Reklama

Przywraca blask starym fotografiom

Pasje
     Przywraca blask starym fotografiom
     Jak sam mówi, musi czymś wypełnić wolny czas na emeryturze. Stąd wzięło się jego hobby - oczyszczanie i kolorowanie starych zdjęć.

 

     Roman Tadych mieszka w Kcyni, apochodzi z Osia nad Notecią. Przez 30 lat pracował  na PKP jako elektromechanik. Od 7 lat jest na emeryturze. Wraz z żoną opiekują się niepełnosprawną córką. W czasie wolnym siada przed komputerem i zatraca się w świecie starych fotografii.

     - Wzięło się to z chęci wypełnienie wolnego czasu. Czasami trzeba oderwać się od rzeczywistości - mówi Roman Tadych.
     Do zainteresowania się starą fotografią zachęcił go sentyment do rodzinnej miejscowości - Osieka nad Notecią. Zaczął szukać i zbierać kopie starych fotografii. Później rozpoczął kolekcjonowanie wszystkiego, co mógł na temat Kcyni.
     Pierwsze zdjęcie, jakie odnowił i pomalował, przedstawiało jego babcię.
     - Miała wtedy 18 lat. Zdjęcie było robione w latach 1914-1915. W komputerze je oczyściłem i pokolorowałem. Okazało się później, że na strychu znajdował się kawałek materiału z sukni, jaką babcia miała na zdjęciu. Nieświadomy tego na zdjęciu do zabarwienia sukni użyłem takiego samego koloru, jaki miała w rzeczywistości - mówi kcynianin.
     Taki był początek. Później pan Roman zabrał się za kolorowanie kolejnych pamiątek rodzinnych. Jednocześnie nadawał nowego wyrazu zdjęciom starego Osia nad Notecią.

Reklama
Roman Tadych oddaje się kolorowaniu starych zdjęć
          fot. Remigiusz Konieczka

     - Od ponad 30 lat mieszkam w Kcyni. Zawsze mnie ciekawiło, kto postawił dany dom i jaka jest jego historia. Skończyłem technikum kolejowe w Bydgoszczy. Pani profesor od historii mówiła, że historii nie można się uczyć na pamięć, a trzeba umieć jej poszukać. Kilka lat temu dostałem płytę od jednego znajomego ze Szwecji. Były na niej stare widoki Kcyni od tysiąc osiemset któregoś roku. Niektóre były poniszczone. Przy pomocy programu komputerowego zacząłem je naprawiać. Program pomógł w usuwaniu plam, ubytków i zagięć. Później je pokolorowałem. Całość odesłałem do Szwecji. Znajomy zapytał mi się, skąd ja mam takie fotografie. Odpowiedziałem mu, że ja to wykonałem - powiedział Roman Tadych.
     Jego praca nie zaczyna się jednak od kolorowania fotografii. Nie zaczyna się również od poprawiania oryginału w komputerze: - Najpierw nauczyłem się malować w komputerze, w najprostszym programie do rysowania dla dzieci. Uczyłem się używać  pędzla, szpatułki, czy gumki do mazania. Podczas drugiego etapu nauczyłem się rozpoznawać rzeczy na starych fotografiach. Jak wyglądała cegła, szczegóły ubiorów, a także rośliny.
     Po otrzymaniu zdjęcia mieszkaniec Kcyni szuka informacji na temat ówczesnego sposobu malowania budynków, ubierania się, na temat barwy i broni itp.
     - Przed kolorowaniem zdjęcia dworca w Kcyni musiałem dowiedzieć się, jak malowano w tamtych czasach wagony. Szukałem w Internecie, jakie mundury nosili żołnierze, jakie mieli karabiny. Informację czerpię z Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej i z Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej. Rozmawiam z mieszkańcami. Poznaję historię kościoła. Szczególnie kościoła ewangelickiego w Kcyni, który został rozebrany w latach 60. Staram się w maksymalny sposób przybliżyć sobie wiadomości, które zostały - mówi Roman Tadych. - Ta praca, to typowa dłubanina i poprawianie szczegółów z mikronową dokładnością.
     Kcynianin powiedział, że również stare fotografie były różne i nie każdą łatwo da się poprawić i pokolorować, bowiem już sto lat temu fotografie wykonywane były różnymi technikami.
     - Na początku wykonywane były na szklanych płytkach, a potem nastała błona. Nie wszystkie zdjęcia da się zregenerować. Miałem fotografię z 1884 roku przedstawiającą straż pożarną. To zdjęcie dla programu komputerowego nie istniało. Okazało się, że płytka była specjalnie sygnowana - wyjaśnia Roman Tadych. - Najdłużej pracowałem nad poprawieniem i pokolorowaniem zdjęcia kcyńskiego parku. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta. Sporo natrudziłem się jednak przy poprawianiu tafli stawku, bo chciałem w maksymalny sposób odwzorować odbicia. Zajęło mi to pół roku, ale pracując po dwie, trzy godziny dziennie. Żeby wyeliminować zniszczenia pracuję na czarno-białym zdjęciu, podkręcam kontrast tak, aby były one wyraźne i widoczne. Po ich usunięciu likwiduję ubytki. Ta praca polega również na takim małym oszukiwaniu. Jak na zdjęciu są ubytki, to trzeba je czymś zapełnić, więc pobiera się z innej części i wkleja w zniszczone miejsce. Trzeba to zrobić tak, aby nie rzucało się w oczy. Kolorowanie, to już sprawa innego programu, przeznaczonego tylko do tego.
     Roman Tadych posiada bogatą kolekcję pokolorowanych fotografii swojej rodziny, Osia nad Notecią, czy Kcyni. W przypadku tej ostatniej miejscowości sporą grupę stanowią zdjęcia Kcyni z czasów okupacji z żołnierzami Wehrmachtu. Ciekawe są również fotografie przedstawiające wygląd budynków sakralnych, a w szczególności nieistniejącego już dziś kościoła ewangelickiego (w tym miejscu została wybudowana hala sportowa). Swoimi zbiorami próbował zainteresować kcyńskie jednostki kulturalne. Na razie, jak mówi, bez skutku. Swoich pokolorowanych fotografii nie chowa do szuflady. Oryginały i wersje kolorowe ma w swoim komputerze.
     - Rozsyłam po znajomych. Historii nie należy zamykać w szafach, czy chomikować. Trzeba ją propagować. Zdjęcie, które panu przesłałem  pokaże pan innym osobom, te powiedzą kolejnym i ta historia nie zginie - mówi Roman Tadych.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 893 (12/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości