Reklama

Pytanie o zarobek na węglu

Po obniżce ceny węgla, która zaczęła obowiązywać od 19 kwietnia jeden z mieszkańców gm. Janowiec Wlkp. zadzwonił do naszej redakcji z pytaniem, jak to się dzieje, że na początku gmina sprzedawała rządowy surowiec za kwotę 2.000 zł za tonę i już wtedy przedsiębiorcy mówili kupującym, że nie mają żadnego zysku z dystrybucji. Później opłacało im się to za 1.850 zł, a teraz 1.600 zł. - Burmistrz dokłada ze swojej pensji? - usłyszeliśmy po drugiej stronie słuchawki pytanie.

Od czasu, kiedy gmina Janowiec Wlkp. zdecydowała się na obniżenie ceny węgla sprzedawanego na preferencyjnych warunkach z 1.850 do 1.600 zł, ze składów ubyła blisko połowa zgromadzonego w nich zapotrzebowania. Aktualnie do rozdysponowania pozostały już tylko 23 tony orzecha.

Po obniżce ceny węgla, która zaczęła obowiązywać od 19 kwietnia jeden z mieszkańców gm. Janowiec Wlkp. zadzwonił do naszej redakcji z pytaniem, jak to się dzieje, że na początku gmina sprzedawała rządowy surowiec za kwotę 2.000 zł za tonę i już wtedy przedsiębiorcy mówili kupującym, że nie mają żadnego zysku z dystrybucji. Później opłacało im się to za 1.850 zł, a teraz 1.600 zł. - Burmistrz dokłada ze swojej pensji? - usłyszeliśmy po drugiej stronie słuchawki. Wątpliwości czytelnika skierowaliśmy do Leszka Grzeczki. - Gmina i współpracujący przedsiębiorcy po pierwsze reagują na to, co dzieje się na rynku węglowym, a po drugie chcą pozbyć się węgla, który został. Z ceny 2.000 zł, z nadwyżki 500 zł za każdą sprzedaną tonę, 480 zł szło do firmy, a 20 zł pozostawało w urzędzie na koszty obsługi systemu. Po obniżkach nadwyżka w całości 350/100 zł trafia do przedsiębiorców, którzy z tych środków zarobionych muszą zapłacić podatek, pracowników i zapewnić transport - odpowiedział burmistrz Janowca.

Kontynuując ten wątek, zapytaliśmy włodarza czy już na samym początku nie można było pokusić się o ustalenie z przedsiębiorcami ceny końcowej na niższym poziomie? Na taki krok zdecydowała się m.in. gmina Kcynia, gdzie cena węgla niezmiennie wynosi 1.850 zł za tonę i była jedną z najniższych w regionie. Odpowiadając na pytanie Leszek Grzeczka ponownie wyliczył koszty, które ponoszą przedsiębiorcy w związku z przewozem surowca, podatkiem, utrzymaniem pracowników i infrastruktury. - Muszą mieć też zysk, wszak to istota działalności gospodarczej - dodał.

Skontaktowaliśmy się z jedną z lokalnych firm współpracujących z gminą w zakresie dystrybucji węgla, chcąc dowiedzieć się jakie realne zyski osiągnęła, zajmując się pośrednictwem. Właściciel przedsiębiorstwa handlowo-usługowego Lukmasz z Juncewa - Łukasz Maciuba oszacował, że kiedy rządowy węgiel sprzedawany był za 2.000 zł, dystrybutorzy zarabiali od 200 do maksymalnie 300 zł na tonie sprzedanego surowca. Dzisiaj, kiedy cena spadła do 1.600 zł - wychodzą na zero. - Chcemy za symboliczną złotówkę oddać węgiel ludziom, żeby nie zalegał na składach, żeby mieszkańcy zrobili sobie zapasy. Nie ma żadnej wiedzy, jak ceny będą wyglądały za kilka miesięcy. Mówi się, że będą wyższe - podsumował. Przedsiębiorcy obawiają się również o to, że dłuższe składowanie rządowego węgla spowoduje utratę przez niego wilgotności, a co za tym idzie zmniejszenie tonażu.

W sprawie chęci zakupu węgla przez osoby do tego uprawnione, tzn. te, które do tej pory nie wykorzystały przysługującego im limitu (3 tony), a wcześnie otrzymały tzw. dodatek węglowy - cały czas można kontaktować się z Urzędem Miejskim. Dobrą wiadomością jest również fakt, że 27 kwietnia prezydent podpisał nowelizację ustawy, wydłużającą sprzedaż surowca na preferencyjnych warunkach do 31 lipca, wnioskowanie o jego zakup do 30 czerwca i nabywanie paliwa przez gospodarstwa domowe bez określonych wcześniej limitów. Samorządy czekają jeszcze na publikację noweli i jej oficjalne wejście w życie.

fot. Justyna Kulpińska

Justyna Kulpińska

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości