Zdaniem Józefa Waźbińskiego przyroda odda czas stracony z uwagi na długą zimę. „Natura swoje zrobi, byleby człowiek zrobił to, co do niego należy” - twierdzi rolnik.
fot. Remigiusz Konieczka
Oziminy, wiosna, prace, Pałuki, rolnictwo, zboża
Przyszła wiosna - prace ruszyły
Na Pałuki przyszła wiosna nie tylko z nazwy, ale i z aury. Wiosenne promienie słońca stopiły ostatni leżący na polach śnieg. W ubiegłym roku po zimie zboża się nie odrodziły. Jak było w roku obecnym?
Z tym pytaniem zwróciliśmy się do rolnika ze Żnina Józefa Waźbińskiego. Powiedział, że co prawda zima była długa, ale nie poczyniła takich szkód jak ubiegłoroczna. Tamta była krótsza, ale bardziej ostra i brak pokrywy śnieżnej spowodował straty w zbożach. W tym roku, kiedy przyszedł mróz, na polach była pokrywa śnieżna i oziminy lepiej zniosły niskie temperatury.
Jedyny problem, jaki mają rolnicy, to opóźnienia w pracy, bo w jednym terminie skumulowało się nawożenie i wiosenne zasiewy.
- Jeśli natura nie pozwala, to nie można robić nic na siłę, ale jeśli można i człowiek daje sobie czas, to natura jest bezwzględna i straconego czasu nie odda. Bóg wybacza zawsze, człowiek czasem, a przyroda nigdy. Jeśli sama się spóźni, to potem odda ten czas, ale człowiek nie może przegapić odpowiedniego momentu - mówi rolnik. - Były lata, że wszystko tak szybko ruszyło, że wydawało się, że będziemy zbierać dwa razy. Przyszły chłody, przymrozki i wszystko się odbyło zgodnie z kalendarzem przyrodniczym.
I teraz właśnie ten moment nadszedł. W tej chwili rolnicy już nawożą. Józef Waźbiński pierwszy nawóz dał pod rzepak prawie półtora miesiąca temu. Teraz nawiózł drugi raz rzepak. Nawiózł też pierwszy raz zboże ozime, a mianowicie pszenicę i pszenżyto. Pierwsza dawka nawozowa to 60 kg czystego azotu.
- Ten sezon jest krótszy. Być może, by pomóc roślinom w wegetacji, trzeba będzie dać jeszcze odżywki. Zależy też od tego, jaki będzie układ pogodowy. Tutaj trzeba być po prostu czujnym, by roślinom dać wszystko, co niezbędne w rozwoju - mówi Józef Waźbiński.
Ten tydzień to w jego gospodarstwie również wiosenne siewy zbóż, głownie jęczmienia oraz buraków. Zdaniem rolnika, nie należy bać się opóźnienia, bo natura odda to, co zabrała w postaci długiej zimy.
- Ten zawód uczy pokory. Jeśli ktoś lekceważy prawa natury i pokory wobec niej nie zachowa, to będzie miał problemy i z zawodu wyleci. W ubiegłym roku mieliśmy taką sytuację, że zastanawialiśmy się po przemarznięciach, czym to obsiać. Oczywiście nakłady ponieśliśmy, ale potem się okazało, że rok był urodzajny na wszystko. Na razie wszystko idzie ku dobremu. Natura nie wyrządziła tylu szkód, co w zeszłym roku, a parafrazując słowa Młynarskiego mógłbym powiedzieć: „Róbmy swoje”.
Józefa Błajet z Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej powiedziała nam, że ruch na polach jest widoczny, ale opóźnienie w stosunku do tego, co było w latach poprzednich, wynosi około 10 dni. Co prawda rolnicy powinni być już po zasiewach wiosennych, ale ogólnie wygląda to dobrze, bo zima nie poczyniła takich szkód jak rok temu.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1105 (16/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze