Reklama

Sąd nakazał zwrot pałacu w Lubostroniu

Jedną z najpilniejszych robót, jakie trzeba wykonać w pałacu, jest renowacja okien. To, czy zostanie dokonana, zależy od decyzji ministerstwa kultury w kwestii dofinansowania tej inwestycji. fot. Magdalena Kruszka Jedną z najpilniejszych robót, jakie trzeba wykonać w pałacu, jest renowacja okien. To, czy zostanie dokonana, zależy od decyzji ministerstwa kultury w kwestii dofinansowania tej inwestycji. fot. Magdalena Kruszka

Lubostroń, pałac, zwrot, rodzina Skórzewskich
     Sąd nakazał zwrot pałacu w Lubostroniu
     Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, podobnie jak minister rolnictwa, uznał, że pałac w Lubostroniu powinien wrócić do rodziny Skórzewskich. Agencja Nieruchomości Rolnych zapowiada wniosek o kasację wyroku, a hrabia Leon Skórzewski jest gotów rozmawiać o przyszłości pałacu. - Mamy nie umrzeć, ale za bardzo rozwinąć się nie możemy - ocenił sytuację instytucji kultury dyrektor Andrzej Budziak.

     12 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Agencji Nieruchomości Rolnych na decyzję ministra rolnictwa i rozwoju wsi Marka Sawickiego, orzekającą, że zespół pałacowo-parkowy w Lubostroniu, stanowiący przed wojną własność rodziny Skórzewskich, nie podpadał pod dekret PKWN o przeprowadzeniu reformy rolnej z 1944 roku.
     Przypomnijmy, że w czerwcu ubiegłego roku minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki wydał decyzję, w myśl której pałac w Lubostroniu ma wrócić do dawnych właścicieli, czyli do spadkobiercy hrabiego Zygmunta Skórzewskiego, którym jest jego syn, 82-letni Leon mieszkający na stałe w Australii. Hrabia stoi na stanowisku, że zespół pałacowo-parkowy nie podlega ustawie o reformie rolnej, bo ma poniżej 100 hektarów. Twierdził on, że zespół pałacowo-parkowy nie pozostawał w faktycznej funkcjonalnej łączności z resztą nieruchomości ziemskiej podlegającej przejęciu na cele reformy rolnej. Zażądał zwrotu dóbr o powierzchni ponad 41 hektarów. Minister Marek Sawicki przychylił się do tego stanowiska i uznał, że zespół pałacowo-parkowy nie posiadał charakteru rolnego, jak również nie był przystosowany do celów reformy rolnej, spełniał natomiast funkcję wyłącznie rezydencjalną.
     Decyzję ministra zaskarżył właściciel, czyli Agencja Nieruchomości Rolnych. Sprawa trafiła przed oblicze Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. 12 stycznia tego roku zapadł wyrok korzystny dla spadkobiercy Zygmunta Skórzewskiego. To jednak jeszcze nie jest ostatnie słowo w tej sprawie.
     Dyrektor Oddziału Terenowego Agencji Nieruchomości Rolnych w Bydgoszczy Mieczysław Ruszkowski poinformował, że Agencja wystąpiła o uzasadnienie wyroku, a kiedy takie uzasadnienie uzyska, wystąpi z wnioskiem o kasację tego wyroku.
     - Nie zgadzamy się ze stanowiskiem sądu, więc kiedy dotrze do nas uzasadnienie, to zapoznamy się z nim i potem będziemy się starać o jego kasację - zapowiedział Mieczysław Ruszkowski.
     - Rozmawiałem w Agencji Nieruchomości z panem mecenasem i wygląda to teraz tak, że jest nowe ministerstwo, to już nie jest minister Sawicki, który tę decyzję podjął - powiedział dyrektor Pałacu Lubostroń Andrzej Budziak. - Nowi przedstawiciele z ministerstwa byli na rozprawie, chcieli jej odroczenia. Tak się jednak nie stało. Sędziowie spytali, jakie jest ich stanowisko. Zaproponowali odrzucić skargę Agencji. A dla mnie to są dziwolągi, żeby taki zabytek podlegał ministrowi rolnictwa. Jak to się ma do tego, że pan minister nie przysłał tu nikogo przed wydaniem decyzji, nie rozeznano sprawy? Trzeba podkreślić, że brak ustawy reprywatyzacyjnej rozwala nam wszystko, co dotyczy zabytków. Tylko Polska i Białoruś nie mają takiej ustawy.
     Wobec ciążących nad pałacem roszczeń, dyrektor instytucji kultury, jaką jest Pałac Lubostroń, musi borykać się z problemami funkcjonowania w sytuacji, kiedy musi dbać o zabytek, a trudności z pozyskaniem na to pieniędzy są coraz większe.
     - Mam dbać o zabytek, a nie mogę nawet wystąpić o pieniądze unijne, podczas kiedy to już ostatni dzwonek - zauważył dyrektor Pałacu Lubostroń. - Dotacja z Urzędu Marszałkowskiego na 2016 rok się nie zmieniła i wynosi 800.000 zł, ale o rzeczy dodatkowe nie mogę występować. Mamy nie umrzeć, ale za bardzo rozwinąć się nie możemy.
     W pałacu w ostatnich latach wiele się zmieniło. Wykonano odwodnienia, pomalowano wnętrza, odrestaurowano Atlasa. Pałac zyskał nową elewację. Pozostały tylko okna do odrestaurowania i właśnie z wnioskiem o dofinansowanie tej inwestycji, mimo nieuregulowanej kwestii własności, instytucja wystąpiła do ministerstwa kultury. Pałac kwitnie, tętni życiem, choć jeszcze kilkanaście lat temu był na skraju zużycia, a dyrektorowi relacjonowano, że w jednym z salonów rosła brzózka. Andrzej Budziak zauważa, że ciężko byłoby to wycenić.
     - Przy tym pałacu były hektary, pałac został, ale jak upadły PGR-y, to Agencja handlowała tymi gruntami - powiedział dyrektor. - Niechby policzyć zyski, czyli 6.000 hektarów za średnią cenę 40.000 zł za hektar, to państwo zyskało 240.000.000 zł. Niechby z tej puli oddać parę milionów Skórzewskiemu i niechby to stało się skarbem narodowym.
     O przyszłości pałacu trudno jednak w tej chwili dyskutować. Dla Andrzeja Budziaka budujące jest to, że hrabia Leon, z którym pozostaje w kontakcie, jest gotów rozmawiać. Skontaktował się z nim telefonicznie po wydaniu decyzji przez ministra rolnictwa. Kiedy zadzwonił do niego do Australii, telefon odebrała kobieta, która poinformowała, że hrabiego Leona nie ma. Pytała, o co chodzi. Dyrektor wyjaśnił, w jakiej sprawie dzwoni i poprosił o osobisty kontakt z potomkiem Zygmunta Skórzewskiego. Po około dwóch godzinach hrabia Leon oddzwonił. W rozmowie telefonicznej zapewnił, że jest gotów usiąść do wspólnych rozmów z marszałkiem województwa. Leon Skórzewski przyznał także, że kiedyś pałac w Lubostroniu utrzymywało 10.000 hektarów, a on teraz nie jest w stanie go utrzymać, jeśli go odzyska.
     - Ideałem byłoby, gdyby on się zrzekł roszczeń w zamian za..., no właśnie, nie wiadomo co - powiedział Andrzej Budziak. - Ewentualnie mógłby to oddać w dzierżawę, ale nie jestem prawnikiem, nie wiem, jakie są możliwości. Umowa dzierżawy została zawarta na 30 lat. W trakcie jednak mogą się zmienić warunki. Trudno jest mi się do tego odnieść. W każdym razie hrabia Leon jest gotów usiąść z nami do stołu i dyskutować. Jak dotąd dwa razy się z nim spotkałem. Nazywa mnie przyjacielem pałacu, wymieniamy kartki z życzeniami. Odnosi się do mnie z - powiedziałbym - atencją. Spodziewałem się, że mając decyzję ministra nie będzie chciał rozmawiać, ale zapewnił, że ze mną zawsze będzie rozmawiał. Mówił, że pałac powinien funkcjonować w tej formule, jaką myśmy narzucili.
     Hrabia Leon zapowiedział wizytę w Polsce. Jednak żaden konkretny termin nie padł. Z Andrzejem Budziakiem spotkał się dwukrotnie. Raz w czerwcu 2004 roku, drugi raz w 2006 roku.
     - Ludzie też są zawiedzeni takim obrotem sprawy - stwierdził dyrektor pałacu. - Oni mówią: „nasz pałac“ i zaraz może się okazać, że kupi go jakiś Arab czy Francuz i on będzie zasiadał na tym bardzo polskim stołku.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1249 (3/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Australijskie roszczenia

Leon Skórzewski chce odzyskać pałac w Lubostroniu

Skarga na decyzję o oddaniu pałacu

Skarga na decyzję, sprawa przed sądem

Minister oddaje pałac hrabiemu Leonowi

Bez zmian w księgach wieczystych

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości