Podczas szkolenia zorganizowanego przez „Agro-Pałuki” słuchacze mogli dowiedzieć się o produktach i skutecznych sposobach zwalczania chwastów
fot. Remigiusz Konieczka
Uniwersytet Przyrodniczy, chwasty, kukurydza, rolnictwo, Agro-Pałuki, szkolenie
Stop chwastom w kukurydzy
Żnińska firma Agro-Pałuki postanowiła przybliżyć rolnikom temat zwalczania chwastów w kukurydzy. Podczas szkolenia mówił o tym problemie dr Łukasz Sobiech z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Doktor Łukasz Sobiech wygłosił prelekcję na temat Optymalizacji zwalczania chwastów w kukurydzy. Powiedział, że problem skutecznego zwalczania chwastów jest z roku na rok istotniejszy, ponieważ od kilku lat widać w naszym kraju intensywny wzrost areału kukurydzy.
- Z reguły macie państwo wiedzę na temat produktów wykorzystywanych w uprawie kukurydzy. My, jako Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, chcemy zaproponować pewne alternatywne rozwiązania i czynniki, które powinniśmy brać pod uwagę podczas zwalczania chwastów w kukurydzy. Jeśli kukurydza nie jest odchwaszczana, to chwasty nie dają jej żadnych szans. Na naszych poletkach doświadczalnych nie zbieramy żadnej kolby - przestrzegał pracownik UP.
Dodał, że stosowanie środków na chwasty nie stanowi problemu, jeżeli są dobre warunki pogodowe, jest ciepło i odpowiednia gleba. Cała sztuka polega na tym, aby zwalczać skutecznie chwasty, kiedy nie będzie odpowiedniej temperatury, a gleba nie jest na odpowiednim poziomie.
Łukasz Sobiech mówił o optymalizacji zwalczania chwastów w kukurydzy
fot. Remigiusz Konieczka
DWA ZABIEGI
Podczas uprawy kukurydzy stosowane są dwa terminy zabiegów chwastobójczych. Pierwszy, to tzw. termin doglebowy, a potem zabiegi powschodowe, kiedy na powierzchni ziemi widać już rośliny.
Łukasz Sobiech radził, jak uzyskać najlepszą skuteczność preparatu doglebowego. - Gleba musi być odpowiednio wilgotna. Przy zabiegu doglebowym bardzo ważne jest równomierne rozprowadzanie preparatu na powierzchni gleby. Mamy coraz lepsze rozpylacze i możemy ten proces coraz lepiej optymalizować. Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, na którą nie zwracamy uwagi stosując zabiegi doglebowe. Jak przejeżdża opryskiwacz, belka jest ustawiona 50 cm nad powierzchnią. Jeśli gleba jest ogrzana poprzez intensywną operację słoneczną, żeby wierzchnia warstwa się nagrzała, wcale nie potrzebujemy intensywnego nasłonecznienia, w tym momencie zaczyna ona parować. Powoduje to zawirowania powietrza, które sprawiają, że ta ciecz opryskowa, mimo że ma do przebycia 50 cm, jest również znoszona. Jak spowodować, aby zabieg był skuteczny (równomierne pokrycie)? Można stosować różne produkty, tzw. adiuwanty, czyli polepszacze, które można stosować w celu ograniczenia znoszenia i lepszego pokrycia powierzchni gleby - radził prelegent.
OPTYMALNE WARUNKI
Podczas spotkania z rolnikami pracownik UP odpowiedział na pytanie, w jaki sposób uzyskać najlepszą skuteczność zabiegu powschodowego. Przede wszystkim powinna być odpowiednio wysoka wilgotność. Im wilgotność wyższa, tym preparat działa skuteczniej. Ważna jest też optymalna temperatura. Optymalna temperatura, to około 15oC. Między 15 a 20 stopniami, to jest optimum działania większości substancji aktywnych. Poniżej dziesięciu robią się problemy, ponieważ one zaczynają słabiej działać, a powyżej dwudziestu zaczynają intensywniej parować. Zatem dobierając właściwą strategię, podstawą są właściwe warunki pogodowe.
Prelegent zwrócił też uwagę na fakt, że paleta produktów i substancji, które są dostępne na naszym rynku, jest szeroka. Mamy trzy duże markowe produkty stosowane doglebowo i potężny rynek produktów stosowanych powschodowo. Powszechnie stosowanym preparatem przy zwalczaniu chwastnicy jednostronnej czy chwastów jednoliściennych w uprawie kukurydzy jest nikosulfuron, a ten składnik zawarty został aż w ponad dwudziestu produktach na rynku. Łukasz Sobiech podjął próbę wyjaśnienia, jaka jest różnica w tych produktach, czy one są tożsame, jeśli chodzi o finalną skuteczność.
WSPOMAGACZE
- Firmy marketingowo próbują państwa zwabić do danego produktu. Mamy asortyment od A do V. Ale to co jest istotne, to formulacje produktów. Mamy produkty o formulacji WG, czyli granule. Mamy formulację SC, czyli płynną. Mamy w końcu formulację OD, czyli wmontowany w końcowym etapie produkcji olej. Istnieją potężne różnice w produktach. Niestety nasze ministerstwo nie przygotowało się na to i na etykiecie wymaga od producentów tylko informacji, jakie są substancje aktywne, natomiast nie mówi, jakie są pozostałe nośniki, które wywołują finalny efekt. To jest chemia i problem polega na tym, że nie każda substancja jest ze sobą zgodna. I w tym momencie zachodzą rożnego rodzaju rozwarstwienia, produkty są źle przechowywane, trzeba je mieszać i spada ich skuteczność. Zależy to od tego, ile ona ma w swoim składzie innych związków, przez które może działać lepiej lub gorzej - powiedział Łukasz Sobiech.
Rolnicy stosują również zewnętrzne adiuwanty, czyli związki, które wpływają na poprawę skuteczności działania. Są to tak zwane wspomagacze. Stąd też dobra formulacja, to taka, która już na etapie produkcji ma włączone adiuwanty do swojego składu. Jeżeli są optymalne warunki, temperatura około 15 stopni, odpowiednia wilgotność, to nie ma sensu ich stosować. Ale jeśli są odchylenia, szczególnie w okresach chłodu, kiedy roślina ma grubszą barierę wosku, czy też w okresach suszy, kiedy roślina naturalnie się chroni, to w tym momencie jak najbardziej wskazane jest modyfikowanie produktów zewnętrznym adiuwantem, czyli użycie bardzo dobrej formulacji.
ROZWIĄZANIA
- To, nad czym pracujemy na naszym uniwersytecie i co zalecamy rolnikom do stosowania, to użycie produktu, który ma słabszą formulację, bo nie zawiera w sobie adiuwanta, czyli substancji wspomagających. Zalecamy optymalne dobieranie adiuwantów, które podnoszą skuteczność działania. Dobierając odpowiedni adiuwant, jesteśmy w stanie uzyskać jeszcze lepszą skuteczność - wyjaśnił pracownik UP.
Łukasz Sobiech powiedział, że rolnicy najczęściej stosują zabiegi chwastobójcze na poziomie czwartego i piątego liścia w sadzonce kukurydzy. Na tym etapie widać dużą ilość komosy, która już jest trudna do zwalczenia i zaczyna konkurować z kukurydzą. Pojawia się też mała chwastnica. Kolejny problem, to wtórne wschody chwastnicy, które w istotny sposób ograniczają plony. - Pojawiają się pytania, jak dobrać strategię, by chwastnicę móc zwalczać właśnie wtedy, kiedy ona tak naprawdę się pojawia? Chcemy państwu zaproponować dwa zabiegi. Pierwszy zabieg doglebowy albo wcześnie powschodowy, wykonany najpóźniej do fazy trzeciego, maksymalnie czwartego liścia, w zależności od tego, jak warunki pogodowe się rozkładają. W tym momencie zwalczamy chwasty w bardzo małych fazach rozwojowych. Drugi w tym samym okresie, kiedy pojawia się chwastnica. Ten drugi zabieg jest zabiegiem czyszczącym przede wszystkim chwastnicę, ale tez inne chwasty - mówił Łukasz Sobiech. - Chcąc stosować preparaty, które mają bardzo dobrą formulację starajmy się uzupełniać produkty tańsze stosowanymi zewnętrznie adiuwantami. Przy adiuwantach chciałbym zwrócić uwagę na produkty przebadane. Pojawia się na rynku wiele produktów, które są na poziomie opakowania, bo zawierają 10% substancji aktywnej. Producenci sprzedają wodę. Dobry adiuwant to taki, który broni się skutecznością, po którym widać wzrost skuteczności działania. Prelegent radził, by plantatorzy stosowali analogię zwalczania chwastów w burakach i dużą specjalizację w tej uprawie przenieśli również na kukurydzę. - W tym momencie na pewno osiągniemy sukces.
Remigiusz Konieczka
Pałuki inr 1153 (12/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze