Reklama

Rolnicy apelują o strzelanie do loch

Jan Kubicki pytał, o ile wzrośnie odstrzał dzików w tym roku

       fot. Remigiusz Konieczka

Gmina Rogowo, rolnik, dzik, uprawa
     Rolnicy apelują o strzelanie do loch
    Dziki, które niszczą uprawy, są nadal uciążliwym problemem dla rolników. Zwierzyna upodobała sobie plantacje kukurydzy. Koła łowieckie planują większy odstrzał, ale rolnicy apelują o jeszcze większy, bo dziki na skutek wstrzymania odstrzału w ubiegłym roku, bardzo się rozmnożyły.

     Rolnicy z gminy Rogowo 24 lutego zostali zaproszeni do Gminnego Domu Kultury przez wójta Józefa Sosnowskiego, by omówić problem szkód w płodach rolnych wywołanych przez zwierzynę łowną, głównie dziki i jelenie, ale też gęsi oraz łabędzie. Na spotkanie zostali zaproszeni przedstawiciele Nadleśnictwa Gołąbki z nadleśniczym Markiem Malakiem, Koła Łowieckiego 201 Czapla z Bydgoszczy z prezesem Mirosławem Ogrodowskim i łowczym Henrykiem Kujawskim oraz Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej z prezesem Ryszardem Kierzkiem i Józefą Błajet. Gości powitał wójt Rogowa Józef Sosnowski, a spotkanie prowadził Paweł Jankowski z Urzędu Gminy.

 Prezes Koła Łowieckiego „Czapla“ Mirosław Ogrodowski nie chciał opowiadać bajek i powiedział rolnikom wprost, że nie da się wyeliminować szkód w stu procentach

Reklama

      fot. Remigiusz Konieczka

Problem szkód w uprawach, wywołanych przez zwierzynę łowną i odszkodowań staje się coraz bardziej pilny do rozwiązania

       fot. Remigiusz Konieczka 

    Nadleśniczy Marek Malak powiedział, że lutowy termin spotkania jest dogodny dla rolników, ale nie dla nadleśnictwa, ponieważ trwa rok łowiecki, który kończy się 31 marca i dopiero po tej dacie można będzie w pełni podać dane liczbowe. Na tę chwilę pięć kół łowieckich wystąpiło o dodatkowy odstrzał dzików, a dwa, trzy koła o odstrzał jeleni. Marek Malak dodał, że wydaje zgody na takie odstrzały, ale pełne posumowanie, ile i jaką zwierzynę ustrzelono, będzie mógł podać później. Zaznaczył, że mimo zakazu strzelania do dzików na wschodzie Polski (związanym z pojawieniem się afrykańskiego pomoru świń) na terenie Nadleśnictwa Gołąbki odstrzał był prowadzony regularnie, a nawet dodatkowo. Marek Malak powiedział też, że nie dotarły do niego skargi dotyczące kół łowieckich, szacowania strat rolniczych itp.
     W wystąpieniu nadleśniczego ważna była informacja o tym, że na terenie Nadleśnictwa Gołąbki pojawiły się wilki. Są na to dowody w postaci tropów. W związku z tym zwierzyna zaczęła się inaczej zachowywać. Skupia się w grupach i jest to naturalny mechanizm obronny. Marek Malak wyjaśnił, że właśnie dlatego coraz częściej można zobaczyć duże grupy, np. jeleni. Nie jest to oznaką tego, że jest ich więcej, ale tego, że bronią się przed drapieżnikiem.
     Prezes KŁ Czapla Mirosław Ogrodowski powiedział wprost, że nie ma mowy o tym, aby w stu procentach udało się zredukować szkody.
     Prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej Ryszard Kierzek powiedział, że trwają obecnie prace w Sejmie nad prawem łowieckim. Są dwa projekty, jeden zły, drugi dobry, bo uwzględnia szkody spowodowane nie tylko przez dziki i jelenia, ale też gęsi. Zakłada zwiększenie puli środków na odszkodowania dla rolników do 60 mln zł z Lasów Państwowych. Zdaniem Ryszarda Kierzka uwolniłoby to koła łowieckie przed koniecznością wypłaty rolnikom odszkodowań, jak ma to miejsce teraz. Problemem jest udział w tej puli rolników. Projekt proponuje 10%, a Izba Rolnicza od 3 do 5%. Drugi temat do uzgodnienia dotyczy tego, kto ma szacować straty: ODR-y czy Izba Rolnicza. - To musi być instytucja, która nie będzie na tym zarabiać - dodał Ryszard Kierzek.
     Zdaniem Ryszarda Kierzka ważne jest to, by ASF nie rozprzestrzenił się na teren województwa kujawsko-pomorskiego. Jednak największym zagrożeniem dla rozprzestrzeniania się wirusa nie są dziki a człowiek.
     Niemniej Ryszard Kierzek powiedział, że populacja dzików w Polsce musi się zmniejszyć z 400 tys. sztuk do 80 tys. -100 tys. sztuk. Trzeba przy tym postępować ostrożnie, a systematycznie.
     Rolnik Jan Kubicki zapytał, ile dzików odstrzelono i o ile procent wzrośnie odstrzał dzików, bo to one wywołują najwięcej szkód. Dodał, że populacja dzików rośnie bardzo szybko i z 50 loch w jednym roku, w następnym robi się 100.
     Nadleśniczy odpowiedział, że będzie mógł odnieść się do pytania po zamknięciu roku łowieckiego. Zapewnił rolników, że zmniejszenie pogłowia dzika jest widoczne. Szacunkowo w całym nadleśnictwie odstrzelono około 800 sztuk dzików. Łowczy KŁ Czapla Henryk Kujawski powiedział, że w tym roku planowane jest zwiększenie odstrzału o 50-60 sztuk dzików. Natomiast w kole myśliwi rocznie strzelają do 250-160 sztuk. Łowczy zauważył, że zmieniły się w Polsce warunki dla dzików. Pojawiło się na polach więcej kukurydzy, która jest doskonałym źródłem białka. Dziki mają zapewniony pokarm, żerują w plantacji kukurydzy i stamtąd praktycznie nie wychodzą. Myśliwi mają też trudności z wypatrzeniem dzika w polu kukurydzy. A same zwierzęta coraz szybciej rosną, dojrzewają i rozmnażają się.
     Łowczy podkreślił, że prawo pozwala na odstrzał po 15 maja. To okres, w którym lochy już prowadzą młode. I mało jaki myśliwy będzie chciał strzelać do lochy, ponieważ małe dziki zostaną same i będą skazane na niechybną śmierć. - One będą zdychać na waszych polach - mówił Henryk Kujawski.
     - Jestem hodowcą trzody i żeby zmniejszyć stado, nie zabijam knurów, tylko maciory - zauważył Ireneusz Klinger.
     Nadleśniczy Marek Malak zgodził się z rolnikiem, ale wyjaśnił, że ze względów moralnych nie powinno się strzelać do loch w miesiącach: maj, czerwiec, lipiec, kiedy prowadzą młode, ale w okresie jesienno-zimowym.
     Aleksander Łabędzki powiedział, że właśnie od maja do żniw odnotowuje największe szkody w uprawach. Później szkody są mniejsze i dopiero wtedy myśliwi idą polować. - Zastanawiacie się, czy strzelać czy nie, a one swoje robią - stwierdził rolnik. Dziwił się też, że w dzisiejszych czasach rolnicy zmuszani są do tego, by grodzić dziesiątki hektarów pól, muszą ponosić koszty, poświęcać czas na dozór ogrodzeń, a dziki i tak czynią szkody.
     Michał Gilewicz, który z ramienia Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej zajmuje się szkodami łowieckimi, powiedział, że sprawy takie powinny być rozpatrywane szybko i polubownie, bo jeśli trafią do sądu, to ciągną się miesiącami, a nawet latami. Uczulił rolników na to, by przy szacowaniu postępowali zgodnie z procedurami, by zgłaszali je odpowiednio w ciągu siedmiu dni od stwierdzenia szkody, na piśmie. Józefa Błajet dodała, by rolnicy podpisywali protokoły, a jeśli się nie zgadzają z szacunkiem, to z adnotacją, że mają inne zdanie. W szacowaniu może też uczestniczyć przedstawiciel Izby Rolniczej. Jeśli sprawa trafi do sądu, to wtedy może być powołany jako świadek. Ryszard Kierzek dodał, że o odszkodowanie za szkody spowodowane przez gęsi również można się ubiegać, ale od Skarbu Państwa.
     Rolnicy chcieli wiedzieć, czy jest możliwa pomoc przy stawianiu ogrodzenia, i gdzie można zgłaszać szkody. Łowczy Henryk Kujawski powiedział, że jest możliwa, ale musi mieć kilka dni na zorganizowanie osoby, która pomoże. W sprawie szkód można zgłaszać się do Grzegorza Brzewickiego pod numerem telefonu 533-319-858.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1202 (8/2014)

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości