Urząd Marszałkowski w Toruniu zamierza dofinansować budowę nowych targowisk w gminach, pod warunkiem, że połowa z miejsc na nich będzie przeznaczona dla rolników sprzedających bezpośrednio swoje produkty. Przedstawiciele żnińskich izb rolniczych są sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, a powiatowy lekarz weterynarii zachęca do sprzedaży bezpośredniej.
Zarząd Izby Rolniczej Powiatu Żnińskiego spotkał się w starostwie w ostatni piątek m.in. dlatego, aby wysłuchać, co ma do przedstawienia Zenon Flejter, przewodniczący komisji rolnictwa i rozwoju wsi w Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Radny sejmiku zakomunikował przedstawicielom żnińskiej izby rolniczej m.in., że przygotowywany jest projekt wsparcia dla gmin w programie budowy od podstaw nowych targowisk. Już ponad 20 gmin wyraziło wstępne zainteresowanie projektem. Dofinansowanie budowy placu targowego z potrzebną infrastrukturą będzie możliwe pod warunkiem, że przynajmniej połowa miejsc targowych zostanie przeznaczona dla sprzedaży bezpośredniej prowadzonej przez producentów rolnych.
Prezes Kujawsko-Pomorskich Izb Rolniczych Ryszard Kierzek stwierdził, że obecnie, jeśli rolnik zrobi z własnych produktów nalewkę, czy kiełbasę, to nie może jej sprzedawać jako produkt, a jedynie jako degustację w minimalnej ilości. Dlatego zdaniem prezesa nie ma sensu mówić o programie budowy targowisk, jeśli nie ma przepisów pozwalających na swobodne prowadzenie sprzedaży produktów rolnych.
Zgodziła się z tym Alicja Głowska, reprezentantka gminy Janowiec w Izbie Rolniczej. Otóż powątpiewa ona w sens wydawania pieniędzy na budowę kolejnych targowisk, które będą przeznaczone na stoiska z chińską odzieżą. Rolnik bowiem - jej zdaniem - nie ma czasu biegać z każdym jajkiem, czy wyprodukowanym serem, który chciałby sprzedać, najpierw do zaakceptowania przez weterynarza, sanepid, czy inną instytucję.

Alicja Głowska to reprezentantka Janowca w zarządzie powiatowym Izby Rolniczej. Uważa, że program budowy targowisk tylko w teorii ma być skierowany dla rolników chętnych do sprzedaży bezpośredniej swych produktów, bo w praktyce te targowiska według niej będą służyły przede wszystkim do prowadzenia handlu chińską odzieżą. fot. Karol Gapiński
Powiatowy Inspektor Weterynarii w Żninie Maciej Joachimowski nie zgodził się z tym: - Jeśli chodzi o sprzedaż bezpośrednią przez rolników, to w rzeczywistości obostrzenia nie są jakieś wielkie i nie do przeskoczenia. Przy sprzedaży płodów przede wszystkim musi być zachowana elementarna higiena, tak, jak w życiu codziennym i to w zasadzie wystarczy.
- Ja uważam, że w targowiska trzeba inwestować, bo teraz np. na żnińskim bazarze rolnik czuje się, jak intruz. Nie ma wystarczającej liczby stołów, zadaszonych stanowisk. Niestety nie dba się o tych małych rolników, a to przecież mógłby być ważny element na rynku. Sprzedaż bezpośrednia prowadzona przez rolników jest z korzyścią i dla kupujących i rozszerza możliwości dodatkowego dochodu dla producentów rolnych. W tej chwili jednak opłaty targowe u nas też są niestety zbyt wysokie. Sprzedawca musi płacić, bodaj 50 zł na wejście, bez względu na to, czy coś uda mu się sprzedać, czy też nie - zakończył Maciej Joachimowski.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1063 (26/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze