Zalany kamieniołom w Piechcinie
Skok do wody przerwany na skale
Groźnemu wypadkowi uległ w sobotę nastolatek, który oddawał skok do zalanego kamieniołomu w Piechcinie. Młodzieniec potknął się tuż przed odbiciem, ześlizgnął i spadł kilka metrów w dół na skałę, a następnie do wody. Jego życie wisiało na włosku.
Skoki ze skał są niebezpieczne, ale do ich oddawania i tak nie brakuje chętnych
Marek Tomczak z Piechcina był świadkiem sobotniego wypadku w zalanym wodą kamieniołomie. Pomagał wyciągnąć rannego z wody, a następnie wspólnie z innymi udzielał mu pomocy i podtrzymywał na duchu, tak aby poszkodowany nie stracił przytomności. Zalany kamieniołom w Piechcinie nie jest kąpieliskiem, nie wolno tu się kąpać. Mimo to od dziesiątków lat mieszkańcy nie tylko Piechcina, ale przyjezdni z oddalonych o kilkanaście kilometrów miejscowości, jak Inowrocław czy Janikowo, chętnie zażywają tu kąpieli. Tak też było w ostatnie sobotnie popołudnie. Na zalanym wodą starym wyrobisku kopalni w Piechcinie kąpieli zażywało m.in. kilku mieszkańców Inowrocławia, a wśród nich 16-letni Marcin Z.
Opowiada 18-letni Marek Tomczak z Piechcina, który był wtedy w kamieniołomie: - Było po 15:00, na wschodniej ścianie kamieniołomu. Ten chłopak brał rozbieg, żeby wykonać skok do wody ze skały z wysokości około 8 metrów. Nieco niżej na tej ścianie wystawała jeszcze inna skała. Ten chłopak tuż przed wybiciem o coś się potknął albo poślizgnął, upadł naprzód, przejechał torsem i brzuchem po skale i poleciał w dół. Być może uderzył jeszcze o skałę kilka metrów na dole i wpadł do wody. Pływało tam kilku jego kolegów i inni ludzie. Chłopak sam wypłynął i trzymał się ręką skały wystającej z wody przy ścianie. Po chwili tamci zobaczyli, że leci mu krew z nosa. Wszyscy zaczęliśmy go wyciągać z wody i ułożyliśmy na plecach. Krew leciała mu obficie z brzucha i klatki piersiowej, gdzie miał pościeraną skórę, a w okolicy obojczyka rana była aż do kości. Byli tam też inni koledzy z Piechcina: Mateusz Szczepaniak, Michał Ruchaj, później chyba Kacper Dziurzyński. Ktoś próbował udzielić mu pomocy, ale czekając na pogotowie przede wszystkim z tym chłopakiem rozmawialiśmy, żeby nie tracił przytomności. Prowadziliśmy z nim normalną rozmowę, pytaliśmy, czy ma rodzeństwo, do jakiej szkoły chodzi i takie tam. On jęczał z bólu, ale nawet nam odpowiadał. Później coraz bardziej odpływał, miał omdlenia i zaczynał tracić przytomność. Na szczęście karetka przyjechała bardzo szybko.
Lekarze stwierdzili poważne obrażenia ciała Marcina Z. Jego życie było w niebezpieczeństwie, jednak co dokładnie mu się stało, nie było wiadomo. Prawdopodobnie miał rozległe obrażenia wewnętrzne. Gdy udzielano mu pomocy w karetce, wezwane zostało pogotowie lotnicze i nastolatek helikopterem został zabrany do szpitala w Bydgoszczy. Do wtorku wieczorem policja nie otrzymała żadnych informacji o stanie zdrowia chłopca. - Podjęte zostało dochodzenie wyjaśniające wszystkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Będziemy też ustalali, czy rodzice albo opiekunowie sprawowali nad nastolatkiem prawidłowo kontrolę, gdyż jakby nie było, jest on nieletni. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich w tym zdarzeniu. Przy tej okazji chciałbym zaapelować do wszystkich mieszkańców, żeby korzystali tylko z legalnych kąpielisk w upalne dni i nie pozwalali sobie na brawurowe zachowania nad wodą, gdyż mamy kolejny przykład, że może się to skończyć bardzo źle - powiedział nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie.
Chłopcy, których spotkaliśmy w zalanym kamieniołomie, przyznali, że wiedzą, iż nie jest to legalne kąpielisko, ale w okolicy nie ma żadnego innego, a bez ochłodzenia się w wodzie w taki upał, jaki jest teraz, nie wytrzymaliby.
Usłyszeliśmy też, że zdarzają się patrole policji czy gdzieś w oddali czasami zamajaczą sylwetki ochroniarzy zakładów cementowo-wapienniczych, do których należy kamieniołom. Jednak kiedy tylko stróże porządku odjadą, chętni do kąpieli powracają.
Sobotni wypadek też ich nie odstraszył.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1008 (23/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze