Reklama

Śmieci więcej niż można było przypuszczać

- „Myśmy się nie spodziewali takiej ilości śmieci” - mówiła Anna Gaczkowska-Wollandt

        fot. Magdalena Kruszka

Gmina Barcin, śmieci, sesja, Henryk Popławski
     Śmieci więcej niż można było przypuszczać
    Na ostatniej sesji radni stanęli twarzą w twarz z problemem śmieci zalewających gminę Barcin. Nikt nie stanął na stanowisku, że sytuacja jest ustabilizowana. Rozwiązanie problemu będzie się jednak wiązać z koniecznością podniesienia stawki opłaty śmieciowej.

     Temat wywołał radny Henryk Popławski, który jednocześnie jest prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy. Już w ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że spółdzielnia wraz z Wodbarem stara się zaradzić ogromowi śmieci, jakich pozbywają się mieszkańcy osiedli.
     - My jako radni popełniliśmy błąd przyjmując regulamin utrzymania porządku w gminie - powiedział Henryk Popławski. - Strzeliliśmy sobie troszkę w kolano. Na etapie uchwalania tego regulaminu była dyskusja co do harmonogramu częstotliwości wywozu i wtedy sygnalizowałem, że wywożenie plastików raz na dwa tygodnie to zbyt mała częstotliwość. Były głosy, że powinno się je wywozić raz w miesiącu. Życie pokazało, że przy zwiększonej ilość segregacji, jaką w tej chwili nasi mieszkańcy robią, przejęliśmy wszystkie pojemniki, jakie miała gmina i okazuje się, że tych pojemników jest ciągle mało. Ciągle jest pełno plastików wokół pojemników. Pan burmistrz kilka pism do spółdzielni przysłał, w których nas wzywa do przestrzegania porządku. Z tym, że w tej chwili dochodzimy do tego, że zaczynamy budować jak Chińczycy mur, tyle że oni budowali z cegły i gliny, a my z kontenerów na śmieci.
     Radny informował, że problem zgłaszają mieszkańcy, którzy skarżą się, że pojemniki zajmują coraz więcej miejsca i wchodzą na parkingi. Sposobem na zażegnanie tego problemu stało się ustawianie kontenerów KP7 zamiast siatkowych pojemników na plastiki. Henryk Popławski uznał, że ze strony Rady powinna paść propozycja, aby zwiększyć częstotliwość wywozu odpadów i w okresie letnim powinien on odbywać się raz w tygodniu.

- „Zwiększenie częstotliwości wywozu byłoby chyba najlepszym rozwiązaniem” - orzekł Stefan Firszt

Reklama

        fot. Magdalena Kruszak

     - Chciałbym to tylko zasygnalizować, bo w tym roku to jest już musztarda po obiedzie - mówił radny i dodał, że jeśli tendencja wzrostu ilości odpadów segregowanych będzie się utrzymywała, to w roku przyszłym radni powinni pochylić się nad opcją zwiększenia częstotliwości wywozów, z pełną świadomością tego, że dla mieszkańców będzie to oznaczało podniesienie opłaty za śmieci.
     - Trzeba to zrobić, żebyśmy z jednej strony nie utonęli w śmieciach, a z drugiej nie odgrodzili się od świata kontenerami na odpady segregowane, ale żeby to wszystko można było w miarę sensownie zgrać. W tej chwili wydaje mi się, że powoli przestajemy wspólnie z „Wodbarem” przegrywać tę walkę, ale do odtrąbienia sukcesu jest jeszcze bardzo daleko - przyznał Henryk Popławski.
     Radny wykluczył jednocześnie podniesienie stawki za śmieci w tej chwili ze względu na to, żeby nie wprowadzać zbyt dużego zamieszania wśród mieszkańców, ale też zapowiedział, że w jego ocenie problem będzie wracał i warto, żeby radni z wyprzedzeniem się tym zajęli.
     Radna Jadwiga Mateńko przyznała, że błąd wynika nie z decyzji radnych, ale z nieudolności ustawy śmieciowej, która nakazała kolejność poszczególnych procedur.
     - My o częstotliwości wywozu mówiliśmy nie wiedząc, jaki podmiot będzie odbierał od nas odpady - mówiła radna Jadwiga Mateńko. - Ja na przykład jako odpady pod tytułem plastik rozumiałam tylko i wyłącznie butelki plastikowe, które zgniecie się i w worek włoży lub odpady podobne do takich butelek. Wówczas taki odpad zająłby niewiele miejsca. Ale do tej frakcji my dołączamy także papier, opakowania po maśle, margarynach, jogurtach i tak dalej. A pewne opakowania nie dają się zgnieść i to jest główny problem. Nie mieliśmy pojęcia, że te wszystkie cztery czy pięć frakcji znajdą się w jednym worku.
     Burmistrz Michał Pęziak poinformował, że gmina ustalając stawkę 7,50 zł za odpady segregowane od mieszkańca brała pod uwagę to, ile razy odpady będą wywożone, a propozycja była taka, aby wywóz odbywał się raz w tygodniu.
     - Miało być wywożone częściej i miało kosztować trochę więcej, no nie ma nic za darmo - mówił burmistrz. - Ponieważ zostały zmienione przez radnych częstotliwości wywozów, to opłata jest niższa, ale te śmieci są wywożone rzadziej. Gdyby wygrała przetarg inna firma, nie miałoby to żadnego znaczenia. Ale uważam, że to, że „Wodbar” pozwala na mieszanie odpadów segregowanych to dobrze, bo mieszkańcy w jednym pojemniku mogą lokować plastik z papierem.
     Burmistrz Barcina podkreślał, że zwiększenie częstotliwości wywozu wiązać się będzie ze zwiększeniem opłaty, a to z kolei zmusi ludzi do składania ponownych deklaracji i uruchomi na nowo całą procedurę.
     - Teraz trzeba pomyśleć nad takimi rozwiązaniami, żeby przez te dwa i pół roku usprawnić jakoś system, żeby on był jak najmniej uciążliwy dla mieszkańców, ale żeby działał w takim zakresie, jaki jest teraz, bo tak czy inaczej mieszkańcy koszty poniosą - powiedział burmistrz Michał Pęziak.
     Anna Gaczkowska-Wollandt podała przykład terminów odbioru odpadów plastikowych i wymieniła, że w sierpniu odbiór nastąpił 14, a we wrześniu 26, co daje prawie półtora miesiąca przerwy.
     - My nie spodziewaliśmy się takiej ilości odpadów - stwierdziła Anna Gaczkowska-Wollandt.
     - A myśmy się spodziewali, dlatego proponowaliśmy wywóz raz w tygodniu za nieco większą stawkę - powiedział burmistrz Michał Pęziak.
     Do dyskusji włączył się także radny Aleksander Kabaciński, jednocześnie sołtys Piechcina, który orzekł, że problem wynika z niezgniatania butelek. Przyznał, że z jego obserwacji wynika, że zgniecionych butelek w pojemnikach jest nie więcej niż 1%. Zaproponował zakup urządzeń zgniatających.
     - Jeżeli świadomość mieszkańców wzrośnie, sprawa powinna się unormować - powiedział Aleksander Kabaciński.
     - Decyzja o tym, żeby zmniejszyć częstotliwość wywozów była w interesie mieszkańców wsi i domków jednorodzinnych, natomiast na osiedlu to się odbiło czkawką - stwierdził burmistrz Michał Pęziak.
     Stefan Firszt, dyrektor Wodbaru, przyznał, że kiedy była dyskusja nad tworzeniem aktów prawnych, wszyscy mieli mało wiedzy na ten temat. Uznał, że pierwszy i drugi miesiąc pokazały, że pewne założenia odbiegają od rzeczywistości, a największy problem wyniknął w związku z odpadami zbieranymi selektywnie.
     - Tego się zrobiło znacznie więcej niż wszyscy myśleli - powiedział Stefan Firszt. - Jest też problem ze zgniataniem butelek. Ale rzeczywiście miejsca na pojemniki jest mało. Nie ma ich gdzie stawiać. Koszty na mieszkańca zostaną przeniesione albo w formie dodatkowego pojemnika, albo w formie zwiększenia częstotliwości. Ten problem po prostu jest i trzeba będzie się z nim zmierzyć.
     Dyrektor Wodbaru uznał, że lokowanie kontenerów KP7 do plastików jest rozwiązaniem tymczasowym. Ponadto uznał, że kiedy mieszkańcy pozbywają się odpadów do pojemników siatkowych, mają świadomość, że ktoś może ich obserwować, natomiast nie widać, co jest wrzucane do pojemnika KP7. A tego nie będą wiedzieć nawet odbierający, dopóki nie zaczną opróżniać pojemnika i wrzucać jego zawartości do samochodu. Dyrektor uznał, że możliwości reklamacji będą w tej sytuacji o wiele trudniejsze.
     - Na pewno zwiększenie częstotliwości byłoby tu najlepszym rozwiązaniem - stwierdził Stefan Firszt.

Reklama

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1125 (36/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości