Wędkarze myśleli, że rowem płynie do jeziora woda zabarwiona wylaną przez kogoś farbą. Okazało się jednak, że jest to prawdopodobnie barwnik fluorescencyjny stosowany w ciepłownictwie do lokalizowania nieszczelności w systemie grzewczym.
fot. Karol Gapiński
Żnin, Duże Jezioro, ciecz, Henryk Sobolewski, ZEC
Spożywcza fluorescencja w Dużym Jeziorze
Na początku tygodnia w Żninie w sąsiedztwie domu rybaka nad Dużym Jeziorem zaobserwowano, że rowem uchodzącym do akwenu wpływa ciecz o intensywnym, zielono-żółtym kolorze. Sprawą zajął się wydział ochrony środowiska w starostwie. Nie stwierdzono zagrożeń dla ekosystemu. Okazało się, że za taki kolor wody płynącej w rowie odpowiada najprawdopodobniej spożywczy barwnik, który stosowany jest do lokalizowania nieszczelności w systemie ciepłowniczym.
Podobnie, jak zdecydowana większość akwenów na terenie powiatu żnińskiego, także Duże Jezioro Żnińskie administrowane jest przez Gospodarstwo Rybackie w Łysininie. Dlatego szef tego gospodarstwa Henryk Sobolewski w ostatni wtorek mocno zaniepokoił się tym, co zaobserwowano w rowie, który wpływa do Dużego Jeziora w Żninie w sąsiedztwie rybakówki. Tym rowem o szerokości kilku metrów spływają do jeziora przeważnie wody opadowe. Jeśli nie występują opady, to nurt wody w tym rowie jest bardzo spokojny. Woda płynie wtedy wolno.
W ostatni poniedziałek i we wtorek wędkarze, a także rybacy, zauważyli, że rowem spływa do jeziora woda zabarwiona na zielono-żółty, niemal szmaragdowy kolor. Wyglądało to, jak wyciek farby o intensywnej barwie. Dlatego powiadomiono dyrektora gospodarstwa. Zgłaszając nam tę sprawę Henryk Sobolewski podkreślał, że to nie pierwszy przypadek, gdy jakiś wyciek może zagrażać florze i faunie w jeziorze. Prezes niepokoił się, że za chwilę ryby w żnińskim akwenie mogą stać się zielone od zanieczyszczonej wody.
Kiedy około 13:30 w ostatni wtorek pojawiliśmy się przy ujściu rowu do jeziora, jakkolwiek woda w tymże rowie miała wciąż intensywny, zielono-żółty kolor, to jakikolwiek zapach sugerujący, że może być zanieczyszczona farbą, nie był odczuwalny.
W międzyczasie informacja o możliwym wycieku niebezpiecznej dla ekosystemu substancji chemicznej dotarła do wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Żninie. Wiesław Rumel, kierownik tego wydziału, potwierdził, że informacja o takim wycieku, choć nie było to pisemne zgłoszenie, wpłynęła od powiatowego inspektora sanitarnego w Żninie, Tadeusza Kosiary. Ten zresztą jest z zamiłowania wędkarzem i często wyprawia się z wędkami właśnie nad duży akwen w Żninie.
Wiesław Rumel przekazał nam, że w toku przeprowadzonych ustaleń stwierdzono, iż wyciek, który spowodował zabarwienie się wody na intensywny odcień zieleni, nie zagraża ekosystemowi jeziora. - W tej zabarwionej wodzie znajdowały się choćby żywe żaby, co wskazywało, że nie jest to wyciek groźny dla fauny. Wstępne ustalenia potwierdziły, że nie należy się niczego obawiać. Ciecz, która płynęła w tym rowie, pochodzi najprawdopodobniej z miejscowego ZEC-u. Zastosowane zostały fluorescencyjne barwniki, które pozwalają stwierdzić nieszczelności w systemie grzewczym. Te barwniki nie mają żadnych negatywnych wpływów na ekosystem - powiedział kierownik wydziału ochrony środowiska w żnińskim starostwie. Wiesław Rumel dodał, że formalnie sprawa jest jeszcze wyjaśniana.
Dyrektor ZEC-u Leszek Falkowski przyznał, że jest to najpewniej wyciek wody zabarwionej barwnikiem spożywczym, zielonym, który używany jest przez firmę w Żninie. 2 września ZEC rozpoczął w Żninie nowy sezon grzewczy. Właśnie w tym okresie stosowany jest w rurach przesyłowych barwnik dla stwierdzenia nieszczelności. Lokalizacja miejsca ubytku jest w ten sposób łatwiejsza, a ZEC dzięki temu szybciej może dokonać naprawy. Jest to istotne ze względów ekonomicznych, bo im szybciej sieć zostanie uszczelniona, tym szybciej zlikwidowane zostanie źródło strat. Leszek Falkowski poinformował, że stwierdzono faktycznie awarię, która wczoraj lub dzisiaj miała zostać naprawiona. Szef ciepłowni przyznał też, że to właśnie mieszkańcy Żnina najczęściej informują ZEC o ubytkach ciepła w rurach, obserwując wyciek zabarwionej substancji. Był nawet kiedyś przypadek, że jednemu mieszkańcowi zielona woda popłynęła z kranu w mieszkaniu. Był to efekt źle wykonanych instalacji, które się przenikały i zostało to szybko naprawione. Barwnik stosowany przez ciepłowników nie grozi ani ludziom, ani żadnym innym organizmom. Jest on wprowadzany do systemu grzewczego najczęściej właśnie na początku sezonu grzewczego oraz pod koniec jego trwania, czyli na przełomie zimy i wiosny, gdy stwierdzane są uszkodzenia rur po ustąpieniu mrozów.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1128 (39/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze