Reklama

Sąsiad w kąpielówkach, a basenu nie widać

 

Na zdjęciu wykonanym na żnińskim rynku po prawej stoi Małgorzata Myga, po lewej jej córka Agata. Mieszkają w Łabiszynie, choć Agata dni powszednie spędza w Bydgoszczy, gdzie się uczy. Raz w tygodniu jeżdżą rodzinnie na basen w Barcinie. Podoba im się tam, ale zapewniają, że jeśli oferta basenu żnińskiego byłaby konkurencyjna, to nie wahałyby się korzystać z takiego obiektu w stolicy Pałuk.

      fot. Karol Gapiński

Żnin, basen, projekt, burmistrz
     Sąsiad w kąpielówkach, a basenu nie widać
     Projekt basenu wykonany za prawie milion złotych leży w szufladzie. Opozycja radzi znaleźć na ten dokument kupca, by odzyskać chociaż część wydanych kilka lat wcześniej pieniędzy. Jednak burmistrz wciąż uważa, że projekt jest do wykorzystania i według niego prędzej czy później basen kryty w Żninie powstanie.

     W zeszłym roku na naszych łamach odświeżyliśmy sprawę wykonanego jeszcze w 2008 r. projektu aqua parku w Żninie między Publicznym Gimnazjum nr 1 a ul. Dąbrowskiego. Za ów projekt Urząd Miejski zapłacił 900.000 zł. Dodatkowo inwestycja zakładała budowę hali widowiskowo-sportowej (takowej bowiem w Żninie dotychczas nie było) i hotelu, który byłby przedsięwzięciem komercyjnym.
     Tylko budowa basenu w wersji z z tzw. pełnym wypasem założonym w projekcie może kosztować nawet powyżej 30.000.000 zł. Włodarz Żnina, Leszek Jakubowski, cały czas broni sensu tej inwestycji. Przypomina, że w kompleksie basenu miały być przedsięwzięcia komercyjne w postaci punktów usługowych, gastronomicznych, handlowych oraz kręgielnia. Z wynajmu pomieszczeń gmina miałaby czerpać zyski. Hotel zaś był planowany jako jeden z licznie funkcjonujących w Polsce i na świecie hoteli sieciowych.      O tym, jaka to sieć hoteli planowała inwestować w Żninie, burmistrz nie mówi. Dzisiaj już Leszek Jakubowski w hotel nie wierzy, ale o tym, że sam basen, prędzej czy później, powstanie w Żninie, włodarz nadal jest niezachwianie przekonany. Zakładając mniejszy rozmach, samą pływalnię na podstawie istniejącego projektu, według burmistrza, można stworzyć, i tak się w kolejnych latach ma stać. Inwestycja jest w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym do 2025 r., choć bez wpisania konkretnych lat, w których miałoby to być zrealizowane.
     Opozycja w Radzie Miejskiej nie podziela wiary Leszka Jakubowskiego. Przedstawiciel tejże opozycji, Maciej Grabowski, na ostatniej sesji zasugerował burmistrzowi, żeby projekt basenu wystawić na sprzedaż. Gdyby znalazł się chętny na zakup tego dokumentu, to według radnego można by odzyskać chociaż część publicznych pieniędzy, wcześniej lekką ręką wydanych.
     Burmistrz odpowiedział: - Ja powiem tak. Jestem z tego pokolenia żninian, które pływało w jeziorach [sam Leszek Jakubowski, jak nam później zdradził, najchętniej czynił to przy rybakówce nad Dużym Jeziorem - przypis kg] od końca maja do początków września chętnie, regularnie i często.
     To było powszechne. Dlatego wiem, że basen jest oczekiwany nie tylko przez młodzież. Mój sąsiad, gdy dowiedział się, że jest projekt basenu w Żninie, kupił sobie kąpielówki. Wiem więc, że basen w naszym mieście powstanie prędzej czy później - przekonuje włodarz Żnina.
     Chcieliśmy sprawdzić, czy po kilku latach sąsiad burmistrza, podobnie jak sam Leszek Jakubowski, nadal jest optymistą w kwestii basenu. Problem polegał na tym, że burmistrz nie chciał zdradzić, również w późniejszej rozmowie z nami, nazwiska sąsiada. Przyznał jedynie, że tu chodzi o pana z jego pokolenia, sąsiada z ul. Żytniej, gdzie poprzednio mieszkał włodarz miasta.
     Z naszej wiedzy wynikało, że najbliższym sąsiadem burmistrza na ul. Żytniej był inny wieloletni samorządowiec, były wiceburmistrz Janusz Biegański. Zapytaliśmy zatem obecnego wiceprezesa przedsiębiorstwa WiK, czy to on kupił sobie już kilka lat temu nowe kąpielówki, gdy dowiedział się o planach Leszka Jakubowskiego. - Nie, to nie chodzi o mnie. To już nie był mój basen i w mojej lokalizacji - powiedział Janusz Biegański. Przypomniał jednocześnie, że już kilkanaście lat temu był zwolennikiem krytego basenu, ale wzdłuż ul. 1 Stycznia, za obiektami gimnazjum. Tamta koncepcja zakładała krytą pływalnię wielkości mniej więcej obecnego basenu w Barcinie. Wtedy w pobliżu Żnina był tylko basen w Mogilnie i nieco dalej w Janikowie.
     Janusz Biegański dzisiaj już nie chce się wdawać w szczegóły tamtej koncepcji. Basen mógł być wtedy pomyślany w łączniku ze szkołą lub też bez niego. Na tamtym etapie Żnin miał według Janusza Biegańskiego szansę ściągnąć na swój basen klientów z całego powiatu żnińskiego i nie tylko. Teraz już jest za późno, bo ludzie ci korzystają w dużej mierze z basenów w Barcinie i Wągrowcu oraz tak jak dawniej - w Mogilnie. Mimo to, Janusz Biegański nadal uważa, że mała pływalnia, najlepiej przyszkolna, jeszcze ma w Żninie jakiś sens. Nie widzi takowego dla zamówionego przez obecną ekipę rządzącą projektu aquaparku bliżej ul. Dąbrowskiego.
     Tego samego zdania jest starosta żniński Zbigniew Jaszczuk, który kilka lat temu jeszcze z Januszem Biegańskim dokonywał rekonesansu ówczesnych basenów m.in. w Kaliszu, Swarzędzu i Wrześni, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie dla Żnina. Starosta także uważa, że szansą był nie taki duży obiekt, jak obmyślony później w żnińskim ratuszu, a pływalnia parametrami podobna do obecnej w Barcinie. - Już wtedy nie przekonywały mnie twierdzenia, że tam się nie uda zmieścić tej inwestycji. Tam jest wystarczająco dużo miejsca. Teren był już uzbrojony i dogodny. W tamtych latach była większa szansa na dofinansowanie inwestycji i to w większym procencie. Teraz w nowym rozdaniu z Regionalnego Programu Operacyjnego, jak w ostatni poniedziałek usłyszałem od jednego z członków zarządu województwa, nie będzie już dofinansowywania basenów, wielkich hal w małych miejscowościach. Takie wielkogabarytowe inwestycje umiejscowione w terenie o nie aż tak gęstym zaludnieniu, nie są później wykorzystywane w wystarczający sposób. I tego władze województwa chcą uniknąć. Stąd basen w Żninie ma niewielkie szanse na dofinansowanie w latach 2014-2020. Ja radziłem kilka lat wcześniej, by te mniej więcej 3 hektary, na których zaplanowano w projekcie basen - a wiem o jaki teren chodzi, bo sam pozwolenie budowlane podpisywałem, gdy o nie wnioskowali - lepiej rozplanowali na działki budowlane. Przy niezbędnej zmianie planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego sprzedaliby te działki na pniu i zyskali jakieś 3 do 4 milionów złotych. Akurat tyle, ile potrzebowali wtedy wkładu własnego, by zrobić basen na miarę potrzeb, a nie fantazji, czyli taki, jak w Barcinie, który doskonale się wpisał w potrzeby społeczne. Teraz zatem żninianie jeżdżą na basen do Barcina, łabiszynianie też, ci z Janowca do Wągrowca, a z Gąsawy i Rogowa do Mogilna. Żnin został białą plamą na mapie basenów - uważa starosta. Dodaje, że każdy basen w naszych realiach będzie generował straty. Im jest większy, tym one będą większe. Dlatego tym bardziej wielka inwestycja, którą hurraoptymistycznie zaplanowali samorządowcy gminy Żnin, zdaniem starosty nie ma racji bytu.
     Podobnie uważali nasi rozmówcy na ulicach Żnina, których spytaliśmy, czy widzą konieczność budowania w mieście basenu krytego i czy gminę stać na taką inwestycję. - Może i moglibyśmy sobie pozwolić na basen, ale trzeba mierzyć zamiary na siły, które posiadamy. To, że w Żninie inwestuje się bez głowy, to pokazała rewitalizacja. Inne miasta potrafiły na takie przedsięwzięcia zagwarantować sobie dofinansowanie na dużo wyższym pułapie, niż Żnin. My w większości musimy płacić sami, jeszcze biorąc na to pożyczki - powiedziała mieszkanka Żnina, która jednak poprosiła, aby nie ujawniać jej nazwiska.
     Na żnińskim rynku spotkaliśmy również mieszkankę Łabiszyna, Małgorzatę Mygę z córką Agatą. Łabiszynianki przynajmniej raz w tygodniu korzystają obecnie z pływalni w Barcinie. Jednak z Łabiszyna do Żnina jest podobna odległość i pani Małgorzata, która kiedyś uczyła się tutaj w liceum i ma sentyment do grodu Śniadeckich, uważa, że jeśli oferta basenowa w stolicy powiatu byłaby konkurencyjna, to nie wahałaby się przyjeżdżać tutaj. Z kolei jej córka Agata uczy się w Bydgoszczy i tam spędza dni powszednie. Korzystała z tamtejszych pływalni, ale osobiście uważa, że ta w Barcinie jest lepsza i przyjemniejsza. Woli zatem jeździć do Barcina. Żnina jednak też by nie wykluczała, gdyby basen tutaj powstał.
     - Ja uważam, że to jest największe miasto w powiecie i w końcu jego stolica i basen mógłby tutaj być. Jak będzie, to zobaczymy - stwierdziła na zakończenie Małgorzata Myga.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1147 (6/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości