Reklama

Soja w restauracji, choć nie w menu

O soi mówiono podczas konferencji, która w czwartek odbyła się w restauracji „Parkowa“ w Żninie

     fot. Karol Gapiński

Żnin, Pałuki, konferencja, soja, rośliny strączkowe, śruta
     Soja w restauracji, choć nie w menu
     Na konferencji 27 listopada rolnicy informowani byli o zagadnieniach związanych z uprawą roślin strączkowych, a zwłaszcza soi, z której śruta obecnie w 75% polskiego zapotrzebowania musi być importowana. Tymczasem można ją pozyskiwać z krajowych upraw. Również na Pałukach.

       27 listopada w restauracji Parkowa w Żninie odbyła się konferencja poświęcona tematowi ulepszania krajowych źródeł białka roślinnego, na którą zaproszono między innymi rolników. Konferencję zorganizowała firma Lechpol z Szubina we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym i Instytutem Genetyki Roślin PAN w Poznaniu.Partnerem strategicznym konferencji była Linia Perfekt. Na spotkanie przybyło blisko 100 rolników i partnerów szubińskiej firmy. Niektórzy już uprawiają soję lub inne rośliny strączkowe jako źródła białka. Inni zastanawiają się nad podjęciem takiej uprawy i czwartkowa konferencja mogła wpłynąć na ich decyzje w tej sprawie.
     Mijający rok, podobnie jak w większości upraw, nie był sprzyjający również dla soi, co podkreślił otwierając konferencję Eugeniusz Taraska, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Wielobranżowego Lechpol. Konferencja została zorganizowana w ramach wieloletniego programu rządowego Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach.
     Cykl wykładów otworzył dr Wojciech Mikulski. Przedstawił on dane ogólnoświatowe, z których wynika, iż wciąż spada i będzie spadała powierzchnia uprawianych pól w przeliczeniu na jednego mieszkańca naszego globu. Stąd tak ważny jest właściwy dobór upraw roślin strączkowych pod kątem wydajności, w szczególności jeśli chodzi o zawartość białka. Wykładowca Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podkreślił, że w Polsce rocznie zużywanych jest 8,3 mln ton pasz treściwych, do której wyprodukowania potrzeba 1 mln ton czystego białka, w tym 0,8 mln ton śruty sojowej i 0,2 mln ton z innych źródeł, przeważnie w postaci śruty rzepakowej. Tymczasem od lat osiemdziesiątych ub.w. z  400.000 hektarów do ponad 100.000 hektarów spadła powierzchnia pól, na których uprawiane są rośliny strączkowe. Dopiero w ostatnich latach ten areał zaczął w Polsce znacząco wzrastać.
     Prof. dr hab. Jerzy Szukała, również wykładowca UP w Poznaniu podkreślił, że Polska jest uzależniona od importu białka roślinnego, podobnie, jak cała Unia Europejska, gdyż aż 3/4 zapotrzebowania pochodzi w największym stopniu z krajów obydwu Ameryk. Warto podkreślić, że nasz kraj jest największym producentem drobiu w Europie, więc zapotrzebowanie na białko roślinne jest u nas bardzo duże. Zaspokajając to zapotrzebowanie poprzez import musimy wydatkować rocznie 4 miliardy zł. Stąd tak duże zainteresowanie uprawą roślin strączkowych oraz soi. Soja odgrywa też bardzo istotną rolę w zmianowaniu - przerywa monokulturę zbożową. - Dobrze więc, że się wreszcie nasze ministerstwo obudziło i zasygnalizowało troszkę o polskie źródła białka roślinnego. Zwłaszcza, że nasze gleby obsiewane najpopularniejszymi gatunkami zbóż systematycznie ubożeją. Jedyne bowiem rośliny, które odnawiają organicznie glebę to trawy i mieszanki traw z roślinami motylkowymi oraz same strączkowe. Przy czym nie chodzi o to, że my chcielibyśmy wyeliminować w ogóle import śruty sojowej. Chcemy, by on spadł z 75%, do przynajmniej 50% - mówił prof. Jerzy Szukała.
     Żeby wyjść naprzeciw takiemu wyzwaniu w br. zrealizowano pierwszy etap projektu, który ma na celu współpracę między Uniwersytetem Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy, a przedsiębiorstwem Lechpol, w ramach którego przeprowadzone zostały badania przydatności 16 odmian soi do uprawy w  warunkach województwa kujawsko-pomorskiego. W tym doświadczeniu zastosowane zostały odmiany z Polski, Ukrainy, Francji, Niemiec, Szwajcarii i Austrii.
     Otrzymane wyniki jednak nie do końca są miarodajne z powodu tegorocznej suszy. Mimo wszystko można jednak wnioskować, że badane odmiany soi okazały się tolerancyjne na suszę.
     Najbardziej odporna okazała się odmiana Layma z hodowli ukraińskiej. Ona też dała najwyższy plon: 1,90 t/ha. Dr hab.inż. Anna Wenda-Piesik z UTP w Bydgoszczy podkreśla jednak, że z kolei odmiana Gallec miała za to dużą liczbę strąków na pędzie (13 sztuk) i masę nasion 150 g, co też tłumaczy wysoki plon 1,77 t/ha. Polska odmiana Aldana miała jeszcze cięższe nasiona - 182 g i wydała plon na poziomie 1,72 t/ha. Te trzy odmiany dały najlepsze plony w przeprowadzonym badaniu. Podsumowując wyniki tego doświadczenia, dr hab. inż. Anna Wenda-Piesik uważa, że skoro w roku z wyjątkową suszą testowane odmiany osiągnęły plony wyższe, niż średnia dla Polski, to można się spodziewać, że w bardziej korzystnych latach niewykluczone są wyniki na poziomie 2 do 3 t/ha. Anna Wenda-Piesik jest skłonna twierdzić, że soja na glebach o strukturze lekkiej i mało zasobnej może osiągnąć plony do 2,5 t/ha. Średnie plony nasion z hektara na świecie wynoszą 2,2 tony, a w Polsce póki co 1,6 ton.
     W doświadczeniu przeprowadzonym w Grocholinie, które stanowiło drugą część projektu wykorzystano do zasiewu wspomniane 16 odmian soi konwencjonalnej, czyli niemodyfikowanej genetycznie. Odmiany zostały wysiane 30 kwietnia i 1 maja w ilości 70 do 80 roślin na m2. Nasiona w zależności od kombinacji zostały zaszczepione różnymi inokulantami. Przed siewem i również po nim zastosowano nawożenie, a w trakcie wegetacji nawozy dolistne z Linii Perfekt specjalnie zmodyfikowane pod uprawę soi. Początkowy wzrost i rozwój soi przebiegał prawidłowo. Odmiany wytworzyły pędy z 9 do 10 rozgałęzieniami, w pierwszym tygodniu lipca zaczęły kwitnąć i następnie zawiązały od 17 do 19 strąków. Później upały i brak opadów (w okresie od kwietnia do sierpnia suma opadów wyniosła 203,5 mm, gdy średnia wieloletnia wynosi 296,5 mm) negatywnie wpłynęły na rozwój badanych upraw. Oprócz ilości i dorodności ziaren w poszczególnych odmianach istotna jest również zawartość białka.
     Zebrane w Grocholinie nasiona soi poddano analizie chemicznej. Okazało się, że najwięcej białka zawierały nasiona odmiany Gallec ze Szwajcarii (45,04% w suchej masie) i Protina z Francji (45,02% w suchej masie). Co więcej, okresowe niedobory wody spowodowały podwyższoną, procentową zawartość białka w nasionach soi, przy jednoczesnym spadku zawartości w nich tłuszczu. Potwierdzają to zresztą doświadczenia przeprowadzone i w Polsce i na całym świecie. Według organizatorów przeprowadzonego badania w Grocholinie, mimo niesprzyjających warunków pogodowych, plony i tak były zadowalające. Odmiany najwyżej plonujące zdołały bowiem osiągnąć wynik zbliżony do średniego plonu w Polsce, czyli 1,6 t/ha. Jeśli pogoda będzie dopisywała, to możliwe jest także w naszym województwie uzyskanie dużo lepszych plonów.
     Więcej zdjęć w naszej galerii, a film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1242 (48/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości