Sąd Rejonowy w Żninie uznał Tomasza G. za winnego zniesławienia dyrektora Żnińskiego Domu Kultury Artura Krajewskiego. Ukarał go: grzywną, nawiązką 500 zł na rzecz PCK, nakazał publikację wyroku w prasie i obciążył kosztami sądowymi.
W piątek 18 sierpnia w Sądzie Rejonowym w Żninie zapadł wyrok w sprawie zniesławienia dyrektora Żnińskiego Domu Kultury Artura Krajewskiego. Przypomnijmy. Tomasza G. oskarżono o to, że 31 marca br. w Żninie za pomocą środków masowego komunikowania na portalu społecznościowym Facebook, na publicznym koncie użytkownika pod nazwą "Gmina Żnin na dobrej drodze, czyli jak tam przy korycie", pomówił dyrektora Żnińskiego Domu Kultury oraz nauczyciela Liceum Ogólnokształcącego w Szubinie poprzez zamieszczenie wpisu, w którym użyto słów "pewien cwaniak z Szubina w dni powszednie przy ul. Podmurnej w Żninie przy ŻDK dzień w dzień unika płacenia za miejsce parkingowe stawiając swoje auto, mamy nadzieję że nie kupione za pieniądze z charytatywnych licytacji, blokując wyjazd z garażu lub wywóz śmieci albo wyjazd z chodnika", a także o użycie wizerunku Artura Krajewskiego jako księdza w poście z 24 stycznia br. i słów "ksiądz Artur Krajewski z Szubina jest już na nowej parafii przy ul. Pocztowej w Żninie". Zarzut postawiono w oparciu o artykuł 212 § 2 kodeksu karnego.
Sąd uznał oskarżonego za winnego zarzucanego mu czynu, czyli pomówienia Artura Krajewskiego, które mogło poniżyć go w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do zajmowanego stanowiska dyrektora ŻDK oraz nauczyciela w Liceum Ogólnokształcącym w Żninie. Sąd wymierzył karę pięćdziesięciu stawek dziennych grzywny na kwotę po 10 zł, opłatę 500 zł tytułem nawiązki na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża, nakazał publikację wyroku w tygodniku "Pałuki" i obciążył oskarżonego kosztami sądowymi. Wyrok nie jest prawomocny.
W ocenie sądu oskarżony nie kwestionował tego, że dokonał tych wpisów. Wpisy te, a w szczególności ten, w którym jakoby Artur Krajewski miał nie rozliczyć się ze zbiórki charytatywnej i sugestie, że auto pokrzywdzonego miało zostać zakupione z pieniędzy pochodzących z charytatywnej licytacji, w ocenie sądu mogły pokrzywdzonego poniżyć w opinii publicznej, a przede wszystkim narazić na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowanego stanowiska. Te wpisy, w oczach sądu, nadwątlały dobre imię pokrzywdzonego. Czyn został dokonany za pomocą sieci internetowej i dlatego sąd przyjął, że dokonano go za pomocą środków masowego komunikowania się. W opinii sądu kara jest adekwatna do społecznej szkodliwości czynu. Wymierzając karę sąd wziął pod uwagę sytuację majątkową oskarżonego oraz jego sytuację rodzinną.
Przypomnijmy, że w toku postępowania Tomasz G. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Remigiusz Konieczka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze