Reklama

Radny Wierzchosławski w tangu Anawa

Co jest możliwe, to możliwe
    Radny Wierzchosławski w tangu Anawa
    Naruszeniem granic zdrowego rozsądku nazwał radny Krzysztof Wierzchosławski część inwestycji zapisanych w planach odnowy miejscowości. Jego zdaniem, nie można zapisywać tego, co nigdy nie będzie zrealizowane. Większość radnych była jednak zdania, że plany winny być jak najszersze. Sołtysi wyniki głosowań nagrodzili oklaskami.

Sołtysi, którzy przysłuchiwali się debacie, wyrażali swoją dezaprobatę dla argumentów przytaczanych przez Krzysztofa Wierzchosławskiego    
     fot. Remigiusz Konieczka

    Plany odnowy miejscowości na terenie gminy Żnin przygotowali mieszkańcy Sielca, Słębowa, Słabomierza, Cerekwicy, Uścikowa, Dochanowa i Skarbienic. Krzysztof Wierzchosławski obliczył, że wszystkie inwestycje zgłoszone przez mieszkańców tych wsi opiewają na sumę 44 mln zł, a większość inwestycji ma wykonać Urząd Miejski w Żninie.
    - Plany mogą być ambitne, ale w granicach zdrowego rozsądku. Uścikowo, 180-osobowa wieś planuje inwestycje za 7,5 miliona złotych. Trzeba zejść na ziemię. Jak uchwalimy te plany, to ktoś z kogoś będzie się śmiał. Albo mieszkańcy z radnych, albo radni z mieszkańców. To jest pomieszanie pojęć i oczekiwań. W Słębowie ma zostać wybudowana sala za 3,5 mln zł i stacja uzdatniania wody. Wieś nie ma kompetencji do tego, aby ubiegać się o takie pieniądze. Dajemy ludziom nadzieję, a trzeba odpowiedzieć publicznie, że to jest nierealne. Będziemy w niedługim czasie mieli wysokie kredyty do spłacenia - mówił na sesji Krzysztof Wierzchosławski.
    Żaden z radnych nie przyznał mu racji. Piotr Horka powiedział, że bez wpisania inwestycji do planu, nie będzie możliwe dofinansowanie. Lucjan Adamus dodał, że nie można mieszkańcom wsi zamykać drogi do zdobycia środków. Zdaniem Adama Milejczaka, to właśnie społeczność wiejska wie, co jest najbardziej potrzebne dla danej miejscowości. A radny Robert Szafrański stwierdził, iż dobro wsi jest dobrem gminy.

  Małgorzata Brzykcy, biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu: - Opracowanie i przyjęcie – najpierw na wiejskim zebraniu mieszkańców, następnie przez radę gminy - planu odnowy danej miejscowości jest warunkiem obligatoryjnym w staraniu się o pieniądze z działania „Odnowa i rozwój wsi”, w ramach osi 3. Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013. W przypadku chęci aplikowania o fundusze unijne z innych działań czy programów plan taki nie jest obligatoryjny, niezbędny, a może stanowić jedynie pewnego rodzaju strategię czy wskazanie priorytetów do realizacji w danej miejscowości. Opracowując więc plan odnowy miejscowości, który ma służyć pozyskiwaniu pieniędzy z „Odnowy i rozwoju wsi”, należałoby więc zawrzeć w nim tego typu przedsięwzięcia, które wpiszą się w zadania finansowane w ramach tego działania - czyli inwestycje służące aktywizacji społeczności lokalnej, w okresie co najmniej 7 lat od dnia przyjęcia planu odnowy miejscowości. To od gminy i mieszkańców zależy, jakie inwestycje zawrą w planie odnowy danej miejscowości. Mieszkańcy i gmina powinni jednak odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: która z inwestycji najbardziej przyczyni się do aktywizacji lokalnej społeczności? Bo takie właśnie inwestycje powinny być priorytetami w planie odnowy miejscowości.         (rk)

    Przewodniczący Rady Osiedla nr 2 Ireneusz Starczewski powiedział, że plany winny być jak najszersze. - Co roku składamy burmistrzowi listę 30 rzeczy do zrobienia. Cieszymy się z tego, jak 3 lub 4 zostaną zrealizowane. Wiemy, że gmina ma też inne rzeczy do zrobienia - powiedział gospodarz osiedla bloków wielorodzinnych.
    - Czy to jest koncert życzeń? Jeśli wieś chce inwestycji, to dobrze, ale nie przez plan odnowy miejscowości. Dajecie ludziom fałszywą nadzieję. Czy ktoś tu robi sobie kampanię wyborczą? Nie mogę przyjąć części tych planów, bo tym samym oszukałbym mieszkańców - zadeklarował Krzysztof Wierzchosławski.
    Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział, że gmina będzie robić to, na co będzie ją stać. Liczy, że na część inwestycji uda się uzyskać dofinansowanie. - Nie możemy blokować pomysłów. To jest plan sołectwa i trudno ingerować w wizję mieszkańców - mówił burmistrz.
    - Myli się plan odnowy wsi z planem inwestycyjnym Urzędu - upierał się Krzysztof Wierzchosławski.
Ryszard Ulatowski, główny specjalista z wydziału rozwoju, promocji i spraw społecznych powiedział po sesji, że brak planu odnowy wsi, to jednocześnie zamykanie się mieszkańców przed możliwością rozwiązania problemów. - Kiedy przeglądałem protokoły z zebrań sołeckich, to zauważyłem, że były tam wpisane głównie plany w postaci dostawienia koszy na śmieci, czy naprawa 1 kilometra drogi. Czy to jest szczyt aspiracji tych mieszkańców? Należy zakładać rozwój. Czy mieszkańcy mają zostać na etapie koszy na śmieci? Są problemy do rozwiązania. Jeżeli nie będzie planu, to nie będzie można rozwiązać problemu. Życie pokazuje, że rzeczy niemożliwe stają się możliwe i dlatego plany odnowy powinny uwzględniać jak najszersze inwestycje - powiedział Ryszard Ulatowski.
Radni jednogłośnie przyjęli plany odnowy miejscowości Słabomierz, Sulinowo, Cerekwica, Dochanowo i Skarbienice. W głosowaniu nad planami Słębowa i Uścikowa jeden radny wstrzymał się od głosu. Był nim Krzysztof Wierzchosławski.
    Sołtysi nagradzali brawami wypowiedzi tych rajców, którzy bronili planów odnowy ich miejscowości. Zachowanie Krzysztofa Wierzchosławskiego zbulwersowało ich. - Powinien pomagać, a nie przeszkadzać - mówili.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 868 (40/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości