Reklama

Soja przyszłością upraw

Wykładu prof. dr. hab. Tadeusza Praczyka z zainteresowaniem słuchali doświadczeni rolnicy oraz uczniowie techników rolniczych fot. Remigiusz Konieczka

Grocholin, Festiwal Odmian, Lecchpol, rzepak, zboża
    Soja przyszłością upraw
     Na Festiwalu Odmian, imprezie organizowanej od ponad 10 lat przez szubiński Lechpol, prezentowane są różne odmiany rzepaku, pszenicy, pszenżyta i jęczmienia. Jednak od dwóch sezonów na poletkach doświadczalnych w Grocholinie testowane są także odmiany soi. Prezes Eugeniusz Taraska chce zainteresować polskich rolników uprawą tej rośliny.

     Jednym z elementów wzbudzania zainteresowania uprawą soi był wykład prof. dr. hab. Tadeusza Praczyka, który jest zastępcą dyrektora ds. naukowo-badawczych Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu. Zaproszony gość mówił na temat perspektyw uprawy soi w Polsce w świetle dotychczas przeprowadzonych badań.
Profesor powiedział, że soja jest najcenniejszą rośliną uprawną. Jego zdaniem, nie ma takiej drugiej rośliny, która zawierałaby tak cenne składniki, a więc olej i białko. W zależności od odmiany jest to od 18% do 22% oleju i do 45% białka. Soja należy do czołowych upraw w światowym rolnictwie. Na świecie uprawianych jest łącznie 90 mln ha soi. Przodują w uprawie Stany Zjednoczone, a dalej Argentyna i Brazylia. Produkcja soi w świecie, to ponad 220 mln ton.
     BADANIA NAD SOJĄ
     W Polsce pierwsze próby uprawy soi sięgają czasów przedwojennych, ale bez pozytywnych efektów. Odmiany cechowały się długim okresem wegetacji i większość z nich nie dojrzewała w okresie jesiennym, w efekcie próby okazały się nieudane.
     W ostatnich latach można jednak zaobserwować duży postęp i dlatego naukowcy wrócili do tego tematu. Prof. Tadeusz Praczyk wraz z prof. Jerzym Nawracałą postanowili pozyskać fundusze na te badania. Uzyskali dofinansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju - grant na Unowocześnienie technologii uprawy konwencjonalnych odmian soi w warunkach polskich.
     W ramach projektu powstało konsorcjum, które wyznaczyło sobie realizację kilkunastu zadań do grudnia 2016 r., aby wypracować rozwiązania, dzięki którym w Polsce będzie możliwa i opłacalna uprawa soi. Jednym z kluczowych zagadnień w jej uprawie jest właściwy dobór odmian i dlatego w ramach projektu dokonywana jest ocena plonowania odmian.
     Istotne jest również efektywne szczepienie nasion bakteriami wiążącymi azot atmosferyczny. W projekcie postanowiono zająć się usprawnieniem sposobu stosowania szczepionki bakteryjnej. Należy się przyjrzeć, jak efektywnie zwalczać choroby grzybowe. - Na razie soja jest rośliną bardzo odporną na porażenie patogenami, jak również odporną na żerowanie szkodników, ale wynika to z tego, że na razie mało jest soi w Polsce. Potrzeba trochę czasu, zanim szkodniki i grzyby dostosują się do tych warunków i do tej rośliny. Wraz ze wzrostem areału, problemy związane z chorobami i szkodnikami będą coraz poważniejsze. Dlatego chcemy się zająć ochroną soi przed wpływem chorób i szkodników. Zajmiemy się również sprawę gęstości siewu, optymalnym rozstawem roślin, jak również nawożenia azotowego. Jak to wszystko wpływa na wegetację soi - powiedział prof. Praczyk.
     Badana będzie możliwość ochrony plantacji soi przed zachwaszczeniem, a jest to najważniejszy problem, przed którym stoją producenci uprawiający tę roślinę. Badana będzie odporność na patogeny. Opracowane będą metody ochrony przed chorobami. Wypracowane zostaną zalecenia, jak sobie z tym wszystkim radzić. Naukowcy chcą pokazać korzystne oddziaływanie soi na rośliny uprawiane w kolejnych sezonach wegetacyjnych. Zespół analizuje opłacalność uprawy soi w warunkach dużego gospodarstwa rolnego. Zamierza opracować model zagospodarowania ziarna.

„Jest to ciekawa roślina, może wnieść dużo korzyści w płodozmianie, także korzyści finansowych
i wzbogacamy ziemię w składniki“
- tak o uprawie soi mówił prof. dr hab. Tadeusz Praczyk, który jest zastępcą dyrektora ds. naukowo-badawczych Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu fot. Remigiusz Konieczka

     DOBÓR ODMIAN
     Dla prof. Tadeusza Praczyka kluczową sprawą dotyczącą tego, czy w Polsce można podjąć się produkcji soi, jest odpowiedni dobór odmian. Jest ich coraz więcej, ale mogą się różnić okresem wegetacji. Profesor pokazał zdjęcia, na których różne odmiany soi pod koniec sierpnia były w różnym okresie wegetacji. Jedna odmiana już dojrzewała, a druga nie.
     - Pogodę w Polsce mamy taką, że według mojej opinii soja powinna dojrzewać od początku września do 20-25 września. Później pojawiają się deszcze i są problemy z dosuszeniem soi. A więc ważny jest krótki okres wegetacji. Ten krótki okres wegetacji w naszych badaniach, to jest od 124 do 139 dni - wyjaśnił profesor.
W krajowym rejestrze odmian wpisanych jest 5 odmian soi. Są to dwie odmiany polskie Augusta i Aldana oraz zagraniczne: Aligator, Madlen i Mavka. Zainteresowanie soją jest duże i w badaniach jest jeszcze kilkanaście innych odmian. Jest duży progres, bo dwa lata temu były 2 odmiany.
     CO Z CHWASTAMI
     Najważniejszą czynnością jest odpowiedni dobór odmiany, ale już w produkcji obecnie najważniejszym problemem jest to, jak radzić sobie z chwastami.
W warunkach polskich mamy do czynienia z dwoma gatunkami chwastów, które powodują największe problemy. Jest to komosa biała z chwastów dwuliściennych, która potrafi całkowicie zagłuszyć rośliny i bez herbicydów trudno sobie wyobrazić, by uprawa soi się powiodła. Drugim gatunkiem, z którym trzeba sobie poradzić jest chwastnica jednostronna. Ona również konkuruje z soją.
     - Jeżeli nie zapewnimy odpowiedniej ochrony, to możemy zapomnieć o dobrym plonowaniu soi. Najważniejsze na dziś, to zapewnienie ochrony przed komosą białą i chwastnicą jednostronną - podkreślił prof. Praczyk. - Zabezpieczenie pola przed rozsiewaniem chwastów jest dziś kluczowe i na to chcemy zwrócić uwagę.
     Profilaktyka, czyli zwalczanie chwastów w roślinach, które poprzedzały soję, stosowanie doczyszczonego materiału siewnego, zapewnienie szybkiego i bujnego kiełkowania soi, by mogła konkurować z chwastami. Ale - jak zaznaczył wykładowca - nie obędzie się bez ingerencji bezpośredniej. Można sobie pozwolić na bronowanie zasiewów (metoda mechaniczna), które częściowo rozwiąże problem, ale niewłaściwie wykonane może zaszkodzić kiełkującej soi. Można stosować tą metodę, lecz najskuteczniejszym zostaje zastosowanie odpowiedniego środka chemicznego.
     - I tutaj jest duży problem, ponieważ możemy stosować środki, które są oficjalnie zarejestrowane. Jeżeli chodzi o soję, to od wielu lat nie było herbicydu, który można byłoby stosować legalnie w tej uprawie. Na szczęście firma „Bayer“ we wrześniu ubiegłego roku zarejestrowała pierwszy herbicyd dla soi. Jest to „Sencor Liquid“ i ten środek jako jedyny można legalnie stosować w uprawie - mówił prelegent.
     Polscy naukowcy prowadzą badania nad innymi środkami, które pozwoliłyby jednym zabiegiem rozwiązać problem chwastów. Naukowcy badają też, czy zastosowane środki nie powodują uszkodzenia soi oraz czy wpływają na plonowanie i cechy jakościowe nasion.
     - Podejmujemy działania, by producenci herbicydów rozszerzyli swoje działania również na soję. Rozmawiamy z nimi i jesteśmy na dobrej drodze. Wkrótce mogą pojawić się środki przeznaczone na plantacje soi - zaznaczył profesor.
     NA RAZIE ODPORNA, ALE NIE NA GOŁĘBIE
     Naukowców interesują też zagrożenia, jakie mogą powodować grzyby chorobotwórcze. Dlatego analizują, jakie grzyby są obecne na nasionach soi. Stwierdzili, że jest ich dość dużo. W praktyce nie mają znaczenia, bo rozwijają się na soi w sposób znikomy lub wcale. Na poletkach doświadczalnych nie było potrzeby stosowania środków grzybobójczych. Zdaniem prof. Praczyka, ta sytuacja może się zmienić w sytuacji, gdy powierzchnia upraw soi w Polsce się zwiększy.
     - Mówiło się, że pszenżyto jest taką rośliną, na której nie ma chorób. Minęło kilkanaście lat i wszystko co w zbożach może być, występuje też w pszenżycie. Podobnie może być w soi - podkreślił profesor.
     Soi mogą zagrażać również szkodniki: larwy Mietki, gąsienice rolnic, oprzędziki, mszyca, gąsienice motyli rusałka osetnik, zmiennik lucernowiec, omacnica prosowianka, strąkowce, zwierzyna łowna.
     - W Toruniu mamy stację doświadczalną i w tym roku zasiano tam 2,5 ha soi w celach doświadczalnych. Kolega z Torunia powiedział mi, że przedwczoraj musiał wszystko zaorać, bo w okresie kiełkowania gołębie dziesiątkowały plantację. Tak to bywa z tą zwierzyną - dodał profesor.
     Naukowcy analizują też, jaki jest optymalny rozstaw rzędów, jaka jest optymalna gęstość siewu i jakie jest najlepsze nawożenie. Podkreślił, że soja ma możliwość wiązania azotu atmosferycznego, dlatego uchodzi za roślinę proekologiczną, a więc jak najbardziej nadaje się do tego, by ją stosować w celu spełnienia wymogu zazielenienia. Na plonowanie ma wpływ wysokość osadzenia strąka, bowiem chodzi o to, by był stosunkowo wysoko i by nie było strat. - Jak rozstaw rzędów wpływa na plonowanie? 15 cm, 30 cm. Nieco większe plony uzyskaliśmy w rozstawie 30 cm niż przy 15 cm. Jeżeli chodzi o nawożenie to dużych różnic nie stwierdziliśmy. Plonowanie jest podobne. Przy większym zagęszczeniu niektóre odmiany wyżej plonują - objaśnił profesor.
     NAKŁAD SIĘ ZWRACA
     Badany jest wpływ soi na rośliny uprawiane następczo. Badania dla soi wypadają obiecująco. Wynika z nich, iż po przedplonie sojowym na poletkach doświadczalnych lepiej plonowała kukurydza oraz pszenica ozima.
     - Chciałbym zwrócić uwagę na korzystny wpływ soi na rośliny uprawiane w roku następnym. Soja korzeni się dość głęboko, bo do 60 cm w głąb i zostawia duże ilości azotu w glebie. Dzięki temu możemy spodziewać się zdecydowanie większych plonów, jeżeli przedplonem będzie soja - podkreślił profesor.
     Prelegent przybliżył kalkulację uprawy soi na przykładzie gospodarstwa Top Farms Głubczyce. Wszystkie nakłady poniesione na soję, na pszenicę, na rzepak. Razem koszty 3.156 zł na hektar uprawy soi, niższe pszenicy i wyższe rzepaku.
     - Chciałbym zwrócić uwagę na wysoki koszt materiału siewnego. Całkowity zysk, uwzględniając całkowitą dopłatę do strączkowych, to 1.606 zł/ha. Zysk w porównaniu do pszenicy i rzepaku jest niższy. Jeżeli chodzi o koszty, to można zaoszczędzić. Soja jest rośliną niewymagającą w uprawie. Jest rośliną, która nie reaguje gwałtownie pogorszeniem plonowania, kiedy nie zastosujemy określonych środków. Stosunkowo dużą kwotę stanowią nawozy. I tu jest element dopracowania systemu nawożenia, w celu ograniczenia kosztów. Ale to, co nam soja wnosi do gleby i zyski jakie mamy w kolejnym roku z roślin uprawianych po soi, to kalkulacja będzie się przedstawiała dużo korzystniej. Jest to poza tym roślina proekologiczna i wchodzi w system zazielelenia. Jest to ciekawa roślina, może wnieść dużo korzyści w płodozmianie, także korzyści finansowych i wzbogacamy ziemię w składniki. Myślę, że to dzisiejsze spotkanie będzie promocją uprawy soi w Polsce - podsumował prof. Tadeusz Praczyk, który dodał, że jest pod dużym wrażeniem tego, iż Lechpol ma aż 16 poletek z różnymi odmianami soi.

Reklama

Remigiusz Konieczka

Pałuki nr 1219 (25/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości