Burmistrz nie wydał koncesji na sprzedaż alkoholu w otwartym kilka miesięcy temu sklepie w Brzyskorzystewku, gdyż nie ma na to zgody wszystkich sąsiadujących przez ściany ze sklepem. Sprawa trafi do SKO.
28 września zeszłego roku w Brzyskorzystewku został otwarty sklep z artykułami spożywczymi i nie tylko. Od początku nie można w nim kupować alkoholu: zarówno piwa, jak i wina czy też wódki. Mimo że właścicielka sklepu miała taki plan. O interwencję poprosiła nas Ewa Wnęk, która jest teściową właścicielki sklepu Wik-Sar - Katarzyny Wnęk, jak i pomaga w tym biznesie jako ekspedientka. Tak się składa, że pani Ewa mieszka w Brzyskorzystewku, a pani Katarzyna w Łabiszynie, dlatego w sprawach logistycznych, organizacyjnych na miejscu teściowa pomaga faktycznej właścicielce firmy.
W staraniach o koncesję na sprzedaż alkoholu w tym sklepie Ewa Wnęk też była i jest pełnomocniczką swojej synowej. - Składam odwołanie od drugiej już decyzji odmownej, jeśli chodzi o koncesję na sprzedaż alkoholu w tym sklepie - powiedziała Ewa Wnęk, którą zastaliśmy w poniedziałek za ladą w nowym sklepie w Brzyskorzystewku. Powierzchnia sklepowa, której Katarzyna Wnęk jest właścicielką, znajduje się w budynku, w którym zamieszkują trzy rodziny. Każdy z lokali ma innego właściciela. W zeszłym roku, przed otwarciem sklepu, Ewa Wnęk załatwiała z synową formalności. Ewa Wnęk odwiedziła wtedy również burmistrza Żnina.
Koncesje na sprzedaż alkoholu wydaje włodarz gminy. - Ta pani była u mnie jeszcze przed otwarciem sklepu w zeszłym roku i składała wniosek o wydanie koncesji. Ja już wtedy jej mówiłem, że moja decyzja będzie zależała od zgody sąsiadów, a z tym często nie jest łatwo. Nawet mówiłem, że prędzej by te panie uzyskały zgodę na sprzedaż alkoholu, gdyby wybudowały osobny sklep - opowiada Leszek Jakubowski, burmistrz Żnina.
- Tak, burmistrz już za pierwszym razem wydał negatywną dla nas decyzję w tej sprawie. Chcę podkreślić, że tutaj chodzi o koncesję na sprzedaż alkoholu wyłącznie na wynos. Nie planowaliśmy żadnego ogródka piwnego. Zresztą z tym i tak wiązałaby się konieczność udostępnienia toalety dla klientów, a na to nie mamy miejsca. Natomiast sprzedaż alkoholu na wynos na pewno pomogłaby przyciągnąć klientów i na tym nam zależało. Zresztą często bywa, że ktoś podjeżdża tutaj pod sklep, czy przychodzi i pyta na wstępie, czy jest piwo. Gdy słyszy, że nie ma, to rezygnuje też z innych zakupów, które być może by zrobił u nas. Ja zapewniam i mówiłam to też naszemu dzielnicowemu, że nie byłoby spożywania alkoholu w sklepie, czy też przed budynkiem. Poza tym rozmawiałam też z panem z „sanepidu”, który mówił, że także nie widzi tutaj żadnych przeciwwskazań dla sprzedaży na wynos. Dla gminy wydanie takiej koncesji to też zysk, bo płaci się za nią do gminnej kasy okoły 3.000 zł na rok - opowiada Ewa Wnęk.
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie na naszą prośbę skonsultował z dzielnicowym, któremu podlega Brzyskorzystewko, odpowiedź na pytanie, czy drugi sklep z alkoholem w tej wsi mógłby się odbić niekorzystnie dla ładu i porządku publicznego. Z doświadczenia policjantów wynika, że trudniej jest o zachowanie ładu i porządku, gdy spożycie alkoholu odbywa się na miejscu, a łatwiej, gdy tylko na wynos. To też nie jest jednak regułą. W tym drugim bowiem przypadku musi się to odbywać przy założeniach, że przestrzegane są przepisy: właściciel czy sprzedawca faktycznie nie dopuszcza do spożywania alkoholu na miejscu i nie sprzedaje go osobom nietrzeźwym oraz nieletnim. Sprzedaż alkoholu tym ostatnim zdarza się stosunkowo częściej w sklepach ogólnospożywczych, gdy przy okazji innych zakupów, nieletniemu czasami udaje się zakupić też alkohol. - Z rozmowy z dzielnicowym wynika, że tam w Brzyskorzystewku nie ma przeciwwskazań dla kolejnego sklepu ze sprzedażą alkoholu, ale pamiętajmy, że to nie policja podejmuje decyzję, tylko burmistrz. My tylko informujemy w razie czego organ wydający koncesję o naruszeniach przepisów, gdy takie naruszenia stwierdzimy w obrębie sklepów, które już koncesje uzyskały i sprzedają alkohol - mówi nadkomisarz.
Pierwsza decyzja burmistrza w sprawie koncesji dla Wik-Sar w Brzyskorzystewku była odmowna. Leszek Jakubowski argumentował tym, że nie ma zgody sąsiadów mieszkających w budynku, ani też jego administratora. Ewa Wnęk w imieniu synowej złożyła w ratuszu kolejny wniosek w tej sprawie, który pod koniec kwietnia też został rozpatrzony przez włodarza gminy Żnin odmownie. Burmistrz nie zgadzał się na sprzedaż alkoholu na wynos ani pod postacią piwa, ani napojów o zawartości do 18%, ani wysokoprocentowych trunków. Nadal tłumaczył, że nie ma zgody ani sąsiadów, ani zarządcy czy też administratora.
- Ale ten budynek nie ma zarządcy, ani administratora. Tutaj jest czterech właścicieli konkretnych lokali: trzech mieszkaniowych i jednego sklepu i nie ma wspólnoty - tłumaczy Ewa Wnęk.
W tym tygodniu napisała odwołanie od decyzji burmistrza Żnina do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy. Złożyła je we wtorek w sekretariacie włodarza Żnina. - Oczywiście ta pani może składać odwołanie i my je przekierujemy, ale nie sądzę, żeby nasza decyzja w tej sprawie została przez SKO podważona - mówi burmistrz.
Zapytaliśmy mieszkańców budynku, w którym znajduje się sklep, o stanowisko w tej sprawie. Okazało się, że mieszkańcy dwóch lokali są przeciwnikami sprzedaży alkoholu w sklepie, który mieści się w tym samym budynku. - Przed 10 laty w tym samym miejscu był już sklep z piwem i kończyło się tak, że był hałas, podjeżdżały samochody, ludzie pili piwo pod sklepem i zakłócali porządek. Wchodzili na teren naszego podwórza i załatwiali potrzeby fizjologiczne pod ścianą budynku gospodarczego lub wprost na ścianę domu. Nie chcemy powtórek tej sytuacji i nie zgadzamy się na sprzedaż tutaj alkoholu. Naszego stanowiska nie zmienimy i burmistrz nie ma prawa wydawać pozwolenia, jeśli się nie zgadzamy - mówili mieszkańcy dwóch lokali w zachodnim skrzydle budynku. Dodają, że już teraz w związku z działalnością sklepu na chodniku parkują samochody z towarem, co utrudnia poruszanie się pieszych.
W drugim skrzydle budynku mieszka jeszcze jedna rodzina. Tutaj od właścicielki mieszkania usłyszeliśmy, że to, czy będzie sprzedaż alkoholu, czy też nie w sklepie za ścianą, w zasadzie nie robi jej większej różnicy. - Jeśli - tak jak mówi pani Ewa - będzie spokój, bo ona o to zadba, to ja wierzę. Jak ktoś chce działać i uczciwie pracować, to ja nie robię przeszkód - mówi trzecia z sąsiadek. Dodajmy, że wszyscy sąsiedzi, których pytaliśmy o stanowisko w tej sprawie, wyrazili je, ale zażyczyli sobie, żeby nie ujawniać ich nazwisk na łamach prasy.
Ewa Wnęk powiedziała, że liczy wraz z synową na uchylenie przez SKO decyzji odmownej burmistrza Żnina. - A jeśli nie, to i tak się nie poddamy. Na pewno znajdziemy w takiej sytuacji kolejne ścieżki odwoławcze, poza tym lektura uzasadnienia decyzji przez SKO też wniesie sporo do naszej wiedzy, co robić dalej. Natomiast co do samochodów na chodniku, to może zdarza się tak, że na parę minut, czy nieco dłużej stanie tu samochód z towarem do sklepu. Ale czy tak samo nie dzieje się w mieście przy dostawach towarów? A jak ktoś przyjeżdża prywatnie w odwiedziny do tych naszych sąsiadów, którzy się sprzeciwiają wydawaniu koncesji, to zapewniam, że też im się zdarza, iż samochód stoi wszystkimi kołami na chodniku. Aż takiego ruchu nie ma tutaj, żeby to faktycznie stanowiło problem. To tylko pretekst, by czymś uzasadnić swój brak zgody. Ale my się nie poddamy - oznajmiła na koniec Ewa Wnęk.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1160 (19/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze