Niektórzy myśleli, że coś się stało podczas dyskoteki seniorów w ŻDK. Inni z kolei rozpowiadali, że może gaz się ulatnia, bo oprócz śmigłowca pogotowia na rynku, 150 m dalej, w głąb ul. Śniadeckich wjechały dwa samochody strażackie. Okazało się, że to właśnie na ul. Śniadeckich mieszka mężczyzna, który zasłabł, a śmigłowiec i strażacy przybyli do niego, ponieważ w pobliżu nie było żadnych wolnych ambulansów.

W piątkowy wieczór przed godziną 20.00 nad starym miastem w Żninie rozległ się warkot śmigłowca. Pilot wylądował na płycie rynku. Zespół ratowników wysiadł z maszyny i pobiegł do jednego z mieszkań na ul. Śniadeckich. Jak przekazał nam kpt. Hubert Kurowski dowódca JRG w Państwowej Straży Pożarnej w Żninie, dyżurny otrzymał zgłoszenie z centrum powiadamiania, że jest wezwanie po karetkę pogotowia, ale tamtej chwili nie było w pobliżu żadnego wolnego ambulansu. Na miejsce więc zadysponowano 2 zastępy JRG.

W międzyczasie okazało się, że wolny jest śmigłowiec LPR i został on skierowany do Żnina. Przyczyną było zasłabnięcie mężczyzny. On już wcześniej narzekał na pewne dolegliwości i miał w planie umówioną wizytę u lekarza. Nim ten termin jednak nadszedł, mężczyzna źle się poczuł i zasłabł. Lekarz z zespołu, który przyleciał śmigłowcem zbadał pacjenta i podjął decyzję, że nie jest konieczne zabieranie go śmigłowcem. Mężczyzna trafił do szpitala w Żninie, zawieziony tam przez strażaków. Około 20.30 śmigłowiec odleciał z grodu Śniadeckich.
Karol Gapiński, 11 VIII 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze