Kcynia, odpady, wywóz, Franciszek Kubisztal, pismo, burmistrz
Sam chce zagospodarowywać odpady
Franciszek Kubisztal obowiązek uiszczania opłaty za gospodarowanie odpadami stałymi myli z umową zawartą między nim a burmistrzem. Zamierza, wbrew ustawie, sam zorganizować wywóz swoich śmieci.
Franciszek Kubisztal wystosował do burmistrza Kcyni Piotra Hemmerlinga pismo, w którym zrywa z nim umowę na odbiór nieczystości, a za przyczynę tego podaje zbyt wysokie koszty i niespełnienie przez burmistrza obietnicy obniżki dla rodzin wielodzietnych. Mieszkaniec Grocholina zrywa umowę śmieciową ze skutkiem natychmiastowym
Powodem takiej decyzji był otrzymany przez niego tytuł wykonawczy w związku z zadłużeniem powstałym z uwagi na brak regulacji opłat za odbiór nieczystości stałych. - Burmistrz wprowadził rodziny wielodzietne w błąd. Zapewniał, że będą zniżki, a do nich nie doszło i na tej zasadzie zerwę z nim umowę na śmieci i sam we własnym zakresie będę je zagospodarowywał, bo makulaturę, szkło sprzedam, resztę wyniosę na kompostownik, bo przy tych śmieciach gmina jeszcze zarabia sprzedając materiały wtórne - mówi Franciszek Kubisztal.
Zapewnia, że jak przyjadą po śmieci, odda kubeł i tak się współpraca w tym temacie z ratuszem zakończy. Oznajmił, że tytuł wykonawczy, jaki otrzymał z pieczęcią burmistrza, podrze na najbliższej sesji, bo straszenie go komornikiem w trudnej sytuacji, w jakiej się znajduje jego rodzina, jest zagraniem nieczystym. - Niech burmistrz się wytłumaczy, jak od lipca tymi opłatami za śmieci zadłużył mieszkańców - domaga się mieszkaniec Grocholina. Tłumaczy, że opłat śmieciowych nie regulował, bo musiał przygotować wyprawki do szkoły dla dzieci, sam choruje, pracy nie ma, a nie może ubiegać się o status bezrobotnego, bo ma 4,7 ha gruntów rolnych. Znalazł jednak pomysł na zarobek. Zapewnia, że ma już pewne uzgodnienia z przedsiębiorcami na odbiór od nich papieru, szkła, które będzie sprzedawał jako materiał wtórny.
Tłumaczy też, że wielkość opłaty śmieciowej naliczana jest mu nieprawnie w wysokości 73,50 zł miesięcznie, uwzględniając stawkę przy odstawie śmieci posegregowanych 10,50 zł, gdyż obecnie w domu przebywa 6 a nie 7 osób, bo od kwietnia nie zamieszkuje z nim jego brat. Jednak Franciszek Kubisztal nie złożył korekty kwietniowej deklaracji z uwzględnieniem zmniejszonej liczby mieszkańców i w związku z tym, jak potwierdziliśmy w kcyńskim ratuszu, kwota jest mu naliczana na podstawie liczby osób wykazanych w deklaracji. Adam Kaczmarek z Urzędu Miejskiego podkreśla, że od 1 listopada weszła zapowiadana zniżka dla rodzin wielodzietnych. Jednak by została ona danej rodzinie przyznana, konieczne jest złożenie nowej deklaracji z wyliczoną opłatą z uwzględnieniem ulgi. - Ulga dotyczy każdej kolejnej osoby powyżej 5 w rodzinie, tzn. od 6, 7 i kolejnych osób naliczamy 50% stawki podstawowej obojętnie na rodzaj zbierania odpadów, tzn. selektywnie lub nieselektywnie. Jednak by ulga została uwzględniona, konieczne jest złożenie ponownej deklaracji w naszym Urzędzie. Do 1 listopada nie funkcjonowały żadne ulgi - tłumaczy Adam Kaczmarek. Urzędnik dodaje, że w przypadku zmniejszenia liczby osób zamieszkujących konieczne jest złożenie deklaracji, w przeciwnym razie opłaty naliczane są na podstawie tej złożonej wcześniej.
Wobec powyższego, bezzasadne stają się zarzuty Franciszka Kubisztala o braku zapowiadanej zniżki dla rodzin wielodzietnych czy błędnej wysokości opłaty z uwagi na zmniejszenie liczby mieszkańców w jego domostwie. Zarówno w przypadku zmniejszenia liczby członków rodziny, jak i uzyskania ulgi na szóstą osobę w rodzinie, Franciszek Kubisztal winien złożyć stosowne deklaracje w ratuszu, w których uwzględni zmiany.
- Dochodziło do sytuacji, że mieszkańcy zapominali albo też celowo nie płacili za odbiór nieczystości stałych. W stosunku do zalegających wszczęto procedurę nakazową, informując mieszkańców o zaleganiu z opłatami. Jeśli należności nie zostaną uregulowane, to nastąpią egzekucje komornicze, gdyż burmistrz musi postępować zgodnie z prawem i procedurami administracyjnymi - mówi wiceburmistrz Daniel Olszak. Tłumaczy, że procedury zostały wszczęte w stosunku do mieszkańców, którzy zalegają ze znacznymi sumami. Po wysłaniu nakazów płatniczych, przy braku regulacji zadłużenia, kolejnym krokiem będzie procedura egzekucyjna.
Adam Kaczmarek zapewnia, że wysłane upomnienia w postaci nakazów płatniczych przyniosły rezultaty. Mieszkańcy w znacznej części uregulowali zadłużenia z tytułu odbioru nieczystości. Nadal pozostaje jednak około 10% mieszkańców, którzy maja w tym względzie zaległości. Tłumaczy, że właściciel posesji ma obowiązek złożenia deklaracji i płacenia opłaty śmieciowej, gmina ma natomiast obowiązek odbioru odpadów.
Firmy ubiegające się w przetargu o odbiór nieczystości w danej gminie muszą posiadać koncesję. Ustawa o utrzymaniu czystości nie dopuszcza zbiórki nieczystości stałych przez osoby fizyczne i żadne wysypisko w świetle obowiązującej ustawy nie przyjmie śmieci od osoby fizycznej, ponieważ odbiór odbywa się tylko od firm posiadających koncesje.
W przypadku braku opłat ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach narzuca na gminę podjęcie czynności zmierzających do windykacji należności.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1140 (51/2013)
Komentarz
Nie można samemu wywozić śmieci
Franciszek Kubisztal zapewnia, że stawki opłaty śmieciowej są dla jego rodziny zbyt wysokie, tym bardziej, że odbiorca śmieci, jakim jest ZGKiM, zarabia na nich sprzedając papier, szkło czy plastik. Burmistrza uważa za kłamcę, bo obiecywał zniżki a ich nie wprowadził. Tymczasem z prawdą mija się tu sam mieszkaniec, gdyż ulga dla rodzin wielodzietnych została wprowadzona a brak jej uwzględnienia w stosunku do jego rodziny jest zaniedbaniem z jego strony, gdyż nie dokonał on zmiany w deklaracji.
Mieszkańca Grocholina zbulwersował zapowiadający kroki egzekucyjne nakaz płatniczy, jaki został mu przesłany z ratusza. Franciszek Kubisztal nie wnosił opłaty od początku jej wprowadzenia w kraju, czyli od 1 lipca, a zaległość sięgnęła 440 zł. Jak się dowiedzieliśmy - nie stać go na uiszczanie tak wysokich kwot - i w związku z tym chce zerwać z burmistrzem umowę.
I tu się myli. Nie ma żadnej umowy. Nowa ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach odgórnie nakłada obowiązek płacenia za gospodarowanie opłatami gminie. Gmina w jego imieniu - wciąż zgodnie z nakazem ustawy - zawiera umowę z firmą, która za wykazane w specyfikacji zadania związane z odbiorem nieczystości zaproponowała najniższą cenę.
Franciszek Kubisztal ma pomysł - chce odstawiać swoje śmieci osobiście na wysypisko, nie wyklucza też odbioru od innych zainteresowanych. I tu też się myli. Zabrania mu tego ustawa. By uzyskać taką możliwość, musiałby założyć firmę, posiadać koncesję na to zadanie, odpowiedni sprzęt i wygrać przetarg na odbiór nieczystości w gminie.
Dla wielu mieszkańców obowiązek opłaty śmieciowej stwarza finansowy problem, jednak za coś śmieci wywozić trzeba.
Kcynia, wychodząc naprzeciw rodzinom wielodzietnym, wprowadziła ulgę na szóstą i każdą kolejną osobę w rodzinie. Burmistrz zapewnia też, że po przekalkulowaniu realnych wpływów i kosztów związanych z systemem, rozważy obniżenie stawek za odpady (biorąc pod uwagę zaległości mieszkańców i fakt, że środki te muszą sfinansować cały system gospodarowania odpadami w gminie wielkich szans na obniżenie stawek nie widzę).
W tym sporze rację ma burmistrz.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1140 (51/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze