Rodzice przedszkolaków w Gorzycach nie mają pretensji do nauczycielki za to, że dopuściła ona do wyciągnięcia przez pięciolatka z jej torebki kluczyków samochodowych, dzięki czemu niesforny pięciolatek dostał się do samochodu i go uruchomił.
Tydzień temu informowaliśmy o pięciolatku w Gorzycach, który w trakcie zajęć ruchowych na terenie tamtejszej szkoły dostał się do sali zajęć wychowania przedszkolnego i wyciągnął z torby nauczycielki jej kluczyki do samochodu, by następnie wejść do pojazdu i wprowadzić go w ruch.
W poprzednią środę w tej sprawie rodzice przedszkolaków spotkali się z panią dyrektor Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Gorzycach Marią Błońską. Spotkanie miało na celu m.in. uspokojenie rodziców i skonsultowanie z nimi sprawy bezpieczeństwa na zajęciach. - Rodzice dzieci z oddziału przedszkolnego wyrazili pogląd, że to, co się stało, mogło zdarzyć się każdemu i nie należy w związku z tym zmieniać nauczycielki, która prowadziła zajęcia w czasie tego zdarzenia. Rodzice są zadowoleni z pełnionej przez nas opieki i dlatego w sposobie jej sprawowania nie będzie żadnych zmian - przekazała nam po tym spotkaniu Maria Błońska.
Przypomnijmy, że samochód z pięciolatkiem za kierownicą zgasł i zatrzymał się po kilku metrach zanim uderzył w jakąkolwiek przeszkodę. Nikt w tym zdarzeniu nie ucierpiał.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1077 (40/2012)
Więcej informacji:
- Pięciolatek za kierownicą
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze