Reklama

Syn zapewnia mu opiekę

- Mówimy ku przestrodze o braku szacunku dla własnego ojca - tłumaczy córka, syn twierdzi, że oprócz niego nikt się ojcem nie interesował, a teraz siostra ze szwagrem robi sensację z tego, że zapewnił mu opiekę w Domu Pomocy Społecznej.

     Małżeństwo zamieszkujące gminę Kcynia nie godzi się na pobyt ojca w Domu Pomocy Społecznej w Nakle, do siebie też go nie weźmie, bo pieniędzy na remont gospodarczego budynku, w którym zamierzali ulokować ojca, nie mają. 75-letni ojciec rodziny trafił do Domu Pomocy Społecznej z uwagi na to, że nie może samodzielnie funkcjonować. Mieszkał samotnie, opiekę nad nim sprawowała opiekunka przyznana w ramach świadczeń opiekuńczych przez ośrodek opieki społecznej, która z uwagi na fakt, że mieszka po sąsiedzku, tę opiekę sprawowała wręcz całodobowo, doglądając starszego, schorowanego pana z intensywnie postępującą miażdżycą. O umieszczeniu ojca w domu opieki zdecydował syn, który - jak mówią sąsiedzi jego ojca - opiekował się nim najbardziej z całego rodzeństwa. - Przyjeżdżał kilka razy w miesiącu, zabierał go do siebie na święta, na weekendy, na rodzinne uroczystości. Oni oboje pracują, mają dzieci, nie mają możliwości i warunków, by zaopiekować się nim na stałe, mimo to przyjeżdżali, opiekowali się, zabierali do siebie - mówią sąsiedzi starszego pana. Sąsiedzi potwierdzają również, że ostatnio znacznie pogorszył się stan zdrowia ich sąsiada, zwłaszcza psychiczny. Opiekunka opowiada, że wieczorem zamykała drzwi na klucz, by starszy mężczyzna w nocy nie wyszedł, zdarzało się wcześniej, że wychodził i o 100 w nocy szedł nawet rąbać drewno. Przez 6 lat opiekowała się sąsiadem. - Znałam jego żonę, znam jego, ich dzieci, mieszkaliśmy przecież po sąsiedzku, traktujemy go jak członka rodziny. W ostatnim czasie znacznie podupadł na zdrowiu, zachowywał się jak dziecko, a to postęp miażdżycy w głowie, jak zapewnił lekarz - mówi opiekunka.
     Tymczasem córka starszego pana zarzuca bratu, że w tajemnicy przed innymi oddał ojca do domu pomocy, że nie konsultował tego z rodzeństwem, a teraz wystąpił jeszcze o ubezwłasnowolnienie ojca. - Opiekę miał dobrą, kiedy zajechaliśmy był czysty, najedzony, w mieszkaniu posprzątane. Jak to starszy człowiek, miał inne patrzenie na świat, ale nie był szkodliwy, nie było zagrożenia zdrowia czy życia, dlatego nie widzimy podstaw do jego ubezwłasnowolnienia. Pewnie brat zapomniał, że był podział majątku i liczy na ojca mieszkanie. DPS ubezwłasnowolni ojca i zostanie on królikiem doświadczalnym. Doskonale wiemy, jakie procedury trzeba przejść, by kogoś ubezwłasnowolnić, dlatego nie pozwolimy, by o tym decydował jakiś psychiatra z DPS-u - mówi córka. Jej mąż natomiast zapewnia, że ojciec był też i u nich, i żadnego problemu z nim nie było. Gdyby miał fundusze, wyremontowałby budynek gospodarczy i zabrał teścia do siebie. - Byłby na oku, żona ma uprawnienia opiekunki środowiskowej, to by przejęła nad nim opiekę, bo to, co się stało, świadczy o zwyrodniałości syna, który oddaje ojca do domu pomocy - mówi zięć 75-latka.
     Syn uważa, że jest to najlepsze rozwiązanie. W domu pomocy schorowany ojciec ma zapewniony 24-godzinny nadzór, stałą opiekę, w tym też medyczną. - Ja mam mieszkanie 54 m2. Mieszkam z żoną i trójką dzieci i nie mamy warunków, by zabrać ojca na stałe do siebie. Oboje pracujemy, a w sytuacji, gdyby ojciec z nami zamieszkał, jedno z nas musiałoby zrezygnować z pracy, a rodzinę utrzymać musimy - mówi syn. Dodaje, że ojciec nie może zostać sam w mieszkaniu, bo zachowuje się jak dziecko. - My ojca zabieraliśmy do siebie, zimą po zapaleniu płuc i po powrocie ze szpitala był u nas. Żona wzięła dwa tygodnie urlopu i się nim opiekowała - opowiada syn. Zapewnia, że z siostrą na temat umieszczenia ojca w DPS-ie nie rozmawiał, bo ona w ogóle się ojcem nie interesowała, a mało tego - przez jej działania część emerytury ojca poddawana była egzekucji komorniczej. Syn opowiada, że ojciec ma miażdżycę, cukrzycę, astmę, przepuklinę, na którą miał być operowany, w dodatku postęp choroby miażdżycowej i splot wielu innych chorób spowodował, że nie jest świadomy tego, co mówi i robi, nie odpowiada za to, co robi. Mimo to syn zapewnia, że gdyby miał warunki, to by ojca do siebie zabrał.
     W sprawie ubezwłasnowolnienia tłumaczy, że ojciec nie odpowiada za swoje czyny i dom pomocy wymaga, by w takiej sytuacji ktoś z najbliższej rodziny wziął odpowiedzialność i decydował za ojca bądź by go ubezwłasnowolnić i wówczas opieka i decyzje spoczną na placówce. - Ja takiej odpowiedzialności podjąć się nie mogę z przyczyn zawodowych, bo co w sytuacji, kiedy będzie trzeba pilnie zdecydować, chociażby z przyczyn medycznych, a ja będę w Krakowie? Uważam, że w obecnym stanie zdrowia ojca powierzenie pełnej opieki i decyzji fachowcom z DPS-u i ich specjalistom jest jak najbardziej właściwe, tym bardziej, że zapewniają opiekę na bardzo wysokim poziomie - mówi syn.
     Kierownictwo DPS w Nakle zapewnia, że nikt bez potrzeby do takiej placówki nie trafia. Jeśli osoba ma problem z samodzielnym funkcjonowaniem, to wówczas decyzja należy do rodziny, czy wskazać osobę poświadczoną notarialnie, która reprezentować będzie pensjonariusza, czy osobę ubezwłasnowolnić. - Procedura ubezwłasnowolnienia to bardzo złożony proces, który najkrócej trwa pół roku. Nad decyzją pracuje cały szereg specjalistów, z udziałem prokuratora generalnego na podstawie kodeksu cywilnego, decyzja zapada w wojewódzkich sądach okręgowych, poprzedzona jest wieloma badaniami i obserwacjami, bo chodzi tu o zabezpieczenie osoby, której to dotyczy. Nie jest tak, że decyzję wydaje jeden psychiatra - tłumaczy przedstawiciel DPS.
     W DPS do dyspozycji pensjonariuszy jest lekarz domowy i pielęgniarka, a na konsultacje czy badania dom pomocy podopiecznych rejestruje, wozi, nawet uczestniczy w badaniach, jeśli jest taka potrzeba, a dostęp do specjalistów jest bardzo dobry. Jednak w przypadku osób posiadających problemy z samodzielnym funkcjonowaniem, do podjęcia pewnych działań medycznych potrzebna jest decyzja pełnomocnika upoważnionego notarialnie bądź w przypadku ubezwłasnowolnienia - decydują władze placówki.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1058 (21/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/07/2025 08:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości