Do burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego wpłynął kolejny wniosek o unieważnienie konkursu na dyrektora placówki oświatowej. Tym razem złożył go dyrektor Szkoły Podstawowej w Kołaczkowie Jacek Osiński, który przegrał konkurs z nauczycielem z Zespołu Szkół w Mycielewie Maciejem Lisowskim.
Przed tygodniem informowaliśmy o protestach płynących z Przedszkola nr 3 odnośnie konkursu na dyrektora tej placówki. 22 maja do burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego zostało skierowane z kolei pismo dyrektora Szkoły Podstawowej w Kołaczkowie Jacka Osińskiego z wnioskiem o unieważnienie konkursu na kandydata na stanowisko tejże szkoły, który odbył się 17 maja.
Jako argument przemawiający za unieważnieniem konkursu dyrektor wskazał fakt, iż w komisji konkursowej wzięła udział osoba, która nie była powołana do komisji żadnym zarządzeniem burmistrza, a więc, zdaniem wnioskującego, nie powinna się w niej znaleźć.
Komisję konkursową burmistrz Szubina powołał zarządzeniem z dnia 2 maja w sprawie powołania komisji konkursowej w celu przeprowadzenia konkursu na kandydata na stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej w Kołaczkowie, a jej skład zmienił zarządzeniem z 11 maja. Według tych zarządzeń w komisji konkursowej powinni zasiadać: przedstawiciele organu prowadzącego, czyli gminy - Marek Nowicki (przewodniczący), Ignacy Pogodziński, Mariusz Piotrkowski; przedstawiciele organu sprawującego nadzór pedagogiczny - Kazimierz Mikulski, Róża Śliwa-Wojtkowiak; przedstawiciel rady pedagogicznej Jolanta Masłowska; przedstawiciel rady rodziców Ewa Jahnke; przedstawiciele związków zawodowych - Renata Winter (WZZ Solidarność-Oświata) i Hanna Zawadzka-Pleszyńska (Związek Nauczycielstwa Polskiego).
Tymczasem na posiedzeniu komisji konkursowej nie pojawił się przedstawiciel kuratorium Kazimierz Mikulski. Jego miejsce nie pozostało jednak puste, z ramienia kuratorium pojawiła się bowiem inna osoba. - Nie wiadomo jednak, z jakiego tytułu zasiadła ona w komisji, bowiem nieznane jest zarządzenie burmistrza, które powoływałoby ją do składu komisji - stwierdza dyrektor Jacek Osiński. Dodaje jednocześnie, że powołanie do komisji nowej osoby nie było konieczne, gdyż według Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 8 kwietnia 2010 roku, komisja może pracować, jeżeli w posiedzeniu bierze udział co najmniej 2/3 jej członków, a więc 6 osób.
Dyrektor SP w Kołaczkowie uważa, iż pojawienie się w składzie komisji przedstawicielki kuratorium, która nie była powołana zarządzeniami burmistrza, było nieprawidłowością mającą wpływ na przebieg oraz wynik konkursu, co daje podstawy do jego unieważnienia. W ten sposób argumentuje też wniosek do burmistrza Szubina. - Z kuratorium dostaliśmy pismo, iż z powodu ważnych czynności służbowych na komisję konkursową z oficjalnym upoważnieniem z kuratorium przyjedzie inna osoba. Pismo wpłynęło do nas dzień przed konkursem po południu, więc trudno było wydać zarządzenie. Nazwisko nie powinno mieć znaczenia dla dyrektora na kandydata. Mógłby mieć pretensje, gdybyśmy kogoś do komisji nie powołali - wyjaśnia dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty i Rekreacji w Szubinie Marek Nowicki, a zarazem przewodniczący konkursowej komisji.
W związku z tym, że skład komisji konkursowej może ulec w każdej chwili zmianie, dyrektor Osiński ma wątpliwości co do celowości wydawanych przez burmistrza zarządzeń. - Dwa razy zmieniano skład komisji konkursowej zarządzeniami burmistrza. Po co, skoro w dniu konkursu skład komisji był inny, po co zarządzenia? - pyta dyrektor. Dodaje przy tym, że ostatnie zarządzenie (z Kazimierzem Mikulskim w składzie komisji) na stronie szubińskiego Biuletynu Informacji Publicznej pojawiło się 16 maja o godz. 1853 , a konkurs był dnia następnego.
Z kuratorium w zastępstwie Kazimierza Mikulskiego do komisji została powołana Anna Koziołkiewicz. - Staramy się, aby takie sytuacje się nie zdarzały, ale w tym roku jest bardzo dużo konkursów, uroczystości, wystawiania ocen i zdarza się, że terminy się nakładają. W tym przypadku pan Mikulski musiał pilnie wyjechać do Warszawy w sprawie wdrażanego właśnie w wielu szkołach programu „Cyfrowa szkoła” - wyjaśnia Jolanta Metkowska, dyrektor wydziału wspomagania edukacji z kuratorium oświaty w Bydgoszczy. Na pytanie, czy w takiej sytuacji konieczne jest wysyłanie zastępcy w ostatniej chwili, co może rodzić wątpliwości, odpowiedziała, ze kuratorium jako organ nadzorujący chce mieć jednak w komisji dwóch przedstawicieli, którzy czasem mogą mieć rożne spojrzenie i zadawać inne pytania kandydatom na dyrektorów.
W tej ostatniej kwestii dyrektor Jacek Osiński też ma wątpliwości. Zwraca bowiem uwagę na dziwny, jego zdaniem, przebieg rozmowy konkursowej, w której brał udział jako kandydat na dyrektora. - Ze strony drugiej osoby z kuratorium padł pod moim adresem zarzut, że mówię o dotychczasowych dokonaniach, a nie przedstawiam koncepcji pracy na kolejne lata i poprawy wyników egzaminów zewnętrznych, czyli sprawdzianu szóstoklasisty, podczas gdy chwilę wcześniej przez kilka minut o tym mówiłem. Na tej podstawie dochodzi do wniosku, że przedstawicielka kuratorium w ogóle go nie słuchała i opierała się wyłącznie na informacjach zawartych w piśmie, w którym zgłosił burmistrzowi swoją kandydaturę do konkursu. Podkreśla zarazem, że było to jedyne pytanie, jakie komisja mu zadała podczas konkursowej rozmowy.
Sprawy zapewne by nie było, gdyby nie fakt, że dotychczasowy dyrektor przegrał jednym głosem (4:5). Stąd też jego wniosek odnośnie unieważnienia konkursu podważający powołanie nowego członka komisji z kuratorium. Co prawda głosowanie jest tajne, ale powszechnie wiadomo, że owa tajność jest iluzoryczna i już następnego dnia po konkursie wszyscy zainteresowani wiedzą, kto z komisji jak głosował. Oczywiście, gdy jest jeden kandydat nie ma to większego znaczenia, ale w przypadku przystąpienia do konkursu innych kandydatów, a tak było w omawianym przypadku (oprócz wspomnianych wyżej do konkursu przystąpiły jeszcze dwie osoby), sprawa budzi emocje. Tym bardziej, że pozostali kandydaci nie otrzymali żadnego głosu.
Co ciekawe, Maciej Lisowski, który jest obecnie nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół w Mycielewie (gm. Kcynia), w tym roku wygrał już jeden konkurs. 27 kwietnia został wybrany na dyrektora Szkoły Podstawowej nr 28 na bydgoskich Kapuściskach. Wybór ten wywołał wiele kontrowersji i głośne protesty ze strony rodziców, opowiadających się za dotychczasowym dyrektorem Dariuszem Prekopem. Ostatecznie, po wyborze na dyrektora w Kołaczkowie, Maciej Lisowski zrezygnował z tamtego stanowiska.
Wybór ten także w szubińskim środowisku oświatowym wywołał duże zdziwienie. Jacek Osiński jest bowiem osobą powszechnie szanowaną. Funkcję dyrektora w Kołaczkowie pełni już prawie 20 lat i przy wsparciu lokalnej społeczności poczynił duże zasługi dla rozwoju szkoły. Dokończył jej budowę i rozwinął bazę dydaktyczną. W tym czasie dwukrotnie był też wyróżniony nagrodą burmistrza Szubina. Sam dyrektor nie ukrywa żalu, że po tylu latach w taki właśnie sposób podziękowano mu za pracę.
Warto też nadmienić, że w tym tygodniu nadeszły wyniki sprawdzianu szóstoklasistów, w których Szkoła Podstawowa w Kołaczkowie uzyskała najwyższy wynik w gminie Szubin, a nawet w całym powiecie nakielskim. Wynik ten był zarazem wyższy niż średni wynik w województwie kujawsko-pomorskim i w skali całego kraju.
Zdaniem Jacka Osińskiego, właśnie słabe wyniki sprawdzianu zewnętrznego w ostatnich latach miały być głównym powodem, że nie został wybrany na kolejną kadencję. Tegoroczne osiągniecie uczniów z Kołaczkowa dowiodło, że program naprawczy, wdrażany przez dyrektora w tym zakresie, przyniósł oczekiwany efekt. Zdaje się jednak, że - nieszczęśliwie dla dyrektora - wyniki sprawdzianu nadeszły zbyt późno.
Z Kołaczkowa w sprawie unieważnienia konkursu popłynęły do Szubina także wnioski ze strony rady rodziców i rady pedagogicznej, które zostały skierowane do burmistrza, przewodniczącego Rady Miejskiej i komisji oświaty.
Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1059 (22/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze