Reklama

Rezygnują z podwyżek

Żnin, szpital, pracownicy, podwyżki, rezygnacja
     Rezygnują z podwyżek
     Przedwczoraj (11 marca) pracownicy żnińskiego szpitala, którzy otrzymali podwyżki od ówczesnego p.o. dyrektora Ignacego Goca, zrzekli się ich. Przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych przyznanie podwyżek wybrańcom uważa za skandal. Dyrektor Roman Cieślewicz nie chciał nam podać uzasadnienia rezygnacji z podwyżek.

     Geneza kontrowersyjnych podwyżek w żnińskim szpitalu, przyznawanych uznaniowo, sięga grudnia ub.r., kiedy to ówczesny dyrektor Zdzisław Bąk 12 osobom podwyższył pensje o 100 zł brutto. Jeden z pracowników szpitala zdradził nam, że podwyżki otrzymały niektóre pielęgniarki oraz technicy, czyli osoby ze średnim wykształceniem. Nasz rozmówca uważa, że dyrektor Bąk podjął decyzję o podwyżkach dla 12 osób bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Chcieliśmy zapytać Zdzisława Bąka, czym kierował się przyznając podwyżkę zaledwie 12 pracownikom. Nie udało nam się jednak z nim skontaktować.
     KOLEJNE WYRÓŻNIONE
    
Kolejna faza podwyżek miała miejsce w żnińskim szpitalu w styczniu br. Tym razem w gronie szczęśliwców znalazły się cztery osoby: pielęgniarka oddziałowa z oddziału dziecięcego, odchodząca na emeryturę, pielęgniarka oddziałowa z oddziału wewnętrznego, naczelna pielęgniarka oraz główna księgowa. Decyzję o podwyżce dla wspomnianych osób podjął ówczesny p.o. dyrektora szpitala Ignacy Goc.
     - Główna księgowa otrzymała wyrównanie w związku z uzyskaniem tytułu magistra, naczelna pielęgniarka w związku z uzyskaniem specjalizacji z ochrony służby zdrowia, pielęgniarka oddziałowa z oddziału wewnętrznego za skończenie studiów wyższych oraz prowadzenie największego oddziału szpitala, a pielęgniarka oddziałowa z oddziału dziecięcego w związku z przejściem na emeryturę. Te osoby pomagały mi w wielu sprawach, dotyczących zarządzania szpitalem pod dłuższą nieobecność dyrektora Bąka. Pielęgniarka oddziałowa oddziału wewnętrznego otrzymała podwyżkę 100 zł brutto, a pozostałe osoby 300 zł brutto. Główna księgowa i naczelna pielęgniarka otrzymały wyrównanie pensji do tego poziomu, co w innych sąsiednich małych szpitalach - uzasadnia swoją decyzję Ignacy Goc.
     Były p.o. dyrektora dodał ponadto, że głównej księgowej przybyło obowiązków.
     - W związku z przejęciem przez księgowość obliczania kosztów oraz ZUS nastąpiła redukcja dwóch etatów w administracji szpitala. Pracę pań z administracji, zajmujących się obliczaniem kosztów szpitalnych i ZUS, przejęła główna księgowa - wyjaśnia Ignacy Goc.
     Dyrektor Roman Cieślewicz: - Na zwolnienie jednej z tych osób związki się nie zgodziły, a druga z pań, która obliczała ZUS, została zwolniona. W sumie to zwolniła się na własną prośbę, więc nie było żadnych zwolnień.
     OSŁABIENIE ZWIĄZKÓW
    
Przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych Bożena Wachowiak w ogóle nie wiedziała o przyznanych podwyżkach. Dodaje, że żadne związki o sprawie nic nie wiedziały.
     - Pracownicy są bardzo zbulwersowani tymi podwyżkami. W dzisiejszych czasach, kiedy jest niższy kontrakt, w dobie, gdy nie ma pieniędzy na paliwo, uruchomienie karetki, która stoi, leki dla chorych, uregulowanie zaległości dla pracowników, gdy zwodzi się pracowników prosząc, by pielęgniarki pracowały za głodne pensje, za wynagrodzenie niższe niż sprzątaczki, przyznawanie niektórym osobom horrendalnej podwyżki płac jest robione z ogromnym niesmakiem. Jest to skandaliczne, żeby wyróżniać niektóre osoby. Za jaką pracę? Czy te osoby, które wydawały decyzje o podwyżkach płac, zdają sobie sprawę, jaką krzywdę wyrządziły pozostałej części załogi? Czy pozostali nic nie robią? Wszelkie procedury medyczne są wypracowywane rękami pielęgniarek i położnych - nie kryje emocji Bożena Wachowiak.
     W opinii przewodniczącej związku zawodowego pielęgniarek i położnych, przyznanie podwyżek wybranym osobom miało zasiać w załodze ziarenko niezgody.
     - Większość pracowników, jeśli logicznie myśli, nie będzie miała za złe tego tym osobom, że otrzymały podwyżki. Jednak jeśli jedni przywódcy związkowi dostali podwyżkę, a inni nie, to ma to na celu osłabienie związków w szpitalu. To potwarz dla związkowców - dodaje Bożena Wachowiak.
     CHICHOT CIEŚLEWICZA
    
Pałuki z wiarygodnych źródeł dowiedziały się, że przedwczoraj dyrektor Cieślewicz spotkał się w swoim gabinecie z osobami, które otrzymały podwyżki od Ignacego Goca. Po kilku minutach rozmowy kobiety zrezygnowały z podwyżek. Nasz rozmówca dodał, że pracownice szpitala zrezygnowały z podwyżek z własnej inicjatywy, nie zaś po sugestiach ze strony dyrektora.
     Tuż po spotkaniu z pracownicami Roman Cieślewicz skontaktował się z reporterem Pałuk i przekonywał, by w tekście znalazła się poniższa informacja: W związku z tym, że głośno mówi się o podwyżkach, które otrzymali pracownicy, proszę, by w artykule zamieścił pan informację, że dzisiaj (11 marca - am) ci pracownicy, którzy otrzymali podwyżki od dyrektora Goca zrezygnowali sami z tych podwyżek.
     Po 17:00 skontaktowaliśmy się z Romanem Cieślewiczem, by zapytać, jak pracownice uzasadniły swą rezygnację z podwyżek. Na nasze pytanie dyrektor zareagował śmiechem. - Cha, cha, cha - odpowiedział dyrektor Cieślewicz, po czym wyłączył telefon.
     Naczelna pielęgniarka Anna Słomkowska, która otrzymała w styczniu podwyżkę od Ignacego Goca, przyznaje, że osobiście z niej zrezygnowała. Nie wie, czy uczyniły to trzy pozostałe pracownice. Nie chce też powiedzieć, czym jej decyzja została podyktowana. - Nie chciałabym żadnych tekstów na ten temat w prasie. Nie chcę tego komentować - powiedziała Anna Słomkowska.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 577 (10/2003)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości