Reklama

Siano sprzątnięte sprzed nosa

Dwa hektary siana skradziono rolnikowi z Mamlicza bezpośrednio z pola. Sprawca skosił trawę na łące we Władysławowie, zebrał ją i odjechał. Doradca rolny uczula, że tego typu sytuacje mogą się zdarzać w tym roku częściej.

     Jan Wróblewski 8 czerwca wybrał się na łąkę, żeby sprawdzić, jak rośnie trawa i czy jest dobry moment, żeby ją skosić. Łąkę tę dzierżawi pierwszy rok, więc wcześniej zasilił ją nawozami, żeby plony były lepsze. Jednak kiedy zajechał na pole, okazało się, że trawa dopiero co została skoszona.
     - W tym tygodniu chciałem kosić, w piątek pojechałem zobaczyć, jaka jest trawa, a tu skoszone, sprzątnięte, wygląda na to, że już na początku maja - mówi Jan Wróblewski.
     Prowadzi on gospodarstwo w Mamliczu. Ma około 40 sztuk bydła, więc siano do skarmienia jest mu potrzebne. Do tej pory miał niecały hektar łąki w Barcinie, dzierżawi 4 hektary w Dąbrówce Kujawskiej i ma około 3,5 hektara koło domu. Stwierdził, że to może nie wystarczyć, więc kiedy pojawiła się okazja wzięcia dwóch hektarów łąki we Władysławowie w dzierżawę, skorzystał z niej.
     - Ten, który wcześniej ją dzierżawił, wypowiedział dzierżawę, więc ja się dogadałem z właścicielem - opowiada Jan Wróblewski. - Nie słyszałem, żeby poprzedni dzierżawca miał jakieś problemy tego typu wcześniej, tylko w tym roku ktoś się połakomił. Równo skoszone były trzy łąki, ten sam odrost był, nie wiem, kto jest właścicielem pozostałych dwóch.
     Kiedy Jan Wróblewski zobaczył, co się stało, zdenerwował się, zgłosił sprawę na policję, chce szukać sprawcy. Liczy, że coś może się wyjaśni, kiedy dowie się, kto jest właścicielem pozostałych łąk.
     - Zawiadomienie otrzymaliśmy od dzierżawcy 8 czerwca o 16:00 - poinformował asp. Robert Wróblewski z Komendy Powiatowej Policji w Żninie. - Policjanci pojechali na miejsce, ale ten pan stwierdził, że uda się do właściciela i wyjaśni sprawę. Mimo to trwają czynności zmierzające do tego, żeby wyjaśnić, kto skosił łąkę.
     Jan Wróblewski nie zostanie bez siana i nie martwi się, że nie będzie miał czym skarmić swoje zwierzęta, ale liczy straty. Szacując szkodę na policji wyliczył, że z dwóch hektarów mógłby mieć około 20 balotów sianokiszonki. Licząc cenę obowiązującą w zeszłym roku, czyli 60-70 zł za sztukę, straty określa na kwotę 1.200-1.400 zł.
     - Ale ten rok jest wyjątkowy, nie będzie słomy, więc i siano zdrożeje, jego cena może nawet dojść do 120-140 zł za balot - podkreśla rolnik z Mamlicza. - Słoma to na dziś jest makabra. Zimowe zboża wymarzły, teraz jest susza, słomy będzie bardzo mało. Jak ktoś sprasuje słomę, to będzie musiał szybko zwozić z pola, bo będą kradli na potęgę.
     Ten rok faktycznie jest trudny dla rolników. Ze względu na przymrozki będzie problem ze słomą ze zbóż ozimych, bo zostało ich bardzo mało. Jeśli ktoś prowadzi produkcję zwierzęcą, to słoma ze zbóż ozimych jest mu niezbędna, bo nadaje się najlepiej na ściółkę.
     - O kradzieży słomy słyszę co jakiś czas, to częste zjawisko - mówi Mirosław Spochacz, kierownik Biura Powiatowego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Żninie. - Teraz robi się to towar bardzo atrakcyjny. Ceny za balot doszły już do 100 zł, a wcześniej pozostawały na poziomie 35-60 zł.
     Mirosław Spochacz uczula, żeby w tym roku nie zostawiać zbyt długo plonów na polu, oraz żeby gromadzić zapasy blisko domu, a unikać stawiania stogów w szczerym polu, bo w ten sposób można się narazić na kradzież. Zachęca też, żeby takie sprawy zgłaszać na policję.
     - Przecież na takie pole ktoś musi wjechać ciągnikiem, ciężkim sprzętem, zawsze zostaną ślady - mówi Mirosław Spochacz.
     - Takiego balotu nie weźmie się pod pachę i nie ucieknie, często musi to być widoczne. A stawka też jest w tym roku wysoka, bo wystarczy, że złodziej porwie 5-6 balotów, to robi się już kwota 500-600 zł.
     Jan Wróblewski liczy na plony z pozostałych łąk i na drugi pokos. Jednak bierze pod uwagę także i to, że jeśli będzie susza, a trawa nie odrośnie zadowalająco, to będzie musiał dokupić siana. Przyznaje, że łąka we Władysławowie jest szczególnie atrakcyjna dla niego i właśnie na nią szczególnie liczy.
     - Tam są bardzo dobre ziemie, trawa ładnie rośnie - mówi Jan Wróblewski. - A ja jeszcze rozsiałem tam nawóz potrójny i azotowy, więc solidnie w nią zainwestowałem. Przed drugim pokosem to chyba będę tam spać, żeby nie dopuścić do tego, że znów ktoś mi wjedzie i sprzątnie.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1061 (24/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/07/2025 08:41
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości