żołnierzami Pałuk walczyli dalej, aż do 18 lutego 1919 r.

BITWA O ŁABISZYN OCZAMI EDMUNDA REINKE

Tyle o wyzwoleniu Łabiszyna przekazała w swojej prelekcji Maria Sikorska, ale ciekawe informacje o przebiegu bitwy o to miasto, niżej podpisany reporter Pałuk ma od 2009 r. z zapisków powstańca wielkopolskiego z Barcina Edmunda Reinkego. Zapiski te pokazała nam wtedy Stefania Szadłowska (obecnie już nieżyjąca), córka tegoż powstańca. Z tych zapisków wynika, że po polskiej stronie była w bitwie o Łabiszyn jedna ofiara, ale ów powstaniec najprawdopodobniej zginął wskutek przypadkowego wybuchu granatu, już po wyzwoleniu miasta. Inaczej też Edmund Reinke oszacowywał straty niemieckie.

Zacznijmy jednak od początku jego relacji z 10 i 11 stycznia 1919 r. Otóż Barcin był wolny od Niemców już od 4 stycznia. Barciński oddział utrzymywał kontakt z powstańcami w Pakości i w Łabiszynie, ale żeby usunąć zagrożenie odbicia Barcina przez Niemców, trzeba było oswobodzić Łabiszyn. Okazało się, że Niemcy z Łabiszyna przejawiają zainteresowanie także Żninem i nawet wypuszczają swe patrole w jego kierunku. Jednak wszędzie na wioskach małe patrole niemieckie były zagrożone, gdyż Polacy także śmiało wypuszczali swe oddziały poza miasto i rozbrajali napotykanych Niemców.

Kompania barcińska w Kani ustanowiła kilkunastoosobowy patrol powstańczy, gdyż była to najważniejsza dla Barcina placówka. Stąd mogło dojść do ataku Niemców z Łabiszyna i Bydgoszczy. Dwóch stałych kurierów na rowerach jeździło z Kani do Barcina. Co ciekawe, jednym z nich był Emil Voigt, Francuz, którego Niemcy jak wielu innych ludzi z drugiej strony barykady wykorzystywali w czasie wojny do niewolniczej pracy. Jak wspomina Edmund Reinke, Francuz był szczególnie dzielnym powstańcem barcińskim. Drugim kurierem był Rosjanin Jan Szczerbik, też niemiecki niewolnik w czasie wojny.

10 stycznia kurier francuski oraz powstaniec o nazwisku Tarczyński i brat Edmunda - Leon Reinke przyjechali do Barcina z informacją, że oddziały Niemców z Łabiszyna podjęły próbę odbicia Kani. 40 powstańców z Barcina wyszło zatem z odsieczą dla tej oddalonej o 4 km od miasta wsi.

Edmund Reinke dowodził osobiście 30-osobowym oddziałem, który zajął stanowiska za kopcami ziemniaków przy wiosce. W zabudowaniach Niemców nie było, wyszli oni już poza Kanię i strzelali także z szosy bydgoskiej. Edmund Reinke zostawił oddział pod opieką swego zastępcy i w piątkę polną drogą poszedł do pobliskiego Augustowa, żeby sprawdzić ruchy wycofujących się Niemców. Ci jednak uciekali do Łabiszyna. Franciszek Zieliński z Kani, który objął dowodzenie oddziałem barcińskim, nakazał marsz na Łabiszyn. Dotarło w tym czasie jeszcze więcej powstańców z Barcina. Jednak nie zdołano dopaść Niemców przed Łabiszynem, więc wszyscy wrócili do Barcina. Następnego dnia przewidywany był ogólny atak na Łabiszyn.

Do Barcina przybyło 40 powstańców z Pakości pod komendą Władysława Poczekaja. Mieli oni nawet 1 lekki karabin maszynowy (bo zdołali rozbroić Niemców jeszcze w Pakości). Ponadto do oddziału barcińskiego wrócili miejscowi żołnierze wcześniej oddelegowani do Inowrocławia. Stolica Kujaw Zachodnich była już bowiem niezagrożona. Ponadto przybyli żołnierze z Zalesia Barcińskiego, Mamlicza, Wapienna, Krotoszyna, Sadłogoszczy i innych wsi pod Barcinem.

 

Uczestnicy spotkania oklaskiwali i prelegentów i pianistę fot. Karol Gapiński

 

OKOLICZNI CHŁOPI CHWYTALI ZA WIDŁY I SZTACHETY OD PŁOTU

Pakoska kompania, idąc okrężną drogą, poprzecinała druty telefoniczne, a także obłożyła ładunkami most w Antoniewie. Dodatkowo pakoszczanie zatrzymali na moście 8-osobowy patrol niemiecki z amunicją i prowiantem. Barcinianie, będąc w Kani, wysłali do Łabiszyna przez Lubostroń 2 sekcje żołnierzy aby zaatakowały Niemców. Tymczasem od wschodu do Łabiszyna przybywał oddział powstańców z Kruszwicy. Edmund Reinke otrzymał rozkaz od ppor.Kazimierza Dratwińskiego, ażeby 1 pluton obsadził pole wzdłuż drogi w Ojrzanowie. Atak ze wszystkich stron na Łabiszyn miał nastąpić w południe. Z Ojrzanowa pluton Edmunda Reinke dotarł do cmentarza w Łabiszynie. Po drodze, jak relacjonował powstaniec z Barcina, okoliczni chłopi chwytali za widły, czy sztachety od płotu i przybiegali, aby pomóc żołnierzom w walce z Niemcami. Część żołnierzy przeszukała cmentarz, obawiając się pułapki niemieckiej ze strony cmentarnego wzgórza. Inni od razu ul. Młyńską (obecnie Mickiewicza) poszli na Stary Rynek. Niemcy wycofali się na śluzę między ul. Portową i ul. Poznańską.

Powstańcy z Łabiszyna wskazywali odsieczy, którędy wiodą najkorzystniejsze przejścia do miasta. Było to bardzo ważne, bo np. oddział Edmunda Reinke próbował atakować idąc od strony Starego Rynku uzbrojony w 2 karabiny maszynowe niemiecki punkt na moście przy śluzie od ul. Portowej (obecnie ul. 11 Stycznia dla upamiętnienia wyzwolenia Łabiszyna w 1919 r.). Ostrzał niemiecki był na tyle silny, że nie byli w stanie zdobyć tego posterunku. Dopiero powstaniec z Łabiszyna poprowadził kilku barcinian boczną uliczką (najprawdopodobniej chodziło o dzisiejszą ul. Parkową), dzięki czemu do jednej z kamienic weszli powstańcy: Jasiński i Wiśniewski, którzy z góry celnie ostrzelali stanowisko niemieckie. Niemcy zaczęli kryć się w sali Eberta (najprawdopodobniej chodziło tu o jedną z licznych restauracji w dawnym Łabiszynie). Z drugiej strony sali powstaniec Andrzej Rozpłochowski rzucił 2 granaty. Czterech Niemców zginęło.

Łącznie, jak wspominał Edmund Reinke, żołnierze z Barcina, Pakości, wspomagani przez kruszwiczan i miejscowych powstańców, zdobywając Łabiszyn zabrali do niewoli 40 nieprzyjaciół, 12 Niemców zginęło w walce, 36 zostało rannych. Z Polaków jeden został ranny, i jeden zginął - był to powstaniec z Pakości, niejaki Malak.

Zdobyto 8 ciężkich karabinów maszynowych i wiele lekkich karabinów. Doposażono nimi przede wszystkim powstańców z Łabiszyna oraz z innych oddziałów.

BĘDZIE TABLICA POWSTAŃCZA

Wróćmy jednak do wystawy biogramów w Wozowni. Prelekcja historyczna bowiem nie stanowiła jeszcze zakończenia tego wydarzenia. Otóż biogram najmłodszej uczestniczki Powstania Wielkopolskiego z ziemi łabiszyńskiej, Klary Słowińskiej odczytała harcerka Milena Meller. Spotkanie uświetnił koncert dra Tomasza Gumiela z Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, który zagrał na pianinie. Burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek zapowiedział, że obok kościoła pw. św. Mikołaja, przy wejściu na cmentarz zostanie ufundowana z budżetu gminy tablica, na której znajdą się nazwiska powstańców wielkopolskich, którzy wywodzili się z terenów obecnej gminy Łabiszyn.

Karol Gapiński

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości