Reklama

Rolnik czuje się oszukany na wadze

Laskwo, policja, bydło, skup, policja
     Rolnik czuje się oszukany na wadze
     Przed sprzedażą byk rolnika z Laskowa ważył 590 kg. Kilka godzin później waga firmy skupującej bydło pokazała 474 kg.

     Rolnik, hodowca z Laskowa uważa, że został oszukany przez firmę zajmującą się skupem bydła należącą do Mateusza Klaka z Osieczna. Jak opowiada - ten odbiorca kupił u niego bydło po raz trzeci. O wyborze tego odbiorcy bydła zadecydowała oferowana przez niego cena bydła o 40 a nawet 60 groszy wyższa, niż oferują inni odbiorcy. - Ogłasza się na naszym terenie, proponuje średnio około 50 groszy więcej na kilogramie,  co - wiadomo - w przypadku sześćsetkilowego byka daje 300 zł i tym przyciąga hodowców - opowiada rolnik, który czuje się oszukany.
     Jak opowiada, już przy październikowej odstawie mieli z ojcem wątpliwości. - Dwa lata byki stały w oborze. Po tylu latach hodowli i nabytym doświadczeniu rolnik potrafi określić wagę odstawianego byka. Może pomylić się o 10 czy 15 kg, ale nie o 100 kg! - mówi ojciec rolnika. W październiku odstawili 5 byków i średnia waga jednej sztuki wyniosła 490 kg. Zdaniem hodowców było to zbyt niską wartością, ale swoich wrażeń nie mogli podeprzeć żadnym dowodem, więc zmilczeli. - Teraz sądzę - mając doświadczenie sprzed kilku dni - że na poprzednich sztukach odstawianych 7 października mogłem stracić jakieś trzy tysiące zł - mówi rolnik.
     Przed odstawą grudniową postanowił sam sprawdzić wagę byka, zanim zważy go na elektronicznej wadze skupujący, który po zgłoszeniu przez rolnika chęci sprzedaży przyjeżdża na podwórze, tam waży i odbiera bydło, na miejscu wypisuje fakturę i wypłaca rolnikowi pieniądze.
     Tego samego dnia, kiedy zaplanowana była odstawa, rolnik zapakował byka na przyczepkę i wcześniej pojechał do punktu sprzedaży węgla i pasz, by tam zważyć byka.              
Byk ważył 590 kg, na co ma potwierdzenie. Kilka godzin później ta sama sztuka zważona na podwórzu u rolnika przez skupującego ważyła 474 kg.
     Rolnik wówczas pokazał kartkę z wagi, gdzie ten sam byk był o 116 kg cięższy. - Byka sprowadzili do powtórnego zważenia, dokonywali jakichś zmian przy wadze, przyjmijmy, że tarowali i ponownie wprowadzili na nią byka i tym razem ważył 574 kg - opowiada rolnik.
     Drugą odstawianą w tym dniu sztukę na wagę wprowadzano trzy razy. Za pierwszym razem, jak zapewniają hodowcy, byk ważył 524 kg, za drugim 518 kg, a za trzecim 514 kg. - I tu pracownicy firmy sami zaproponowali, że przyjmą pierwszą wielkość, czyli tą najwyższą 524 kg - opowiada hodowca.
       Młody rolnik mówi, że zadzwonił zaraz do właściciela firmy, że nie zgadza się waga byka w stosunku do wagi, jaką miał on kilka godzin wcześniej.
     Właściciel odesłał go do pracownika, z którym ustala się terminy odbioru.
     Ten z kolei kazał podnieść cenę za kilogram z 7,20 do 7,40 zł i potrącić o 1% mniej zanieczyszczenia.
     Ostatecznie za bydło zapłacili i odjechali, rolnik jednak temat drąży dalej. W Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nawiązał kontakt z rolnikiem z Dąbrowy Mogileńskiej, który zapewniał, że ma identyczne spostrzeżenia odnośnie wagi bydła, jak rolnik z Laskowa.
     Podobne zdanie ma jeden hodowca z Ośna, inni wspomnieli o hodowcach z gminy Mieleszyn, od których słyszeli podobne opinie. To - jak i wcześniejsze doświadczenie z ważeniem byka na własną rękę w Mieleszynie - spowodowało, że rolnik zgłosił sprawę na policję. Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie Krzysztof Jaźwiński potwierdził, że przyjęte zostało zgłoszenie, w którym sprzedający zgłosił niezgodności w ważeniu bydła przez podmiot skupujący.
     - Przyjęte zostało zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i w tym zakresie prowadzone będą czynności wyjaśniające, czy doszło tu do popełnienia przestępstwa - zapewnił Krzysztof Jaźwiński.
     Rolnik mówi, że od policji dowiedział się, że przeciwko temu skupującemu były już zgłaszane sprawy na policji, w których dochodziło do ugody z rolnikami. - To nas jeszcze bardziej przekonuje w tym, że nie tylko w naszej sytuacji mogło dochodzić do nieprawidłowości przy skupie bydła przez tę firmę. Jak się okazuje - my jednak sami nie możemy sprawdzić w rzeźni, ile ważyło nasze bydło [ustalenie właściciela jest tu proste, bo bydło posiada swój numer i paszport - przyp. red.], gdyż w chwili sprzedaży rolnik przestaje być właścicielem byka, a wgląd do dokumentacji w rzeźni ma tylko osoba, która odstawia bydło do rzeźni jako nowy właściciel, czyli w tym przypadku Mateusz Klak. My nie mamy dojścia do dokumentacji i sprawdzenia wagi w rzeźni - tłumaczy hodowca. Liczy jednak, że sprawa, która - jak się okazuje - swoim zakresem obejmuje kilka powiatów, zostanie wyjaśniona przez policję.
       Mateusz Klak - właściciel firmy skupującej na miejscu u rolników bydło - zapewnia, że nic złego nie zrobił, a wagi ma legalizowane, co udokumentował już na policji w Janowcu.
     - Skupuję około 100 sztuk bydła dziennie, skup prowadzi 8 samochodów, jestem jedną z większych skupujących firm w Polsce, 5 lat jestem na rynku i nie pozwolę, żeby jakiś rolnik szargał moja opinię - mówił. Nie chciał komentować tego przypadku, mówił za to, że rolnicy nie potrafią zrozumieć, że waga na podwórzu różni się od tej w rzeźni, gdzie ważony jest cały transport byków i waga ogólna dzielona jest na liczbę sztuk w danym transporcie, a potem orientacyjnie wpisywana jest w paszporcie, który wraca do ARiMR.
     Przypadek z Laskowa jest jednak inny. Jest to sytuacja, gdzie o ponad 100 kg różni się waga tej samej sztuki w ciągu kilku godzin pomiędzy wagą w punkcie sprzedaży węgla a wagą firmy skupującej bydło.
Rolnik zdaje sobie sprawę, że w pojedynkę niewiele zdziała, dlatego postanowił odszukać innych hodowców, którzy tak jak i on czują się poszkodowani przez skupującego bydło z Osieczna.
     Zamierza zewrzeć szyki, tym bardziej, że już spotkał rolników, którzy twierdzą, że waga podczas skupu była niższa, niż ta, jakiej oczekiwali.
     - Proszę rolników, którzy czują się poszkodowani przy skupie bydła przez wozy i pracowników Mateusza Klaka o kontakt pod numerem 665-753-709 - mówi.
     O ciągu dalszym tej sprawy będziemy informować.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1035 (50/2011)

Reklama

 

 

Komentarz

     Hodowcy liczą na sprawiedliwość

     Kiedy zadzwonił do mnie hodowca bydła z Laskowa, że czuje się oszukany przez skupującego bydło i chciał się podzielić tymi informacjami na łamach Pałuk, nie zdawałam sobie sprawy, że temat odbije się takim echem. W czwartek i piątek nie nadążałam z odbieraniem telefonów od rolników. Część z nich zgłosiła się od razu na policję. Nie zdawałam sobie sprawy, że publikacja przyczyni się do takiej mobilizacji wsi i że znajdę aż tylu chętnych, którzy będą chcieli podzielić się ze mną swoimi historiami. Wielu z nich gwarantuje, że mogą świadczyć na policji czy przed sądem. Domagają się sprawiedliwości i osądzenia, czy ci, którzy zarabiali na ciężko pracujących rolnikach, robili to uczciwie.
Od jednego z nich usłyszałam: - Nawet nie jest tak żal tej pracy i tego, że się chodziło wokół tego zwierzaka dwa lata, nawet nie tych pieniędzy, ale tego, że postąpiłem w taki naiwny sposób. Prawda.
     Rolnicy liczą na większe zaangażowanie policji. Pierwsze zgłoszenia (wcześniejsze, niż artykuł) o możliwości popełnienia przestępstwa pozostały bez echa. Teraz, kiedy cała sprawa nabiera masowego charakteru, hodowcy postanowili się wspierać w walce z nieuczciwym skupującym. Jeden z rolników, który w telewizji widzi, że dokładniejszą od policji robotę wykonują prywatni detektywi, zastanawia się, dlaczego tak jest, że oni sprawdzają, docierają, kontrolują, mają dowody, a nasza policja nie może (nie chce?) nawet sprawdzić w rzeźni dokumentacji. Uważają, że w gestii policji jest zdobycie dowodów - chociażby pozyskanie dokumentacji wagowej z rzeźni. Wiedzą, że są sposoby, by dojść prawdy i dziwią się, czemu nie są wykorzystywane.
     Póki co hodowcy czekają, jeszcze wierzą, że ich zeznania coś będą znaczyć dla stróżów prawa, że - jeśli jest wina - to można liczyć na to, że zostanie udowodniona, że doczekają się sprawiedliwości, że odzyskają swoje pieniądze. I że każdy skupujący, zanim oszuka rolnika, teraz dwa razy się zastanowi.
     Przedstawiciel właściciela skupu zapewnił, że firma dostarczy do redakcji swe stanowisko w opisywanej sprawie.

Reklama

Sylwia Wysocka

Pałuki nr 1036 (51/2011)

 

Podobne teksty:

Rolnicy otrzymywali faktury bez numerów

Policja czeka na hodowców

Policja drąży temat

Hodowcy zeznawali w sądzie

Z bykami w areszcie

Miał być byczy interes, ale przelewu nie ma

Nie o zaniżaniu, a o zawyżaniu

Rozprawa w sprawie wagi byków odroczona

Cztery lata za byki

Zgłoszenie - tak, dochodzenie - nie

Rolnik czuje się oszukany na wadze

Oskarżeni uniewinnieni

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości